Zazdrość o rodzica

Czyta się kilka minut

Argumentacja ojca Meissnera, że rodzice stosujący antykoncepcję nie kochają swoich dzieci, ponieważ boją się zaistnienia ich rodzeństwa, nie bardzo do mnie przemawia. Tak, jak nie przekonuje mnie, że wszystkie dzieci w rodzinie kochają się i marzą o kolejnym braciszku lub siostrzyczce. Posiadanie rodzeństwa to dzielenie się przywilejami i rzadko dziecko jest tak altruistyczne, że nie sprawia mu to kłopotu. Większość rodziców, posiadających więcej niż jedno dziecko, wie, jak silna jest między nimi zazdrość. Kain i Abel byli braćmi, Jakub i Ezaw również, ale ci ostatni walczyli o pierwszeństwo już w łonie matki!

Moja córka chciała mieć rodzeństwo, ale teraz ma brata i uważa, że starczy. Natomiast 5-letni synek pytany, czy chciałby mieć młodsze rodzeństwo odpowiada stanowczo: „Nie, ewentualnie wolałbym psa”. Koleżanka, która ma czworo dzieci i nie stosuje sztucznych metod regulacji poczęć, zawsze, gdy obawiała się, że jest w kolejnej ciąży mówiła: „Najbardziej przeraża mnie, że znów będę musiała patrzeć na męki zazdrości u mojego dziecka, które pozbawiam statusu najmłodszego”. Kiedy była w ciąży z najmłodszym, wszyscy o tym wiedzieli poza jej dziećmi, bo rodzice bali się ich reakcji na tę nowinę. Dzieci są przeważnie egoistyczne i żądają całej uwagi rodziców dla siebie, jak też własnego pokoju i wszystkich zabawek. Część rodziców nie decyduje się na powiększenie rodziny z własnych, egoistycznych powodów, także dlatego, że tak bardzo kochają te dzieci, które już są, że nie chcą im odbierać nawet części posiadanej uwagi i przywilejów (także materialnych).

Czy osoby stosujące naturalne metody są lepsze od osób stosujących np. prezerwatywy? Bywa różnie. Znam dwie kobiety. Jedna zgadza się, by mąż-nerwicowiec używał prezerwatyw, bo inaczej przestałby współżyć. Mają dwoje dzieci, ona poważne przeciwwskazania lekarskie do kolejnej ciąży. Opiekuje się też ojcem z chorobą Parkinsona. Pracuje, a cała rodzina (wraz z chorym ojcem) mieszka w małym mieszkaniu. Druga kobieta nie pracuje, mąż zarabia bardzo dużo, mają dom, zawsze stosowali naturalne metody. Urodzenie dziecka świadomie odkładali przez 10 lat, gdyż chcieli podróżować i „korzystać z życia”. Poczęli dziecko, gdy zachorował ojciec kobiety. Z powodu odkładanego z różnych powodów macierzyństwa, będąc w ciąży, a potem opiekując się dzieckiem, nie mogła mu pomóc. Nie uważam, aby zbawienie pierwszej osoby, postępującej niezgodnie z nauką Kościoła, było mniej pewne od zbawienia drugiej.

DOROTA WALENCIK (Warszawa)
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2003