Reklama

Zacier

Zacier

10.06.2019
Czyta się kilka minut
Pił? Nie pił? Pić, nie pić?
K

Każdy, kto w Polsce próbuje lekceważyć te pytania – i takoż pytania pochodne: z kim pił, a z kim nie – nie uczestniczy w podstawowych zmaganiach naszej codzienności, w sporach porannych i wieczornych, dylematach dnia roboczego i świątecznego, w miastach i wsiach, w okolicznościach przedmiejskich, nadmorskich i nadrzecznych, wędkarskich, działkowych, leśnych, pieszych i samochodowych, prawicowych i lewicowych. Oto taki ktoś, nieczuły, powinien poważnie zastanowić się nad emigracją. Nie tylko wewnętrzną.

Powinien wyjechać. Nie do żadnego Izraela, nie na Madagaskar, ale pofrunąć rychło na Merkurego. Istnieje cień nadziei, że naszego wychodźstwa tam nie ma, a zatem, że rozmów w tym guście takoż. Wszędy, gdzie okrzepnięty nad Wisłą człowiek się znajdzie, postawi swą stopę, owe dylematy dotyczące metafizyki picia pojawiają się szybciej niźli cokolwiek. Jest to bowiem zestaw tematów...

4045

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Po jednemu ! Za Kaczyńskich i Kiszczaka (In memoriam) ! A co !

Takich dwóch, którzy pijąc nie pili i będąc nie byli tylko wśród chińskich taoistów znaleźć by można i to nie tyle, że hops i pierwszy lepszy, ale w zakamarkach historii poszperać trzeba nie na żarty bez przepitki.

Pili, pili, co więcej pijacy obalili komunę. Oglądałem to na własne oczy. Koniec lat 70, dojeżdżam do szkoły, razem ze stoczniowcami. Rano skacowani, po południu już mocno wcięci. Siadają z tyłu pociągu, dla palących, smród, syf ale wesoło. Jak się gorąco w stoczni zrobiło, kto trzeźwy i na rozumie nie szwankujący, do domu uciekał, ważniejsza była rodzina. Wesoła kompania walczyła. Lata 80, już jako pełnoletni obywatel, wojsko potem pierwsza praca no i wóda, wóda królestwo za flaszkę. Transformacja, demokracja, walka o byt i chlańsko. Jedzie sobie pociąg z klasa robotniczą, w rozmowach nostalgia za utraconym rajem, za termosem z gorącą kawą zbożową, wyskokami na melinę po piwko winko patykiem pisane, fuchami za flaszkę. W robocie szef z alkomatem biega, ale na fajrant piwiarnia przy SKM ratuje życie. Dziś w telewizji za przeproszeniem g…o leci, piwko lepiej sobie strzelić, jakąś muzyczkę puścić, pogrilować jak bozia pogodę ześle. Pić, pewnie że pić, olać komisję do badań kto z kim pił. Kto nie pije ten donosi, a tam wtedy bliźniaki to niby na kogo i komu miały donosić, nie było wyjścia.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]