Zmarła poetka Krystyna Miłobędzka

Nie chciała się rozpychać w świecie, zajmować miejsca – nie tylko ludziom, także innym stworzeniom. Czas dla jej oszczędnej, skondensowanej poezji przyszedł w latach 90. Stała się poetką czytaną i docenianą.
Czyta się kilka minut
Krystyna Miłobędzka
Gala wręczenia Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w Teatrze Wspolczesnym we Wroclawiu, listopad 2013 r. N/z laureatka Silesiusa za całokształt twórczości, Krystyna Miłobędzka // Fot. Piotr Zając / REPORTER

Poproszona o dokończenie zdania: „Pisanie jest dla mnie...”, odpowiedziała: „...wyrzutem sumienia, spowiedzią, chęcią porozumienia się z innymi, potrzebą rozeznania siebie”. W prywatnej rozmowie wyznała, że bardzo uważa, żeby wierszy nie było za dużo i żeby nie były zbyt długie. Nie chciała się rozpychać w świecie, zajmować miejsca – nie tylko ludziom, także innym stworzeniom. 

Urodziła się w 1932 r. w Margoninie koło Chodzieży, jak wspominała – w budynku Szkoły Leśnej, której dyrektorem był jej ojciec. Rodzinie udało się przeżyć wojnę w komplecie, ale w 1949 r. ojciec zginął podczas wspólnej wyprawy w Tatry. Krystyna studiowała polonistykę, najpierw w Poznaniu, potem we Wrocławiu. Pracowała w Instytucie Technologii Drewna w Poznaniu, jako redaktorka wydawanego tam kwartalnika.

W 1957 r. wyszła za mąż za kolegę ze studiów, Jerzego Miłobędzkiego, ale małżeństwo przetrwało zaledwie kilka lat. Swoje życie związała z Andrzejem Falkiewiczem, pisarzem i filozofem. To z nim dzieliła się pierwszymi próbami literackimi. W roku 1960, w tajemnicy przed Krystyną, Falkiewicz wysłał jej prozy poetyckie na prestiżowy konkurs, w którym zdobyła trzecią nagrodę.

Debiut książkowy przyszedł jednak późno – dopiero w 1970 r. ukazał się tom zatytułowany „Pokrewne”. Oprócz wierszy Miłobędzka pisała sztuki teatralne przeznaczone dla dzieci, a także prace teoretyczne poświęcone teatrowi dziecka. Przez pewien czas pracowała też w przedszkolu. 

Fascynowało ją to, co dzieci dzięki wyobraźni potrafią zrobić ze słowem. „Słowo potrafi stanąć na podłodze i być. Można słowo wziąć za rękę”, opowiadała Jarosławowi Borowcowi. W 1983 r. doktoryzowała się na Uniwersytecie Śląskim na podstawie rozprawy o teatrze Jana Dormana.

Czas dla jej oszczędnej, skondensowanej poezji przyszedł w latach 90. ubiegłego wieku. Wydanie w 1994 r. wyboru jej wierszy przez Fundację bruLionu sprawiło, że stała się poetką czytaną i docenianą. Nowe tomy, a także kolejne wybory publikowało Biuro Literackie, a potem Wydawnictwo Wolno. 

W tym ostatnim ukazał się tom z płytą CD zatytułowany „ciebie ode mnie”, na którym wierszom czytanym przez poetkę towarzyszą kompozycje Hani Rani. Tej samej oficynie powierzyła też zbiór najpóźniejszych utworów zatytułowany „Więcej nic”, który ma być opublikowany jeszcze w tym roku.

Ostatnie lata spędziła w domu opieki pod Poznaniem, tam też zmarła nad ranem 17 kwietnia. Odwiedzających prosiła, żeby poczytali jej Leśmiana, który był jej ukochanym poetą (jego tom miała zawsze blisko łóżka). Gdy zapytałem raz, dlaczego on, skoro bywał – inaczej niż ona – rozgadany i nieoszczędny, odpowiedziała: „Bo u Leśmiana jest dużo drzew”. A innym razem dodała: „Leśmian jest wspaniały. Gdziekolwiek otworzyć, trzeba paść na kolana”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 17-18/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Poetka, która nie chciała się rozpychać w świecie