Reklama

Zbawienny zawijas niepokoju

Zbawienny zawijas niepokoju

11.09.2017
Czyta się kilka minut
28 września 1912 r. Franz Kafka najpierw napisał (na papierze firmowym Zakładu Ubezpieczeń Robotników od Wypadków przy Pracy, gdzie podówczas pracował), a następnie wysłał list do Felicji Bauer.
Okładka dodatku Magazyn Conrad. Niepokój 02
Z

Znalazł się w nim następujący fragment: „Gdyby Pani wiedziała, jakim ja podlegam humorom! Jestem pod nieustannym gradem niepokojów. Czego chcę teraz, tego już nie chcę za chwilę. Gdy wszedłem już po schodach na górę, nie wiem jeszcze, w jakim będę nastroju, gdy wejdę do mieszkania. Muszę nagromadzić w sobie niepewności, zanim staną się one jakąś małą pewnością lub listem”.

Pisarz poznał Felicję 13 sierpnia tego samego roku w mieszkaniu swojego przyjaciela Maksa Broda. Pojawił się tam z teczką pełną opowiadań, które od jakiegoś czasu szykował do druku. Poprosił Broda o pomoc w ułożeniu materiału. 24-letnia Felicja, spokrewniona z mężem siostry Maksa, przyjechała do Pragi z Berlina, żeby załatwić jakieś sprawy służbowe. Miesiąc później Kafka wysłał do niej pierwszy list, który zapoczątkował ich pięcioletnią relację (w tym okresie dwukrotnie się zaręczali i zrywali zaręczyny, by ostatecznie się rozstać, co u obojga wywołało uczucie ulgi).

„Jestem pod nieustannym gradem niepokojów”… Czy Felicja już wtedy, we wrześniu pierwszego roku ich znajomości, wiedziała lub chociaż przeczuwała, co znaczą te słowa? W listach do kochanek i przyjaciół Kafka – jak każdy z nas – odrobinę się krygował, ale jego wyznanie na temat niepokoju było absolutnie szczere. Przez dwa lata (przed spotkaniem z Felicją) cierpiał katusze. Nasiliły się jego konflikty z rodziną, zwłaszcza z ojcem, któremu daremnie próbował udowodnić, że potrafi być życiowo i zawodowo zaradny. Fiaskiem zakończyła się pierwsza z jego poważnych prób literackich (zniszczył wstępną wersję powieści, którą dziś znamy pod tytułem „Ameryka”, a której on sam nadał nazwę „Zaginiony”). Był przekonany, że nie może się rozwinąć jako pisarz, gdyż przeszkadza mu w tym praca biurowa, której jednak nie mógł i nie potrafił porzucić. W istocie – jego życie było nieustanną (napędzaną niepokojem i niepewnością) walką, która to walka była tak absorbująca, że w zasadzie nie było czasu na nic innego.

Tuż po śmierci Kafki w dzienniku „Národní listy” ukazał się wyjątkowy nekrolog. Jego autorka, Milena Jesenská, z którą Kafka miał intensywny romans, dała czytelnikom do zrozumienia, że właśnie z powodu owego niepokoju pisarz nie mógł wieść „normalnego” życia. Niepewność i nadwrażliwość uniemożliwiały mu szczęśliwą egzystencję, ale dzięki nim „doskonale słyszał wszystko także i tam, gdzie inni, głusi, czuli się bezpiecznie”. 30 lat później Hannah Arendt napisała, że napięcie emocjonalne i intelektualne, a także toczona bez przerwy wewnętrzna walka, pozwoliły Kafce stworzyć prawdziwe parabole, które rzutowane są wzdłuż i wokół zdarzeń niczym promienie światła. Nie oświetlają one jednak zewnętrznych konturów zjawisk czy wydarzeń, lecz – jak promienie Roentgena – odsłaniają ich wewnętrzną strukturę. Chodzi o strukturę myśli, która dla większości z nas pozostaje niedostępna.

Anegdota z życia Kafki doskonale obrazuje dwuznaczność wpisaną w niepokój. Zazwyczaj traktujemy go jako uczucie negatywne, które sprawia, że nie możemy ani budować, ani mieszać, ani myśleć (w dowolnej kolejności). Dla Tiffany Watt Smith, antropolożki zajmującej się historią ludzkich emocji, figurą tak rozumianego niepokoju jest Charlie Brown z „Fistaszków”, nad którego głową ciągle unosi się zawijas zmartwienia. Każdy dzień jest dla niego źródłem nowej udręki. Charlie niepokoi się o oceny w szkole, o ­Snoopy’ego, o przyjaciół, o rodzinę, o dom, w którym mieszka, etc. „Martwić się”, „niepokoić” to po angielsku „worry”, które – jak podpowiada Smith – pochodzi od staroangielskiego „wyrgan” oznaczającego „zabić przez uduszenie” lub po prostu „udusić”. W ten sposób zabija wąż, który albo kąsa i uśmierca swym jadem, albo obwija się wokół ciała ofiary i pozbawia ją tchu. W XVII w. „worried” zaczęło oznaczać stan, w który wprawiają się kochankowie, gdy nazbyt obficie obsypują się pocałunkami i uściskami. Ten splot znaczeń (na uwagę zasługują ich biblijne powinowactwa) znajduje doskonałe odbicie w przypadkach z życia Franza Kafki. W jego „Dzienniku” pojawia się wyznanie, że w chwilach największego napięcia ma ochotę wić się przed ludźmi (chodziło o jego rodzinę) niczym wąż. Zawijas niepokoju cały czas unosił się nad jego głową, co miało wpływ na relacje, które zawiązywał z kobietami – często dusił je swą emocjonalną intensywnością.

Ale niepokój to również siła napędowa refleksji. Bez niego Kafka nie byłby w stanie – parafrazuję słowa Jesenskiej – poznać świata w sposób wręcz niezwykły, poznać go w całej jego złożoności. Arendt pisze, że zadaniem umysłu jest zrozumienie zdarzeń, które stały się naszym udziałem. To zrozumienie, jak uczył Hegel, jest jedyną nadzieją na pokojowe bycie w świecie. Gdy jednak umysł nie przynosi spokoju, gdy – jak w przypadku Kafki – nie daje nam szansy na pogodzenie się z rzeczywistością, zaczynamy wikłać się w konflikt z samymi sobą. Walka ta może być źródłem egzystencjalnego utrapienia, ale może także okazać się dla nas zbawienna, gdyż towarzyszące jej napięcie wzmaga naszą przenikliwość.

Literatura – to pewne – nie musi powstawać z niepokoju. Jej źródłem mogą być uczucia pozytywne, kojące i krzepiące.

Pytanie tylko, czy warto taką literaturę czytać.

Przyjedźcie w październiku na Festiwal Conrada i przekonajcie się, jaką literaturę tym razem dla was wybraliśmy. ©℗

Grzegorz Jankowicz jest dyrektorem programowym Festiwalu Conrada

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]