Lewica w poszukiwaniu swojego prezydenta. Kto ma odwagę kandydować?

W środowisku lewicy nikt się specjalnie nie pali do wyścigu prezydenckiego. Wynik Roberta Biedronia w ostatnich wyborach przeraża potencjalnych nominatów.
Czyta się kilka minut
Magdalena Biejat podczas obrad komisji sesjmowej w sprawie wolnej Wigilii. Warszawa, 18 listopada 2024 r. // Fot. Marysia Zawada / Reporter
Magdalena Biejat podczas obrad komisji sesjmowej w sprawie wolnej Wigilii. Warszawa, 18 listopada 2024 r. // Fot. Marysia Zawada / Reporter

Lewica to jedyne ugrupowanie parlamentarne, które jeszcze nie wskazało kandydata na prezydenta – ma to nastąpić w połowie grudnia. Zwłoka ma najprawdopodobniej prozaiczną przyczynę, po prostu nie było chętnych do kandydowania. 

Potencjalni kandydaci lewicy

Nikt nie chce powtórzyć losu Roberta Biedronia, który w 2020 r. zdobył zaledwie dwa procent głosów. Wszyscy potencjalni kandydaci obawiają się, że uzyskując podobny wynik, wypalą się politycznie, a zarazem utrwalą niski poziom poparcia dla swego ugrupowania i w następnych wyborach parlamentarnych nie przekroczy ono progu wyborczego. Z drugiej strony wiadomo, że niewystawienie kandydata jest jeszcze gorszym scenariuszem z perspektywy przetrwania formacji.

Tu i ówdzie pojawiał się graniczący z political fiction scenariusz wystawienia Jolanty Kwaśniewskiej. To byłby zapewne niezły ruch, ale była pani prezydentowa nie zdecydowała się na zaangażowanie w życie polityczne. Wszystko zatem wskazuje na to, że lewica wystawi kogoś ze swoich szeregów i będzie to wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat

Szanse Magdaleny Biejat w wyścigu prezydenckim

Nie tylko nieźle wypada w badaniach, ale byłaby też jedyną kobietą w prezydenckim wyścigu, co daje jej na starcie lepszą pozycję niż np. rozpatrywanej kandydaturze Krzysztofa Gawkowskiego. Biejat nie musiałaby zarazem rezygnować ze stanowiska w rządzie, co byłoby zapewne udziałem Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Ważne jest również to, że wywodzi się z Partii Razem, która po rozwodzie z Nową Lewicą też zastanawia się nad wystawieniem kandydata, więc ewentualne postawienie na Biejat nieco jej to utrudni.

Ona sama w prywatnych rozmowach nie odżegnuje się od zgody na start. Oczywiście w sytuacji przystąpienia do wyścigu Rafała Trzaskowskiego każdy kandydat lewicy ma utrudnione zadanie. Ale Biejat rywalizowała już z nim w kwietniowych wyborach na prezydenta Warszawy i, mimo podobnego programu, zdobyła jak na ówczesne okoliczności całkiem niezły wynik. Może i tym razem nie jest do końca na straconej pozycji, a każdy rezultat powyżej pięciu procent będzie zapewne jej sukcesem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Biejat nie jest na straconej pozycji