Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zaczęło się

Zaczęło się

22.12.2017
Czyta się kilka minut
Po cichu i konsekwentnie sztuczna inteligencja wdziera się w kolejne dziedziny naszego życia. Najlepiej sobie radzi, gdy w jej samorozwoju nie przeszkadzają ludzie.
CHRIS MCGRATH / GETTY IMAGES
2

27 maja 2017 r. został zamknięty ważny rozdział w historii sztucznej inteligencji. Program komputerowy AlphaGo­ pokonał Ke Jie, najlepszego dziś zawodnika w chińskiej grze planszowej go. Od 1997 r., kiedy DeepBlue pokonał Garriego Kasparowa w szachy, to właśnie go stanowiło ostatni bastion dominacji człowieka nad maszyną na gruncie klasycznych gier logicznych. W uznaniu swoich zasług AlphaGo otrzymał od koreańskiej federacji Korea Baduk Association honorowe 9 dan – najwyższy stopień, jaki można uzyskać w światowym rankingu tej gry.

Niespełna rok wcześniej, w czerwcu 2016 r., algorytm AIVA został wpisany na listę francuskiego Stowarzyszenia Autorów, Kompozytorów i Wydawców Muzycznych SACEM – tamtejszego odpowiednika ZAiKS-u. Uznano, że utwory AIVY, która specjalizuje się w komponowaniu muzyki filmowej, są na tyle swoiste, że stworzone przez nią kompozycje powinny być...

19018

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jeżeli to: A to przecież AI pomogło nam dzisiaj rano znaleźć najbliższe kino, przeprowadziło nas przez proces zakupu biletu, wyznaczyło nam trasę, a następnie kierowało nami w korku. Każdy, komu system kontroli trakcji pomógł kiedykolwiek uniknąć poślizgu [...] jest sztuczna inteligencja to nie mamy się czego bać. To tylko dowód na to, że marketing firm IT jest na wysokim poziomie.

Jestem po lekturze kolejnej książki Dana Browna "Początek". Jak zawsze intrygująca książka, choć nie jest literaturą popularnonaukową stanowi przyczynek do dalszych rozmyślań i zgłębiania tych tematów, które umiejętnie przeplatają się z fikcją i realną stroną naszego świata. To druga pozycja, po "Inferno", które w kontekście tekstu i jego zawartości oraz znaczenia są bliskie zdaje się każdemu z nas, nie tylko czytelnikowi, bezpośrednio zaangażowanym w czytanie książek mistrza intrygi. Pośrednio tematyka przeludnienia (over-population) oraz ery technium i zanikania pierwiastka człowieczeństwa dotyczy każdego z nas. Kwestia dotyczy raczej bycia bardziej lub mniej świadomy tych zagadnień przez każdego z nas. Postawione pytania przez autora książki ustami bohatera: Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy? są jak najbardziej właściwe na miejscu i w czasie. Jednak drugie pytanie być może powinno brzmieć: I co dalej? Dlaczego uważam, że pytanie należałoby zrekonstruować? Dokąd zmierzamy to pytanie jednocześnie wskazujące na poddanie się woli losu, Demiurga, Boga, itd. - bierne pytanie bez działania i oczekiwania jakiegokolwiek działania (w moralnie właściwą lub wg. norm etycznych niewłaściwą) z naszej strony na uzyskaną odpowiedź. Natomiast pytanie I co dalej? wskazuje na możliwość ewentualnego podjęcia działań w jedną czy w drugą stronę. To pytanie, które wg. mnie oczekuje działania - akcji w zależności od uzyskanej odpowiedzi. Chcemy lub nie uratować świat - musimy działać odpowiednio. To co wyróżnia moce człowieka od sztucznej inteligencji i moim zdaniem nie będzie możliwe nigdy do przeskoczenia to: wytwórczość artystyczna, kreatywność językowa czy zdolność do prowadzenia dysput filozoficznych. Jest tylko jedna opcja, aby rozwinąć AI (Artificial Intelligence), to ucieczka - odstąpienie od w/w wartości, ale wówczas prowadzimy do odhumanizowania. Odhumanizowanie, wyzbycie się uczuć i emocji, które związane są ze sztuką, artyzmem, kreatywnością i filozofowania a to brak człowieczeństwa. Brak człowieczeństwa to brak duszy. Bezduszne są maszyny. Mając na uwadze ten fakt, AI nigdy nie będzie możliwe wzbić się na wyżyny tego co ponad naukowe i realne. Realne jest prawdziwe, ale to nie znaczy, że poza realne byty nie istnieją. Może istnieć byt poza realny np. w naszej świadomości. Tym samym dochodzę do wniosku, że zastosowanie i niejako wplecenie AI i super technologii w nasze życie ma sens, ale musimy mieć jednocześnie świadomości, nieprzekraczalności pewnej granicy. Granicy człowieczeństwa, tego co wyróżnia nas jako gatunek od wszystkich innych stworzeń materii ożywionej i nieożywionej, w tym tej wykreowanej przez człowieka. Odpowiedź na pytanie I co dalej? Zależy od naszych wartości, naszego światopoglądu, naszych wartości moralnych. Każdy może odpowiedzieć sobie na to pytanie na różne sposoby. Ważne jest, aby mieć świadomość konsekwencji związanych z podjętą odpowiedzią i decyzją działań.

Koncept jest taki, że kiedy powstanie AI o współczynniku inteligencji dajmy na to 10 000, to człowiek będzie miał jej tyle do powiedzenia, co na przykład krowa ma do powiedzenia człowiekowi. I tyle samo będzie z niej kumał, co krowa kuma z procesora stojąc przy pełnym żłobie podczas gdy automat zabiera się do jej wydojenia. Trudno w tej koncepcji znaleźć poważniejsze luki. Zresztą, jak udowodnić, że już nie jesteśmy dojeni...? Dziejąca się na naszych oczach eksplozja informatyczno-elektroniczna śmiało może być kojarzona ze sterowanym z zewnątrz procesem narodzin, niańczenia i wzrostu AI-oseska z wykorzystaniem potencjału i możliwości ludzi, jak krowy wykorzystuje się do produkcji masła czy drożdże - do wódki.

Nauka bez religii jest kulawa, religia bez nauki jest ślepa (Albert Einstein). Nauka jest równie stara jak religia i zasługuje na taki sam szacunek. Obie wyrastają z tego samego pnia. Pierwszymi uczonymi byli kapłani. Niezgodności między tym, co mówiły im zmysły, a tym, co odczuwali poza nimi, zmusiły do rozważań, wywołały spory. W końcu doszło do schizmy, pierwszej w dziejach. A potem dysputy greckich myślicieli, Oświecenie i Modernizm dokonały reszty. Obecnie panuje zgoda między nauką, a religią taka, jakiej dotąd od dawna nie było. Sprzeczności znikają w szalonym tempie - choćby podczas papieskich kolokwiów w Castel Gandolfo. Uważa się już, iż przyjęcie wyjaśnień naukowych nie wymusza odrzucenia koncepcji religijnych, co więcej: że nauka przybliża do Boga. Dzisiaj przyjmuje się zasadę różnych dróg do Pana Wszechrzeczy. Tradycyjne religie weszły w fazę upadku - według boskiego cyklu: narodziny, rozwój, śmierć. (Islam bardziej dramatycznie, ale też). Wątpię jednak, aby to oznaczało zupełne odejście od wiary, ponieważ potrzeba duchowości jest immanentną częścią natury człowieka. Coraz mniej jednak wierzymy we wszelakiego rodzaju opowieści i dogmaty, na których religie są zbudowane. Zmiany najprawdopodobniej idą w kierunku jakiegoś rodzaju wolności wyznaniowej, którą rozumieć będziemy jako swobodny wybór definicji Boga, a nie rodzaju religii. Niektórzy nazwą to postmodernistycznym kultem albo ateizmem, czyli wiarą we wszystko i nic. Ale obecne, tak proste definicje Boga i boskości, przestają wystarczać. Nauka ujawnia, że rzeczywistość jest inna, znacznie bardziej skomplikowana niż wyobrażają to sobie najśmielsi teologowie. Świat jest także zdecydowanie piękniejszy, a ludzie lepsi. Jedynie 2% nas kończy życie w sposób nagły w odniesieniu do ok. 60% dwa tysiące lat temu. Jest mniej wojen, nie składamy krwawych ofiar na ołtarzach. Dlatego ludzie coraz gorzej czują się w pozycji grzeszników i w poczuciu winy. Jest im coraz trudniej pogodzić się z ograniczeniami, jakie narzucają religie. Wystarczy im kodeks świeckiego prawa, który swoim jądrem przecież wywodzi się nakazów religijnych i zdrowego rozsądku. Potrzebę metafizyki zaspokoją na jej nowych obszarach, na które wtargnęła nauka (np. sztuczna inteligencja). Tradycyjna idea monoteistyczna nie ma wielkich szans, by przetrwać. Trzeba wymyślić zupełnie od nowa definicję boskości i Jedynego Boga, który już nie tyle troszczy się o swoich wiernych na Ziemi, ale też o tych rozsianych po różnych planetach i o cały Wszechświat wraz ze stałą Plancka, czasoprzestrzenią i kwantowym splątaniem. Taka neo-monoteistyczna idea mogłaby zjednoczyć wszystkich wierzących - ale może udałoby się tym razem już bez “ofiary założycielskiej”. Ale jeśli się sami nie pospieszymy, to wkrótce Nowego Boga wymyślą dla nas komputery. Henryk Jurewicz Melbourne

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]