Zwyczajna przemoc

Nic nie mówili, po prostu bili – tak ukraińska dziennikarka Tatiana Czornowoł opowiadała dziennikarzom o tym, co zdarzyło się w ubiegłą środę w Borispolu.
Czyta się kilka minut

Dziennikarka wracała do domu pod Kijowem, gdy zorientowała się, że jej auto jest śledzone. Oprawcy w terenowym wozie próbowali staranować auto Tatiany, a gdy w końcu zepchnęli je na pobocze, wyciągnęli ofiarę i dotkliwie pobili. Dziennikarka ma m.in. wstrząs mózgu i złamany nos. Czornowoł znana jest z tekstów demaskujących luksusowe życie ludzi władzy. W dniu pobicia opublikowała na swoim blogu materiał o tym, jak żyje minister spraw wewnętrznych Ukrainy. Cały czas była też aktywna wśród protestujących na Majdanie.

Kilka godzin przed pobiciem Czornowoł, raniony nożem został jeden z organizatorów lokalnego Euro-Majdanu w Charkowie. W poniedziałek zaś spalono tam auto wolontariuszy akcji protestu.

Trudno powiedzieć, czy te wypadki są tylko wynikiem czyjejś nadgorliwości, czy też elementem czegoś groźniejszego. Ukraina bowiem od dawna boryka się z problemem przemocy, używanej do załatwiania różnych porachunków. O „tituszkach” – osiłkach na usługach ludzi z Partii Regionów – pisano wielokrotnie. Ich aktywność dowodzi, że komuś na Ukrainie puszczają nerwy, w miarę jak przedłużają się protesty. Demonstrantom też trudno utrzymać nerwy na wodzy: jeden z deputowanych opozycji pobił milicjanta, który blokował mu wjazd autem z materiałami dla protestujących na kijowski Majdan.

Im dłużej trwać będzie polityczny kryzys na Ukrainie, tym bardziej napięte będą nerwy po obu stronach. Doprawdy niewiele trzeba, by nad Dnieprem górę wzięła zwyczajna przemoc.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2014