Żałosna technologia

Wyniki wyborów prezydenckich pozwalają mieć nadzieję, że powoli będziemy stawali się normalnym państwem. Wzrośnie legitymizacja prezydenta Putina w kraju, a Rosja będzie się liczyć na arenie międzynarodowej.
Czyta się kilka minut

Niepokojące jest jednak zachowanie zachodnich mediów: relacjonowały one bowiem rosyjskie wybory w podobny sposób, jak radzieckie podręczniki opisywały Rosję przed przewrotem bolszewickim w 1917 r. Propaganda głosiła wówczas, że w Rosji była zła carska władza i pojawiły się dobre siły bolszewickie, którym udało się ją obalić.

Ten schemat nie przystaje do rzeczywistości, świat nie jest czarno-biały, tym bardziej świat polityki pełen jest kontrastów. Bo niby kto jest tą dobrą siłą w dzisiejszej Rosji? To fakt, w społeczeństwie powstał ferment, pojawiło się wiele ruchów obywatelskich. Ale ich przedstawiciele muszą się ze sobą porozumieć, jeśli chcą być realną siłą polityczną. Putin po prostu nie miał z kim walczyć o fotel prezydenta, nie miał kontrkandydata. Możliwe, że za jakiś czas pojawi się po stronie opozycji lider, który będzie mógł w kolejnych wyborach rzucić rękawicę Putinowi. Tym razem go zabrakło.

Władimir Władimirowicz zwyciężył więc, ponieważ opozycja w Rosji jest słaba i skłócona. Liberałowie, nacjonaliści, komuniści – te trzy grupy w żaden sposób nie mogą się ze sobą dogadać, przerzucają się tylko inwektywami. Różni ich też interpretacja świata: liberałowie krzyczą, że Putin jest nacjonalistą, nacjonaliści oskarżają go o bycie liberałem. Pojawiają się również bzdurne tezy, że Władimir Władimirowicz planuje wskrzesić Związek Radziecki.

Wielu Rosjan nie rozumie podejrzanego stanowiska Zachodu, który popiera opozycję, np. Siergieja Udalcowa, wykrzykującego radykalne hasła. Udalcow jest zawodowym rewolucjonistą, a Europa kreuje go na bohatera. Dlaczego Zachód nie dostrzega wysiłków, poczynionych przez Rosję? Zrobiono przecież wiele, żeby wybory były demokratyczne: tysiące obserwatorów, obecność korespondentów zagranicznych.

Kiedy Zachód zaczyna się wtrącać w nasze sprawy, w Rosjanach pojawia się odruch obronny. Demonstracje opozycji i stanowisko Zachodu tylko zmobilizowały wyborców Putina: ludzie nie palili się, by iść na wybory, ale kiedy zobaczyli, co się dzieje, to poszli i oddali głos na Putina. Bali się, bo jeśli w Rosji podjęto by próbę przeprowadzenia czegoś na kształt Pomarańczowej Rewolucji, to byłoby to żałosne.

Rewolucja zachwyca bowiem, gdy ma miejsce raz. Kiedy dochodzi do fali rewolucji – w dodatku podobnych do siebie przewrotów – to czujemy, że mamy do czynienia nie ze spontanicznym zrywem, ale z czymś na kształt zaplanowanej i przemyślanej technologii. 


DMITRIJ BABICZ jest publicystą, komentatorem politycznym w agencji Ria Novosti.


opracowała MAŁGORZATA NOCUŃ

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2012