Pani Katarzynie Wiśniewskiej można pogratulować artykułów na temat technik bycia zakonnicą. Zapomniała jednak o jednej zasadniczej sprawie: do zakonu nie idzie się dla realizowania technik, ale by żyć na chwałę Bożą służąc innym ludziom; zaś śluby zakonne są środkami, które pomagają realizować istotne wartości życia konsekrowanego. Opublikowane przez “TP" teksty świadczą o tym, że ich autorka zadała sobie wiele trudu dla wyszukania wątpliwej jakości sensacji dziennikarskich. Nie starała się nawet zrozumieć, czym życie zakonne jest w swej istocie. Stosując taką metodę przedstawiania problemów, można wykazać, że całe chrześcijaństwo od strony technicznej ma niewielką wartość i nie nadąża za przemianami współczesnego świata.
Jestem zakonnicą od 23 lat. Od dziesięciu na różny sposób jestem związana z pracą w formacji początkowej. Cieszę się, że mogę pomagać innym w pogłębianiu więzi z Bogiem. Obraz życia zakonnego, który miałam po przeczytaniu tekstów pani Wiśniewskiej, uważam za fałszywy i krzywdzący żeńskie życie zakonne w Polsce.
S. WIESŁAWA PRZYBYŁO, mistrzyni nowicjatu Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa, Częstochowa
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














