Zbawienie – dar czy nagroda?

Benedykt XVI odpowiada w encyklice "Spe salvi": "Nie możemy też - używając klasycznej terminologii - zasłużyć sobie na niebo przez nasze dzieła. Ono jest zawsze czymś więcej, niż to, na co zasługujemy, tak jak to, że jesteśmy kochani nigdy nie jest czymś, na co zasłużyliśmy, ale zawsze darem. Niemniej przy całej świadomości wartości dodatkowej, jaką ma niebo, zawsze pozostaje prawdą, że nasz sposób postępowania nie jest obojętny dla Boga" (35).
Czyta się kilka minut

Interesujący jest dystans autora do terminu "zasłużyć", tak bardzo zadomowionego w katolickiej mentalności i kaznodziejstwie - o wiele chyba bardziej niż w teologii. W pozornie marginalnej uwadze - "używając klasycznej terminologii" - słychać potrzebę odcięcia się od tego terminu. I słusznie, bo to właśnie rozumienie "zasług" było powodem kryzysu, z którego zrodziła się Reformacja. W "Konfesji Augsburskiej", będącej teologiczną wykładnią protestantyzmu, czytamy: "Kościoły nasze nauczają (...), iż ludzie nie mogą być usprawiedliwieni przed Bogiem własnymi siłami, zasługami lub uczynkami, lecz bywają usprawiedliwieni darmo dla Chrystusa przez wiarę, gdy wierzą, że są przyjęci do łaski i że grzechy są im odpuszczone dla Chrystusa, który swą śmiercią dał zadośćuczynienie za nasze grzechy".

Ostrze krytyki skierowane było nie tyle na katolicką moralność, co na zasługującą wartość katolickiej pobożności. Według krytyków katolicyzmu takie elementy życia chrześcijańskiego, jak posty, pielgrzymki, kult świętych, różaniec czy życie zakonne nie mogą mieć żadnej wartości, gdyż są próbą zasługiwania na łaskę, uprzednio daną wszystkim darmo i bez własnej zasługi. Trzeba przyznać, że ówczesne kaznodziejstwo (i nie tylko...) zbyt silnie akcentowało zasługującą wartość czynów, niebezpiecznie zbliżając się do pelagianizmu głoszącego, iż człowiek może osiągnąć zbawienie bez łaski Bożej.

Stanowiska katolickie i protestanckie zbliżają się, czego wyrazem było podpisanie wspólnej Deklaracji w Augsburgu w 1999 r. W dokumencie znalazło się sformułowanie: "Wyznajemy wspólnie, że człowiek, który wierzy Ewangelii, zostaje usprawiedliwiony niezależnie od uczynków". Obie strony zgodziły się też co do istnienia związku między usprawiedliwieniem z wiary a czynami dokonywanymi z wiary: "Usprawiedliwieni żyją z wiary (...) jest ona czynna w miłości", "Człowiek w usprawiedliwiającej wierze pokłada ufność w łaskawą obietnicę Boga, która obejmuje zaufanie i miłość do Niego. Wiara ta jest czynna w miłości".

Redukcja chrześcijaństwa do pobożności, którą zasługuje się na niebo, dominuje w myśleniu wielu wiernych. W "Deus caritas est" czytamy: "Jeżeli jednak w moim życiu nie zwracam zupełnie uwagi na drugiego człowieka, starając się być jedynie pobożnym i wypełniać swoje religijne obowiązki, oziębia się także moja relacja z Bogiem. Jest ona wówczas tylko poprawna, ale pozbawiona miłości". Czy taka poprawna relacja z Bogiem wystarczy, by "zasłużyć" na niebo?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2009