Zaskakująca msza i dyskusje na łódzkim forum Kongresu Katoliczek i Katolików

Celem KKiK jest uczynienie Kościoła przestrzenią otwartą dla wszystkich. Jak pracowano nad tym zadaniem podczas spotkania w Łodzi?
Czyta się kilka minut
Międzyreligijna modlitwa o pokój na zakończenie forum Kongresu Katoliczek i Katolików, Łódź, 23 listopada 2025 r. // Fot. Maciej Biskup OP / materiały prasowe
Międzyreligijna modlitwa o pokój na zakończenie forum Kongresu Katoliczek i Katolików, Łódź, 23 listopada 2025 r. // Fot. Maciej Biskup OP / materiały prasowe

Kaplica dominikanów przy ul. Zielonej w Łodzi wypełniła się już przed ósmą rano do ostatniego miejsca. Niedzielna msza była jednym z punktów programu dwudniowego (22-23 listopada) forum Kongresu Katoliczek i Katolików (KKiK). I mało kto się spodziewał, że będzie jego najważniejszym wydarzeniem.

Zaskakująca formuła „mszy ekumenicznej”

Wokół ołtarza stanęli, ubrani w szaty liturgiczne, duchowni wszystkich reprezentowanych na forum chrześcijańskich wyznań.

Homilię wygłosiła biskupka Paulina Hławiczka-Trotman z Kościoła luterańskiego w Wielkiej Brytanii, przy odmawianiu Credo opuszczono słynne „filioque” (słowa o pochodzeniu Ducha Świętego „od Ojca i Syna”, które były przyczyną podziału chrześcijaństwa na wschodnie i zachodnie), komunii udzielano wszystkim chętnym, bez względu na wyznanie. 

Na koniec mszy „pontyfikalnego błogosławieństwa” – jak zapowiedział ks. Andrzej Stefański, przewodniczący koncelebrze, na co dzień pracujący w Belgii – udzielili oboje biskupi obecni na mszy: wspomniana już biskupka Hławiczka-Trotman i bp Tomasz Puchalski z Reformowanego Kościoła Katolickiego.

Taka formuła była zaskoczeniem, także dla praktyków międzywyznaniowego dialogu, bo przepisy nie pozwalają na „msze ekumeniczne” (możliwe są jedynie wspólne nabożeństwa i spotkania modlitewne).

Ojciec Maciej Biskup OP, jeden z organizatorów forum, zapewnia jednak, że duchowni innych Kościołów „nie sprawowali Eucharystii”, tylko „stali z boku, jako goście”. Nie ukrywa jednak, że wiele osób mogłoby nie zrozumieć tak szerokiej „otwartości ekumenicznej”. Dlatego proszono, by nie robić zdjęć podczas liturgii, a zwłaszcza nie publikować ich w mediach społecznościowych (drugim powodem były groźby, jakie otrzymywała biskupka Paulina – brytyjska policja ustaliła, że pochodziły z Polski).

Polscy biskupi lubią „reglamentować” ekumenizm

Kościół katolicki nie uznaje „eucharystycznej gościnności”, a zgodę na interkomunię wydaje rzadko (ma ją np. wspólnota w Taizé). Księża w wielu krajach niespecjalnie się tym przejmują, wychodząc z założenia, że skoro encyklika „Ecclesia de Eucharistia” Jana Pawła II dopuszcza interkomunię „w pewnych sytuacjach i pod pewnymi warunkami”, to sami mogą sobie te sytuacje i warunki określać.

Z zasady też nie ma zgody na głoszenie homilii przez duchownych innych wyznań. Zwłaszcza w Polsce. W dodatku nasi biskupi lubią „reglamentować” ekumenizm – na spotkania z nimi zasługują jedynie przedstawiciele Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Dlatego m.in. unikają spotkań z bp. Puchalskim, którego uważają za „samozwańczego” (podobnie jak jego wspólnotę, często określaną jako „Kościół LGBT”). Być może to był powód, dla którego żaden z członków polskiego episkopatu nie zgodził się na udział w ekumenicznej dyskusji w czasie łódzkiego forum.

Jak doświadczyć jedności mimo różnic wyznań

Długo też – jak mi opowiadano – trwało namawianie kard. Grzegorza Rysia, by pojawił się na imprezie Kongresu. On również nie uczestniczył w ekumenicznym panelu, ale wziął udział „w modlitwie z Taizé” w sobotni wieczór.

Metropolita łódzki (forum odbywało się na trzy dni przed ogłoszeniem jego nominacji do Krakowa) przyznał, że ekumenizm w Polsce często ogranicza się do jednego Tygodnia Jedności Chrześcijan, a przez resztę roku mało kogo obchodzi.

Mówił o znaczeniu bezpośrednich kontaktów, o czym zresztą obecnych na forum nie musiał przekonywać – rozmowy w kuluarach, przy obiedzie i kawie, były być może nawet owocniejsze niż panele dyskusyjne, niczego tym ostatnim nie umniejszając. (Szczególnie cenne były panele ukazujące kobiecą perspektywę dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego).

Doświadczenie jedności było najmocniejszym przeżyciem uczestników forum. Różnice wynikające z wyznania (osiem denominacji chrześcijańskich), religii (chrześcijaństwo, judaizm, islam i buddyzm), narodowości i kultur (panel poświęcony imigrantom), tożsamości seksualnej (przedstawiciele środowisk LGBT oraz osoby po korekcie płci) znikały, gdy ludzie spotykali się twarzą w twarz, rozmawiali, wspólnie się modlili.

Odkrywanie sprawczości w Kościele

Jedna z uczestniczek panelu o imigracji zapytała, czy tego typu spotkania i dyskusje nie sprowadzają się czasem do „przekonywania przekonanych”. Zamknięcie się w jednej bańce grozi wszystkim konferencjom, konwentom i kongresom. Organizatorzy łódzkiego forum nie zaprzeczali, że jest ono spotkaniem ludzi o podobnych poglądach, którzy potrzebują „zastrzyku energii” na cały rok pracy w swoich środowiskach.

– Można być przekonanym, ale i tak tracić wiarę w to, że zmiana w Kościele jest możliwa – mówi s. Barbara Radzimińska, jedna ze współzałożycielek KKiK. – Potrzebujemy takich spotkań także po to, by dzielić się doświadczeniem i podtrzymywać nadzieję.

– Pamiętajmy też o relacjach, które się na takich spotkaniach nawiązują albo są podtrzymywane – dodaje o. Maciej Biskup. – Oraz że dla niektórych osób są one szansą odkrycia swojej sprawczości w Kościele, której tam, gdzie żyją, nie zawsze mogą zaznać.

Dominikanin wierzy, że forum może być okazją poszerzania horyzontów także dla doświadczonych działaczy KKiK, bo ci, którzy na co dzień zajmują się ekologią czy pomocą ofiarom przestępstw seksualnych, mogą nie być „emocjonalnie i merytorycznie związani” z kwestiami ekumenizmu czy imigracji.

– Myślę, że nawet osoby zaangażowane w działania Kongresu doświadczają tu momentów przełomowych. Jak choćby dzisiejsza Eucharystia – mówi o. Biskup. – Wszystko to ma w sobie prawdę procesu, który się dokonuje, choć pomału.

Kardynał Grzegorz Ryś o podziałach w obrębie Kościoła

Najwolniej dokonuje się zmiana mentalności: odchodzenie od stereotypowego myślenia, porzucanie językowych kalk. Także wśród organizatorów i działaczy Kongresu, którego celem jest uczynienie Kościoła przestrzenią otwartą dla wszystkich.

Łódzkie forum zaczęło się od przeprosin za niefortunne słowa dwóch organizatorów wydarzenia – o. Pawła Gużyńskiego i Filipa Flisowskiego – jakie pojawiły się w przeddzień spotkania na łamach „Magazynu Gazety Wyborczej”.

Pierwszy z nich przywołał opinię, że Kongres Katoliczek i Katolików są „jak Luter i Kalwin, którzy chcieli zniszczyć Kościół”. Drugi pozwolił sobie na wyższościowy ton wobec innych środowisk tzw. Kościoła otwartego w Polsce (m.in. „Więzi” czy Klubów „Tygodnika Powszechnego”), uznając ich za „działaczy kanapowych”. Te słowa mocno zabolały wiernych i duchownych protestanckich, zaproszonych na forum, a także osoby ze wspomnianych środowisk „otwartego katolicyzmu”, zaangażowane w organizację i przebieg spotkania.

– To była niefortunna wypowiedź o. Pawła – tłumaczył nieobecnego na forum z powodu choroby współbrata o. Maciej Biskup. – Jego intencją nie było deprecjonowanie Kościołów reformacji, ale pokazanie, że wielu biskupów czy katolików traktuje Kongres jak quasi-reformację. Wypowiedź niezręczna, bo odwołująca się do stereotypów, które dotykają nasze siostry i braci z Kościołów mniejszościowych.

Dominikanin tłumaczył też drugą wypowiedź: – „Osoby kanapowe” są w każdej organizacji, także u nas, w Kongresie. Są też w Kongresie bardzo aktywne i zaangażowane osoby z Klubów „Tygodnika”, które właśnie „wstały z kanapy”, by użyć sformułowania papieża Franciszka.

– My się z tamtymi opiniami po prostu nie zgadzamy – mówi krótko s. Barbara Radzimińska.

Słowa kard. Rysia z sobotniego wieczoru, że „czasem bardziej jesteśmy podzieleni w obrębie jednego Kościoła niż pomiędzy różnymi wyznaniami”, nabrały w tym kontekście bardzo konkretnego wymiaru. Choć oczywiście nie do wewnętrznych problemów KKiK kardynał je odnosił.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Twarzą w twarz