Reklama

Wyklęty lud ziemi i światło zbawienia

Wyklęty lud ziemi i światło zbawienia

21.12.2003
Czyta się kilka minut
Poszli, znaleźli Dzieciątko w żłobie.... Ilu z nas by poszło i znalazło? Kto by w ogóle poszedł? Co najwyżej moglibyśmy po kolacji popatrzeć, gdyby pokazano w telewizorze. Powiedzielibyśmy, że to okropne: noworodek w żłobie, poród w stajni, w grocie...
C

Chrystus urodził się za miastem, poza nawiasem cywilizacji, bo w normalnych domach nie było miejsca. Umarł też poza miastem, razem ze skazańcami wyrzuconymi poza nawias społeczeństwa. Początek był taki, nie inny, i kto wie, czy do zrozumienia chrześcijaństwa nie jest konieczne przekroczenie granicy dzielącej świat dobrze się mających od świata wyrzuconych na margines. Takie przekraczanie nie jest przyjemne. Nawet Piotr nie miał ochoty znaleźć się po stronie oskarżonych i skazanych, wykluczonych. Wykrzykiwał: “nie znam tego człowieka". Inni uczniowie po prostu uciekli.

Kościół jest “skazany" na biednych, krzywdzonych, wydziedziczonych i słabych. Kiedy zaczyna się ich wypierać lub kiedy od nich ucieka, przestaje być sobą. A jest to realna pokusa. Ukrzyżowanego ubierano w szaty królewskie, wkładano na Jego głowę koronę, budowano kościoły jak pałace z bajki. I co...

14761

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]