Żywi i zmarli

Miał to być wystrzał armatni, ale efekt przypominał - by użyć modnego ostatnio porównania - detonację zawilgłego kapiszonu. Myślę oczywiście odebacie Jarosława Kaczyńskiego zAleksandrem Kwaśniewskim, która rozpoczęła kolejny tydzień kampanii wyborczej.
Czyta się kilka minut

Miało być ostro, dramatycznie i merytorycznie - tymczasem debata wypadła blado i grzecznie, a jej niedobra, wszystkoistyczna formuła sprawiła, że na żaden temat nie usłyszeliśmy niczego ponad to, co słyszymy na co dzień. Zabrakło mocnych spięć i zapadających w pamięć replik. Premier wypadł przed kamerami lepiej niż zwykle, były prezydent za to - gorzej od swojej przeciętnej, rezultatem był remis.

Ostatnie sondaże przyznają rację tym, którzy się spodziewali, że prawdziwym przegranym debaty będzie Donald Tusk, czyli Platforma Obywatelska. Wzrost przewagi Prawa i Sprawiedliwości wiąże się pewnie i z mobilizacją elektoratu tej partii, i z pozyskaniem głosów części dotychczasowych zwolenników Ligi Polskich Rodzin, i z oskarżeniem posłanki PO o korupcję (swoją drogą termin prowokacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego wobec posłanki i burmistrza Helu nieprzypadkowo chyba został wybrany) - jednak nieobecność Tuska w studiu telewizyjnym mogła mieć znaczenie decydujące. Zwłaszcza że widownia tej niezbyt ciekawej rozmowy okazała się większa niż serialu "M jak miłość".

Trudno się więc dziwić, że czekają nas debaty następne: Tusk-Kwaśniewski, Tusk-Kaczyński, zapewne także Lepper-Giertych. Widzów będzie chyba mniej, za to wymiany ciosów - na pewno więcej. Samoobronie i LPR-owi nic już raczej nie pomoże, natomiast Platformie wyraziste zwycięstwo jej przywódcy jest bardzo potrzebne. Na razie bowiem Donaldowi Tuskowi nie pomogło nawet spotkanie z generałową Andersową - a braciom Kaczyńskim nie zaszkodziła nawet obecność Nelly Rokity u boku prezydenta.

W kolejnych spotach wyborczych konkurenci gryzą się wzajemnie po łydkach, najbardziej charakterystyczną formą tej kampanii są jednak konferencje prasowe, nieustająco transmitowane przez trzeci kanał telewizji publicznej. Zarówno politycy partii rządzącej, jak i opozycji pod byle pozorem zwołują konferencję, byle tylko urwać nieco czasu antenowego, przy czym urzędujący ministrowie nie starają się już nawet ukryć, że chodzi o agitację wyborczą. Jak to się odbije na oglądalności TVP3, przekształcanej właśnie w TVPInfo, kanał mający konkurować z TVN24 - to już problem władz TVP.

I jeszcze jedna sprawa: polityka i pamięć. Nagle się okazało, że upamiętnienie oficerów i funkcjonariuszy zamordowanych w Katyniu, Charkowie i Miednoje połączone z ich awansowaniem na wyższy stopień ma się odbyć właśnie teraz, choć większość rodzin ofiar nie zdążyłaby nawet otrzymać zaproszenia. Minister Ewa Junczyk-Ziomecka tłumaczyła potem, że pomysł zrodził się po premierze filmu "Katyń" i że w Kancelarii Prezydenta uznano, że "to właśnie ta chwila". Odkąd to jednak o terminie uroczystości rangi państwowej decydują chwilowe emocje?

Przeciw niespodziewanej decyzji protestowali przedstawiciele Rodzin Katyńskich. "Nominacja ta - pisał Andrzej Wajda w liście do prezydenta - ma się odbyć w najbliższych dniach w okresie wyborczych rozgrywek politycznych. Nie chciałbym, aby śmierć mojego ojca i tysięcy polskich oficerów zgładzonych w ZSRR służyła tym celom". I apelował, by termin zmienić. Prezydent zareagował natychmiast: uroczystość przeniesiono na dzień Święta Niepodległości. Zamordowanych pozostawiono na czas kampanii w spokoju. I to jest właściwie jedyna dobra wiadomość minionego tygodnia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2007