Zmuszanie kogoś do wiary ma niewiele wspólnego z Ewangelią

Przez wieki stosowano przymus w dziedzinie wiary. Uzasadnieniem była interpretacja pewnego zdania z Ewangelii.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Niedawno Liturgia przyniosła nam zdanie Biblii, którego interpretacja – zapoczątkowana przez św. Augustyna – pociągnęła w historii Kościoła za sobą straszne konsekwencje. Chodzi o fragment z Łukaszowej przypowieści o zaproszonych na ucztę (zob. Łk 14, 15-24). Zlekceważony przez zaproszonych gości Pan domu prosi najpierw swojego sługę, aby w ich miejsce sprowadził do stołu „ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Następnie zaś – skoro ciągle zostały wolne miejsca – mówi mu: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony”.

„Zmuszaj do wejścia!” – łac. Compelle intrare! – stało się pod piórem św. Augustyna uzasadnieniem dla stosowania przymusu w przestrzeni wiary. Wielki Ojciec Kościoła nie mówił wprawdzie, iż wolno siłą narzucać wiarę poganom; był jednak przekonany, że można jej użyć w odniesieniu do heretyków i schizmatyków [to przecież oni znajdują się na „opłotkach” wiary]. To prawda, Augustyn sformułował taką egzegezę Jezusowego zdania w określonym kontekście: potrzeb, miejsca i czasu; już jednak po kilkudziesięciu latach zaczęła ona funkcjonować w oderwaniu od swego pierwotnego kontekstu. Uzasadniano nią więc nie tylko procedury inkwizycyjne i wyroki sądowe za nieortodoksyjne poglądy, ale również wojny toczone dla „szerzenia” wiary.

Przykład? List Matyldy Szwabskiej do naszego króla Mieszka II, w którym autorka wychwala jako wzorowego chrześcijańskiego władcę królewskiego ojca – Bolesława Chrobrego. Między innymi za to, że liczne pogańskie ludy „zmusił żelazem” (ferro compellens) do „wejścia na ucztę Pańską”.

A przecież polecenia „Wyjdź i zmuszaj do wejścia!” ewangeliczny gospodarz nie wydaje żadnemu dysponującemu siłą monarsze. Wydaje je „słudze” – a ściśle rzecz biorąc: niewolnikowi – w tekście mamy tu bowiem greckie słowo doulos.

Jaką „siłą” dysponuje niewolnik? I kogo może w jakikolwiek sposób „zmusić”? Niewolnik nie ma żadnych środków przymusu; nie ma też żadnych praw; nie ma możliwości wydać polecenia komukolwiek.

Jakie argumenty ma więc niewolnik? Ten Niewolnik ma tylko jeden argument: swoją śmierć na krzyżu (śmierć właściwą dla niewolników). Jego władza dana Mu jest w krzyżu i jest władzą nad sercem człowieka – czyli tam, gdzie każdy przymus, groźba czy paragraf są bezradne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Wiara z przymusu?