Reklama

Ładowanie...

Zdaniem szefostwa

Zdaniem szefostwa

22.02.2004
Czyta się kilka minut
Od kilku tygodni na łamach “TP" toczy się dyskusja o polskich służbach specjalnych (nr 49/03, 5 i 6/04). Chciałbym przypomnieć, że służby działają na fundamencie z początku lat 90. Stworzono wówczas ich podstawę prawną, przeprowadzono weryfikację funkcjonariuszy SB, zamierzających kontynuować pracę w Urzędzie Ochrony Państwa. Zasilono też służby nową i liczną kadrą, która z reguły miała za sobą działalność w NZS, organizacjach obrony praw człowieka czy innych związkach, opozycyjnych wobec struktur państwowych realnego socjalizmu. UOP, następnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencja Wywiadu, poprawnie wykonywały i wykonują zadania. Jest to zasługą ich funkcjonariuszy reprezentujących taki poziom fachowy, którego nie powinniśmy wstydzić się w Europie i świecie.
N

Na opinię o polskich służbach specjalnych wpływają jednak polityczne emocje. Najpoważniejsza z nich była związana z bezpodstawnym oskarżeniem premiera Józefa Oleksego o współpracę z obcym wywiadem. Piętnem odciska się też na służbie myślenie w kategoriach ideologicznych, odsuwające na drugi plan inne racje, np. państwowe. Kryteria te miały najsilniejszy wpływ na działalność części kierownictwa UOP w latach 1998-2001, co odbiło się na stylu zarządzania służbami. Nie przekreśla jednak dorobku ówczesnych funkcjonariuszy UOP. Tamta ideologizacja była w jakimś sensie echem ideologizacji rządzenia, wyrażonej w hasłach: “odbudujemy państwo" czy “wprowadzimy do struktur państwa kilka tysięcy nowych, uczciwych urzędników". Czym zaowocował ten polityczny zapał, dowiedzieliśmy się z rezultatów wyborów parlamentarnych w 2001 r.

Sposób kierowania UOP odzwierciedlał taką właśnie kulturę polityczną, co ujawniło się w kilku zjawiskach i trendach. W latach 1998-99 przeprowadzono czystkę kadrową. Wzięto pod uwagę wyłącznie życiorysy ludzi, którzy przeszli weryfikację w 1990 r. Mogli zatem spodziewać się, że mają stabilną pozycję w służbie, a oceniani będą na podstawie merytorycznej. Ówczesny szef UOP nadal publicznie wyraża pogląd, że kilkuset doświadczonych oficerów musiało odejść, bowiem do NATO powinni wprowadzać Polskę funkcjonariusze bez PRL-owskiego obciążenia. To silne świadectwo ideologicznego podejścia do roli służb w państwie. Wydaje się, że podejścia szkodliwego.

W rezultacie czystek z tego okresu pogłębiono podziały pokoleniowe i naruszono ciągłość. W wielu przypadkach awansowano ludzi w iście “stachanowskim" tempie, często nie bacząc na kwalifikacje. Wprowadzono skrócone, trwające parę tygodni, kursy oficerskie. Przekreślono standardy wypracowane w UOP na początku lat 90. Obecnie odbudowuje się profesjonalny system szkolenia. Odpowiedzialni za tę praktykę stawiają tezę o “kryzysie polskich służb specjalnych". To kontynuacja ich dotychczasowej, sztywnej, ideologicznej maniery postępowania, bo nie mają zamiaru skonfrontować tej tezy z rzeczywistością, np. z liczbami, pokazującymi, że w ABW prowadzonych jest więcej spraw śledczych niż UOP (ta statystyka dobrze odzwierciedla intensywność działania służby). “Po nas musi być tylko gorzej" - zdają się mówić niektórzy z dawnych liderów UOP, a jeśli fakty świadczą o czymś innym - tym gorzej dla faktów. W takiej atmosferze trudno dyskutować o polskich służbach specjalnych.

W poważnej dyskusji potrzebny jest dystans, a przede wszystkim rzeczowe sformułowanie jej przedmiotu. Jeśli wychodzimy z założenia, że polskie służby są w kryzysie, bowiem ich reforma w 2002 r. musiała taki kryzys spowodować, zbliżamy się do filozofii ujętej w maksymie: “środek nasenny usypia, bo powoduje zaśnięcie". Potrzebujemy poważnego podejścia, w którym emocje zastąpią racjonalnie formułowane oceny.

Ocena pierwsza i fundamentalna brzmi tak: mimo rozmaitych zawirowań i skutków popełnionych błędów - mamy w Polsce fachowe służby specjalne. Ich pozytywny dorobek, gromadzony przez kilkanaście lat, jest nie do zakwestionowania. Stanowi kapitał III RP i efekt wspólnej pracy ludzi o różnych życiorysach i przynależnościach pokoleniowych. Kwestionowanie tego osiągnięcia jest niesprawiedliwe i niepotrzebne. Pracę polskich funkcjonariuszy wysoko cenią zagraniczni partnerzy. Czy polemiczne zacietrzewienie ma sprawić, że tę ocenę zakwestionujemy? W jakim celu?

Teza druga: potrzebna jest stabilizacja. Mamy właściwy model służby, taki jak w większości krajów demokratycznych od USA i Wielkiej Brytanii poczynając, polegający na rozdzieleniu wywiadu i służby wewnętrznej. Model związany z silną i wnikliwą kontrolą parlamentarną. Niewątpliwie jest polską specyfiką, choć znaną też w kilku krajach europejskich, powiązanie w ABW funkcji operacyjno-rozpoznawczych i dochodzeniowo-śledczych. Można dyskutować, czy pion śledczy powinien być częścią służb specjalnych, lecz każdy, kto zna polskie służby wie, że ich ogniwo śledcze reprezentuje wysoki poziom fachowości i specjalizacji, doceniany choćby w prokuraturze. Wobec tej tradycji nie wolno eksperymentować. Po prostu: lepsze wrogiem dobrego.

Taki model warto pozostawić bez kolejnych zasadniczych zmian, głębiej kształtując takie specjalizacje jak walka z terroryzmem, przestępstwami godzącymi w finanse publiczne i interesy Skarbu Państwa oraz korupcją funkcjonariuszy publicznych. A zatem: stabilność i ewolucyjne zmiany. Wszystko czynione z umiarem i spokojną konsekwencją. Z przekonaniem, że rozwijamy służby nie na grzęzawisku kryzysu, lecz solidnym fundamencie dorobku zgromadzonego po 1990 r.

ANDRZEJ BARCIKOWSKI, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]