Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wielka Redaktorka

Wielka Redaktorka

11.08.2018
Czyta się kilka minut
Rada festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie przyznała po raz pierwszy nagrodę Wielkiego Redaktora. Odebrała ją Marianna Sokołowska (na zdjęciu poniżej).
MIKOŁAJ STARZYŃSKI
P

Przez pół wieku zredagowała blisko 400 książek, pracowała z autorami kilku pokoleń, od Mirona Białoszewskiego, Marii Janion i Marka Nowakowskiego, przez Eustachego Rylskiego i Magdalenę Tulli, po Olgę Tokarczuk i Michała Witkowskiego.

Kim właściwie jest redaktor? Po 1989 r. niektórzy uznali, że praca nad tekstem to fanaberie. Skutki były opłakane. Tymczasem dobry redaktor to sojusznik autora, czasem współtwórca jego sukcesu. Przykład skrajny: „Zabić drozda” (1960), wielki amerykański bestseller, był efektem dwuletniej współpracy Harper Lee z redaktorką Tay Hohoff. Zmarła przed dwoma laty Lee pod koniec życia wydała wprawdzie drugą powieść, ale jest ona najpewniej wczesną wersją pierwszej. Znacznie gorszą...

– Pierwszą moją książką, którą pani Sokołowska redagowała, była „Lala” – wspomina Jacek Dehnel. – Byłem zawstydzony: na każdej stronie poprawki (a ona pracuje na papierze, ołówkiem). W odpowiedzi słyszę: „To bardzo czysty rękopis! Pan nie wie, co autorzy czasem przynoszą: książki, które trzeba dopiero zmontować, »książki w reklamówce«”. A przy tym ona uważa, że jak autor uprze się przy błędzie, ma do tego prawo.

To też bywało kamieniem obrazy. W rozmowie z Michałem Nogasiem Sokołowska wspomina z lat 70. redagowanie powieści pewnego polonisty, który postanowił zostać pisarzem. Powieść okazała się „narcystyczna aż do śmieszności, erotyczne marzenia bardzo starszego pana”. Próba przekonania go do zmian skończyła się... donosami do ministerstwa, Związku Literatów i dyrektora PIW-u. A najbardziej uraziły go słowa: „Skoro tak pan uważa, zostawmy wszystko w pańskim brzmieniu”. Praca redaktora to nie jest łatwy chleb! ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Oby był to dobry początek nagrody potrzebnej branży wydawniczej i czytającej publiczności. Tylko na marginesie wspomnę, że druga i ostatnia powieść Harper Lee nie jest po prostu nikomu niepotrzebnym brulionem pierwszej powieści, która w kanonie literatury amerykańskiej ma miejsce wyjątkowe, ale bestsellerem otoczonym dwuznaczną sławą. Odwołując się do analogii, to tak, jakby Alan A. Milne w niejasnych okolicznościach wyraził pod koniec życia zgodę na opublikowanie wczesnej wersji "Kubusia Puchatka", w której zgorzkniały, podstarzały miś wspomina zasadniczo te same wydarzenia, co w powszechnie znanej wersji, ale zmącone traumą molestowania seksualnego przez Krzysia. Wstrząs, oburzenie, rozgoryczenie, żal z powodu sponiewierania wizerunku świeckiego świętego Atticusa Fincha - to były typowe reakcje na "Go Set A Watchman". Prawdą jest, że Tay Hohoff zmieniła być może przeciętną powieść w godne Pulitzera arcydzieło o klarownej wymowie etycznej, ale zarazem przesunęła ją z kategorii literatury dla dorosłych na półkę z książkami dla dorastającej młodzieży. Gombrowicz być może powiedziałby, że upupiła bohatera. Cóż, coś za coś...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]