Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zahipnotyzowani

Zahipnotyzowani

09.11.2014
Czyta się kilka minut
Trzeba wskrzesić myślenie: „Bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego!”.
M

MICHAŁ LACHMAN: Jak byś scharakteryzowała główną ideę swojego projektu w ramach „Awangardy i socrealizmu”?
ALICJA ROGALSKA: Projekt został pomyślany jako rodzaj publicznego warsztatu dla liderów łódzkich ruchów miejskich i społecznych, z udziałem profesjonalnego hipnotyzera z doświadczeniem scenicznym. Skupia się na wyobrażeniu przyszłego społeczeństwa, czyli tego, jak mógłby wyglądać świat w przyszłości.
Pomysł jest odpowiedzią na kryzys myślenia utopijnego, blokadę ideologiczną, która sprawia, że – jak zauważył teoretyk polityki Fredric Jameson – łatwiej nam wyobrazić sobie koniec świata niż kapitalizmu. Racjonalne rozumowanie wydaje się nie wystarczać, gdy poszukujemy odpowiedzi na pytanie, jak miałoby wyglądać społeczeństwo przyszłości.
Do czego potrzebna jest tu hipnoza?
Hipnoza generuje stan głębokiego relaksu i silnego skupienia, pobudza myślenie wizualne i asocjacyjne. Ma służyć wygenerowaniu zbiorowej wizualizacji przyszłości, pewnego rodzaju „wyśnionej rewolucji”.
Skąd taki pomysł?
Kiedy zaproponowano mi udział w projekcie, postanowiłam, że skupię się na warstwie ideologicznej socrealizmu i awangardy, a nie na przywoływaniu formalnych lub historycznych tropów. Najciekawszym punktem wspólnym tych dwóch nurtów jest dla mnie zorientowanie na przyszłość i wiara w to, że możemy ją aktywnie kształtować.
W dzisiejszym dyskursie publicznym brakuje wizjonerstwa, haseł w rodzaju: „bądźmy realistami, żądajmy niemożliwego”. Wydało mi się, że myślenie takie trzeba wskrzesić. Zaprosiłam do projektu tych, którzy kształtowaniem przyszłości już się zajmują. Tym osobom nie można zarzucić braku wyobraźni, ale jestem przekonana, że warto ją jakoś dodatkowo pobudzić.
Jak w praktyce ma to wyglądać?
Wydarzenie będzie miało formę warsztatów i charakter eksperymentalny. Odbędzie się w Teatrze Nowym na specjalnie skonstruowanej scenie i przy udziale widowni, która również będzie mogła poddać się hipnozie. Scenariusz oparty jest głównie na pytaniach, a całość ma charakter zespołowy.
Do jakiego stopnia chcesz tworzyć formę artystyczną? Awangarda silnie kojarzy się z kształtowaniem formy.
Pomijanie aspektów ideologicznych awangardy, chociażby jej dążeń równościowych, jest jej zaprzeczeniem.
To może chodzi o wymyślenie rewolucyjnej formy na dzisiejsze czasy?
Za rewolucyjną formą musi stać rewolucyjne myślenie o świecie i społeczeństwie, inaczej pozostaje ona jedynie formalnym eksperymentem.
Przyznajesz sobie w tym projekcie rolę artystki, aktywistki czy może terapeutki?
Na pewno nie zamierzam być niczyją terapeutką. Natomiast nie mam nic przeciwko sfunkcjonalizowaniu sztuki i moich działań, pod warunkiem, że podporządkowane jest to celom, w które osobiście wierzę. Z drugiej strony, z podejrzliwością podchodzę do postulatów utylitarności sztuki, zbyt blisko im do neoliberalnych narracji o koniecznej użyteczności wszelkich działań. Nie nazwałabym też siebie aktywistką, bo nie mam na tyle jasno sprecyzowanych celów i metod pracy. Wierzę natomiast, że sztuka może mieć wpływ na życie społeczne, pod warunkiem, że wyjdzie z getta świata sztuki.
Sztuka jest integralną częścią życia społecznego i politycznego, niezależnie od intencji artysty. Nie wierzę w jej odrębność, tak jak nie wierzę w przypisywaną czasem artystom rolę obserwatora lub komentatora.
W opisie wspominasz o końcu kapitalizmu. Zakreślasz wyraźne ramy ideologiczne.
Nie chcę ograniczać się do wymyślania antykapitalistycznej wizji świata, chodzi raczej o wyjście poza utarte schematy, a tak się składa, że naszym obecnym modus operandi i horyzontem myślowym jest globalny kapitalizm. Na pewno będziemy jednak dążyć do unikania konkretnych sugestii.
Co takiej artystce jak Ty przeszkadza w kapitalizmie?
Czy to pytanie nie jest nazbyt oczywiste? Szokujące i stale naturalizowane niesprawiedliwości i nierówności społeczne i ekonomiczne, sukcesywne niszczenie środowiska naturalnego w imię zysku, podporządkowanie wszystkiego logice pieniądza i efektywności... Mam wyliczać dalej?
Czy Twój projekt ma potencjał wybuchowy, tak jak działania awangardowe?
Przede wszystkim jest w nim duży potencjał porażki i element ryzyka, a to samo w sobie chyba dość rzadko spotykane założenie w nastawionym na sukces społeczeństwie. Może okazać się, że nie wymyślimy nic ciekawego i warsztat będzie najzwyczajniej w świecie strasznie nudny. Albo że pojawią się trudne do zaakceptowania pomysły. Nie można przewidzieć, co się stanie, kiedy wszyscy postawieni są w sytuacji niekomfortowej, włącznie ze mną.
Jak projekt w Teatrze Nowym wpisuje się w inne Twoje działania?
Ostatnio pracowałam nad projektem „Skup łez” we współpracy z Łukaszem Surowcem: na ulicy 1 Maja w Lublinie, pełnej lombardów i punktów pożyczkowych, otworzyliśmy lokal, do którego każdy mógł przyjść i sprzedać swoje łzy w cenie 100 zł za 3 ml. To był pewnego rodzaju zakład pracy afektywnej, w skupie płakało w tym samym czasie nawet do 20 osób. W projekcie interesowała mnie nie tylko refleksja nad wykluczeniem ekonomicznym, ale również to, jak logika kapitalizmu wpływa na naszą emocjonalność. Obecnie jestem rezydentką na Narodowym Uniwersytecie Kolumbii w Bogocie, zajmuję się tematem rolnictwa, ekonomii, biopolityki i biowładzy. Mam różne zainteresowania, ale moje projekty mają z reguły silne zakorzenienie w danym kontekście, aspekt performatywny i dotyczą szeroko pojętych kwestii społecznych.

ALICJA ROGALSKA jest artystką, realizuje projekty transdyscyplinarne i partycypacyjne. Dla projektu „Awangarda i socrealizm” przygotowuje akcję performatywną oraz film pt. „Wyśniona rewolucja”.

MICHAŁ LACHMAN jest adiunktem w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Łódzkiego.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]