Wysoki ton

W trzecim akcie "Wesela" jest scena Poety z Maryną. W pewnym momencie Maryna mówi (cytuję): "No, ale któż ten ton tak wysoki uciągnie? Tam poza mną, jak stałam przy skrzypku - wysłuchałam: mówili o Polsce chłopi i mówili wcale rozsądnie i szczerze, że tego, tamtego trzeba bić, że się nie trzeba dać, że trzeba jakoś żyć, że dłużej tak nie może trwać".
Czyta się kilka minut

Wydaje mi się, że z uciągnięciem owego wysokiego tonu w naszej historii nowej i najnowszej nie ma specjalnego kłopotu. Ciągną prelegenci i dyskutanci, moraliści i bonwiwanci, dziennikarze i politycy. Kto żyw, ten ciągnie.

Najgorzej jest wtedy, kiedy ów wysoki ton stosuje się w przypadku humoresek. Takich choćby, jak nie tak dawna awantura o kartofle lub najnowsza scenka w samolocie Lufthansy z powodu (cytuję): "pastwienia się nad paltem".

Nie wiadomo

Kryzys (sztucznie rozdmuchany, niewielki, średni, duży, ogromny, gigantyczny, kosmiczny) porównywalny (nieporównywalny) z kryzysem lat trzydziestych - trwa i coraz bardziej nic o nim nie wiadomo.

Głosy zagranicznych specjalistów od kryzysu docierają do nas rzadko, są bardzo ostrożne i bardzo zakamuflowane. Głosy polskich specjalistów - a są wśród nich artyści, felietoniści, politycy niższego szczebla i tzw. szary człowiek, czyli słuchacz, widz, czytelnik - docierają częściej i są bardziej zdecydowane, bo jak Polak się wypowie, no to czapki z głów, panowie! Ponieważ jednak w takich wypowiedziach chodzi głównie o to, żeby komuś przywalić, więc sprawy kryzysu one nie wyjaśniają.

A ja wiem jedno. Im więcej wokół takiego kryzysu głupiego gadania i zagęszczania atmosfery, tym łatwiej uruchamia się reakcja łańcuchowa. Chociaż na dobrą sprawę, to i tego nie wiadomo.

Nie do końca

Pojawił się kolejny żurnalizm, jak nazywam pewien zwrot, określenie, powiedzonko względnie napisanko, ulubiony przerywnik. Ktoś używa go po raz pierwszy i nagle wszyscy zaczynają to powtarzać jak papugi, w gazetach, w telewizji, w rozmowach. Nie do końca słuszny. Nie do końca prawdziwy. Nie do końca w to wierzę. Nie do końca popieram. Nie do końca potępiam. Itd.

Ten zwrot ma w sobie coś z wykrętu.

Nie wiadomo przecież, czy do końca pozostaje jeden czy dziewięćdziesiąt dziewięć procent. Jest to więc jakieś - nieświadome może - zabezpieczenie. Oczywiście, nie do końca zabezpiecza.?h

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2009