Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zawiedzione nadzieje

Zawiedzione nadzieje

24.06.2013
Czyta się kilka minut
Stefan Kawalec, Prezes Capital Strategy Sp. z o.o.: Wydarzenia w strefie euro pokazują, jak wysokie mogą być koszty utraty suwerenności walutowej.
Fot. Kamila Buturla
E

Euro nie spełniło i nie spełni nadziei w nim pokładanych. Idea integracji europejskiej była odpowiedzią liderów Europy na doświadczenia historyczne, w tym dwie wojny światowe. Ta odpowiedź, w postaci utworzenia Unii Europejskiej i wspólnego rynku, była bardzo dobra. Sukces zachęcił europejskich przywódców do kolejnego kroku – wspólnej waluty. Miała wzmacniać integrację i jednolity rynek. Moim zdaniem okazało się to poważnym błędem.
Wiadomo już, że euro nie stanie się wspólną walutą Unii. Obecnie mamy zaś do czynienia z dramatycznymi próbami wyjścia z kłopotów, w jakie wpadły kraje, które euro wprowadziły. Strefa euro jest w recesji. W Hiszpanii i Grecji bezrobocie przekracza 25 proc. To wskaźniki przypominające sytuację z lat 30. XX wieku, która doprowadziła do upadku wielu systemów demokratycznych i do wybuchu II wojny. W Portugalii 87 proc. obywateli jest niezadowolonych z demokracji i blisko połowa społeczeństwa pozytywnie ocenia dyktaturę obaloną w latach 70. We Włoszech w ostatnich wyborach ponad połowa głosów padła na partie, które odwracają się od Europy. Nie wiemy, co się jeszcze zdarzy, jaka jest wytrzymałość demokracji i spójności społecznej w krajach dotkniętych kryzysem. A kryzys się rozwija i wkrótce może objąć Francję.
Istotą problemów krajów, które dotknął kryzys, jest niemożność odzyskania utraconej konkurencyjności. Ocenia się, że płace powinny zostać tam obniżone o ok. 20-30 proc. Czynniki prowadzące do utraty konkurencyjności w poszczególnych krajach były różne, ale w każdym z nich decydujący wpływ miało zadłużenie sektora prywatnego. Szczególnie widać to w Hiszpanii, która przed wybuchem kryzysu była jednym z nielicznych krajów europejskich spełniających kryteria z Maastricht dotyczące deficytu budżetowego i długu publicznego. Nastąpił tam ogromny wzrost zadłużenia prywatnego, które napędzało boom budowlany i wzrost płac. Euro przyczyniło się więc do utraty konkurencyjności tych krajów. Ale poważniejszym problemem jest to, że brak własnej waluty utrudnia im odzyskanie konkurencyjności, co mogłoby nastąpić bardzo szybko poprzez deprecjację waluty. Ponieważ kraje te nie mają takiej możliwości, podnoszą podatki, obniżają wydatki budżetowe, zmniejszają płace, aby obniżony popyt spowodował spadek cen. Dawniej nazywano to polityką deflacyjną. Ale bez zmiany kursu walutowego odzyskiwanie konkurencyjności musi trwać bardzo długo, powoduje spadek PKB i długotrwałe utrzymywanie się wysokiego bezrobocia. Taka polityka w kraju demokratycznym często kończy się niepowodzeniem.
Owszem, samo osłabienie waluty nie jest cudownym rozwiązaniem. Bez odpowiedniej polityki monetarnej i fiskalnej sama deprecjacja waluty może spowodować inflację, która będzie pożerać korzyści w zakresie konkurencyjności. Deprecjacja waluty pozwala jednak złagodzić recesyjne skutki zacieśniania polityki monetarnej i fiskalnej. Wydarzenia w strefie euro pokazują jak wysokie mogą być koszty utraty suwerenności walutowej. Dlatego poza małymi krajami, które od lat mają już swoje waluty powiązane z euro, żaden inny kraj w dającej się przewidzieć przyszłości nie wprowadzi euro. Spośród 500 mln mieszkańców UE 170 mln żyje w krajach, które nie należą do strefy euro i ta liczba istotnie się nie zmniejszy.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]