Sękowa sto lat później

„Do ukochanych rodzin wrócić chcieliśmy, lecz srogi los odmówił nam tej radości. Żołnierska śmierć zgasiła serca i marzenia nasze” – głosi napis na leśnym cmentarzu pod szczytem Wysoty w Beskidzie.
Czyta się kilka minut
100. rocznica bitwy gorlickiej. Fot: Wojciech Pięciak/Tygodnik Powszechny /
100. rocznica bitwy gorlickiej. Fot: Wojciech Pięciak/Tygodnik Powszechny /

Wieczorem 1 maja 1915 roku Stanisław Pięciak, 33-letni żołnierz armii austro-węgierskiej, dostał cztery konserwy mięsne. Podobnie jak koledzy z 17. Pułku Landwehry usłyszał, że muszą starczyć na długo, bo kuchnie polowe dotrą dopiero, gdy zajmą carskie okopy. Następnego dnia, jeszcze po ciemku, piechurzy z 17. Pułku – polscy i ukraińscy chłopi spod Przemyśla i Rzeszowa – zaczęli wspinać się stokiem wzgórza koło wsi Małastów. Z lewej słyszeli już gwałtowny ogień: to ich koledzy, Czesi z 28. Pułku Landwehry, pomylili w nocy kierunek i wyszli wprost na rosyjskie karabiny maszynowe. Zapowiadał się ciepły, słoneczny dzień.

Tego dnia, 2 maja 1915 r., na galicyjskim froncie armie austro-węgierska i niemiecka uderzyły na pozycje wojsk carskich, od jesieni 1914 r. okupujących Galicję. Zaczęła się największa zwycięska operacja manewrowa I wojny światowej: ofensywa trwała do września, armia carska musiała cofnąć się na Wołyń.

„Do ukochanych rodzin wrócić chcieliśmy, lecz srogi los odmówił nam tej radości. Żołnierska śmierć zgasiła serca i marzenia nasze” – głosi napis na leśnym cmentarzu pod szczytem Wysoty w Beskidzie. Leżą tu Włosi, Słoweńcy i Polacy, a także, w bratniej mogile obok, żołnierze carscy nieznani z narodowości. Tak jest na kilkuset galicyjskich cmentarzach: wrogowie spoczęli obok siebie – gest nieznany podczas kolejnej wojny.

W minioną sobotę, 2 maja 2015 r., pogoda była inna niż 100 lat temu: ciężkie chmury groziły deszczem, było zimno. Mimo to do Sękowej koło Gorlic zjechało kilka tysięcy ludzi – wśród nich grupy z Czech, Słowacji, Węgier, Niemiec, Austrii, Rosji – by uczestniczyć w obchodach 100. rocznicy bitwy gorlickiej, organizowanych tu oddolnie po raz piąty. Była modlitwa ekumeniczna za wszystkich poległych – i o pokój dziś. Była też rekonstrukcja bitwy z udziałem 300 pasjonatów historii z różnych krajów (udział w niej wziął samolot: replika maszyny sprzed 100 lat).

Z kolei na północ od Gorlic, na wzgórzu Pustki (to jeden z największych cmentarzy w b. Galicji), odbywały się uroczystości z udziałem władz państwowych i samorządów. W ten sposób po raz pierwszy państwo polskie oficjalnie upamiętniło pół miliona Polaków, którzy zginęli podczas I wojny.

Właśnie Pustki, gdzie leży ich kilkuset, mogłyby trwale stać się miejscem pamięci o nich, którego w kraju dotąd nie ma – choć I wojna była konfliktem, podczas którego zginęło najwięcej Polaków-żołnierzy (więcej niż podczas II wojny, gdy przeważały straty cywilne). Wprawdzie w obcych mundurach, ale nie tylko za obcą sprawę. ©π Wojciech Pięciak z Sękowej

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2015