Wyrok

Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął sprawę tak zwanej ustawy dezubekizacyjnej. Sędziowie potwierdzili zgodność z konstytucją zasadniczej części ustawy, dotyczącej emerytur byłych pracowników peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa, i zakwestionowali konstytucyjność niektórych rozstrzygnięć dotyczących członków WRON.
Czyta się kilka minut

Porównałem dotyczące wyroku relacje i komentarze w "Gazecie Wyborczej" i "Rzeczpospolitej" (z 25 lutego). Relacja Ewy Siedleckiej w "GW" nosi tytuł "Dezubekizacja zostaje", a jej komentarz - "Powiało IV RP"; relacja Grażyny Zawadki z "Rz" opatrzona jest tytułem "Niższe emerytury oficerów SB"; towarzyszy jej analiza prawna Tomasza Pietrygi "Esbeckie przywileje - niesłusznie nabyte" i komentarz Piotra Semki "Tryumf elementarnej sprawiedliwości". Krótko mówiąc: "GW" ma wątpliwości, "Rz" jest zadowolona. Przy tym: "Rzepa" stara się zlekceważyć głosy odrębne, zgłoszone przez pięcioro sędziów TK (wśród których jest prezes Trybunału), "Wyborcza" zaś precyzyjnie omawia te głosy, co pozwala zauważyć, że argumenty przeciwników wyroku dotyczyły zasadniczych kwestii prawnych.

"Ubek", "esbek", "esbecja" to nie są w dzisiejszej Polsce słowa neutralne. Przeciwnie: to są słowa o niezwykle mocnym nacechowaniu negatywnym. Mówi się "ubek", a myśli się o wszystkich zbrodniach epoki stalinowskiej; mówi się "esbek" - i moralny wyrok jest już wydany. Konsekwencje? Rozmowa na temat byłych pracowników Służby Bezpieczeństwa przeważnie kończy się zanim się zaczęła.

Prof. Andrzej Rzepliński mówił w uzasadnieniu wyroku (cytuję relację "Rzepy"), że "policja polityczna w PRL miała za zadanie utrzymywać władzę" i "w różnych czasach stosowano terror, poniżanie, inwigilację, łamano prawo człowieka. A zawsze chodziło o podtrzymanie reżimu państwa komunistycznego". Są to opinie dobrze znane i powszechnie akceptowane, rzecz w tym jednak, że przedmiotem wyroku nie były zbrodnie policji politycznej w PRL, tylko prawa nabyte funkcjonariuszy państwowych (jakkolwiek dziwnie by to brzmiało).

Podobnie: można się zgodzić na zdanie Piotra Semki, że wyrok jest tryumfem elementarnej sprawiedliwości (wedle której każdy esbek jest winny). Pytanie brzmi: czy na pewno jest to tryumf elementarnych zasad prawnych? Pięcioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego odpowiedziało na to pytanie przecząco.

Zbrodnie peerelowskiej policji politycznej powinny być pamiętane, to jasne. Winni tych zbrodni powinni być osądzeni przez niezależne sądy, to również jasne. Pozostaje sprawa tych pracowników Służby Bezpieczeństwa, którzy 20 lat temu zostali pozytywnie zweryfikowani i stali się funkcjonariuszami UOP. Tych ludzi suwerenne państwo polskie (bo jak powiedzieć inaczej?) przyjęło do służby, tym ludziom państwo polskie obiecało, że będą traktowani jak funkcjonariusze państwowi. Dzisiaj prof. Rzepliński powiada (nadal cytuję za "Rzepą"), że "esbek zweryfikowany to nie to samo, co uniewinniony"; znaczy to tyle, że obietnice składane w imieniu państwa są nieistotne w sensie prawnym.

Wiem, że sędzia Trybunału Konstytucyjnego to Bardzo Ważna Osoba, pozwolę sobie jednak jako szary obywatel, zajmujący się na co dzień czytaniem poezji i pracą uniwersytecką, powiedzieć, że takie rozwiązanie sprawy nie wydaje mi się zgodne ani z elementarną sprawiedliwością, ani z równie elementarnym rozumieniem prawa.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2010