Zmarł Benjamin R. Barber

Przypominamy, co w marcu ubiegłego roku wybitny politolog pisał dla „Tygodnika Powszechnego”.
Czyta się kilka minut
Benjamin R. Barber podczas wizyty we Wrocławiu, 07.10.2008 r. / Fot. Maciej Kulczynski/REPORTER /
Benjamin R. Barber podczas wizyty we Wrocławiu, 07.10.2008 r. / Fot. Maciej Kulczynski/REPORTER /

Żyjemy w świecie, w którym wszystko jest zglobalizowane. Globalny jest rynek pracy, produkcja, choroby, terroryzm. Również tzw. Państwo Islamskie (IS) jest globalne, bo działa nie tylko na pograniczu Iraku i Syrii, ale także w Libii czy Somalii, a i w USA znajdą się przecież jego zalążki, o czym świadczy grudniowy zamach w San Bernardino [w tym kalifornijskim mieście tuż przed Bożym Narodzeniem 2015 r. małżeństwo identyfikujące się z IS zastrzeliło 14 osób – red.]. Globalny jest wreszcie problem uchodźców.

Startując w wyborach prezydenckich osiem lat temu, Obama sprawiał wrażenie, jakby to wszystko rozumiał. Ale potem jego polityka zagraniczna dowiodła, że to nieprawda. Hillary Clinton nie pozostawia już żadnych złudzeń: moim zdaniem ona nie daje żadnej nadziei na zmianę. Niemniej utrzymanie status quo – czyli wygrana Clinton – będzie mniejszym złem niż dopuszczenie do władzy szaleńca, jakim jest Donald Trump. To człowiek starego typu, o umysłowości rodem z lat 80. XX w. Chce budować mury, odtwarzać granice. A we współczesnym świecie nie da się tego zrobić.

Przykładowo – niedawna konferencja w Paryżu w sprawie wspólnej walki z globalnym ociepleniem przyniosła pewien efekt, chociaż można było umówić się na twardsze warunki. Jest to jakieś osiągnięcie polityki międzynarodowej w epoce bezprecedensowego kryzysu. Na Hillary Clinton można więc liczyć, że pociągnie linię Obamy i zajmie się implementacją paryskich postanowień. A prezydent Trump od razu się z tego wycofa, co zniweczy cały plan, bo bez Ameryki nie da się go przeprowadzić.

Jeśli natomiast chodzi o prawa pracownicze w zglobalizowanym świecie, to Clinton i Trump przyniosą porównywalne szkody. Dalej będzie postępowała liberalizacja rynku pracy, a bogaci nadal będą się jeszcze bardziej bogacić kosztem ubogich.

Chciałbym jednak powiedzieć też coś optymistycznego. Otóż w zglobalizowanym świecie tradycyjne instytucje polityczne, w tym rządy, tracą na znaczeniu. Dla mnie po wyborach ważniejsze będzie nie to, jak prezydent USA dogada się z prezydentem Chin, lecz np. jak burmistrz Los Angeles porozumie się z burmistrzem Szanghaju. Obaj rządzą miastami portowymi i mogą się wymieniać doświadczeniami z walki z żywiołem morskim, gdyż w związku z globalnym ociepleniem podnosi się poziom wód i w efekcie Szanghaj oraz Los Angeles są poważnie zagrożone. To samo dotyczy problemu imigracji i uchodźców – jakkolwiek Trump chciałby się tu ustawić w swoistym „pierwszym szeregu”, to włodarze miast muszą sobie radzić z tym problemem i są zobowiązani, aby pomagać sobie wzajemnie. ©

Notował RADOSŁAW KORZYCKI

BENJAMIN BARBER (ur. 1939) jest politologiem bliskim Demokratom, i to bardziej ich lewemu skrzydłu: jest alterglobalistą (najbardziej znana jego książka to „Dżihad kontra McŚwiat”, potępiająca neoliberalizm), krytykował „amerykański imperializm” i stwierdził nawet, że zawiódł się na Baracku Obamie. Wcześniej był doradcą prezydenta Billa Clintona.


CZYTAJ TAKŻE:

Przypominamy rozmowę z Benjaminem R. Barberem, którą na łamach „Tygodnika Powszechnego” publikowaliśmy dziesięć lat temu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2016