Wiele mądrych słów – w tym o wolności i cenie, jaką czasem się za nią płaci – padło w tych dniach na plażach i cmentarzach wojennych w Normandii. Przywódcy wielu krajów czcili tam pamięć żołnierzy, którzy 80 lat temu wyzwalali Europę (choć tylko zachodnią) spod władzy III Rzeszy. W centrum uwagi byli ostatni weterani, stulatkowie. Jeden z nich złapał za rękę biorącego udział w obchodach prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i dziękował mu, że – jak powiedział – jego kraj broni dziś Europy.
Inaczej niż 10 lat temu, przedstawiciela Rosji nie było. W czerwcu 2014 r. Putin stał obok Obamy, Hollande’a i Merkel. Był „mile widziany” (jak ujął to ówczesny prezydent Francji), choć rosyjscy żołnierze „czyścili” już Krym z tego, co ukraińskie, a rosyjski specnaz zabijał już w Donbasie. Większość Zachodu jeszcze nie pojęła, co się właśnie zaczyna.
Teraz, sądząc po słowach, zrozumienie jest. Zwłaszcza gospodarz Emmanuel Macron i przybyły na kilka dni do Francji Joe Biden prezentowali się jako liderzy koalicji, która broni dziś w Europie wolności, i podkreślali, że nie opuszczą Ukrainy w jej walce. Macron zapowiedział, że Francja przekaże Ukrainie myśliwce mirage (wcześniej, już wkrótce, mają tam trafić pierwsze F-16; Holandia, jeden z donatorów, deklaruje, że nie stawia ograniczeń, jeśli idzie o atakowanie celów w Rosji), i podtrzymał wolę wysłania francuskich instruktorów, by na miejscu szkolili ukraińskich rekrutów. Jedno i drugie ma sens, także polityczny: pokazuje Putinowi, że Zachód demontuje ograniczenia, które sam sobie narzucał.
Jednak to wszystko dzieje się wciąż zbyt wolno, w zbyt ograniczonym zakresie i stale za późno. Aby zatrzymać Putina i jego neoimperialny projekt, Zachód potrzebuje nie tylko pakietów kleconych ad hoc, lecz lepszej strategii. Uwzględniającej fakt, że wróg nastawił się na długi konflikt. Putinowi udała się rzecz naprawdę znacząca: z wojny (gorącej z Ukrainą i podprogowej z Zachodem) uczynił model polityczno-biznesowo-społeczny dla państwa i społeczeństwa. Koktajl ideologii i pieniędzy sprawia, że nowi żołnierze zapełniają lukę po zabitych, za którymi Rosja nie rozpacza.
Problem Zachodu polega na tym, że w ślad za słowami – także tymi głoszonymi w Normandii – wciąż nie idą adekwatne czyny.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















