Reklama

Widzenia

Widzenia

14.02.2015
Czyta się kilka minut
Fot. Domena Publiczna
N

Na wiele sposobów Bóg zamieszkuje tych, którzy są Go godni, proporcjonalnie do sił i zasług każdego.
GRZEGORZ Z NYSSY

Przed śmiercią rabbi Zusja powiedział: „W przyszłym świecie nie zapytają mnie: »Dlaczego nie byłeś Mojżeszem?«. Zapytają mnie: »Dlaczego nie byłeś Zusją?«”.
Z OPOWIEŚCI CHASYDÓW

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Krótko, zwięźle...a tyle treści. Tak bogato. Gdzieś przeczytałam, iż bycie sobą jest byciem dobrym,pragnieniem 'bycia jak Bóg', jak widział Bóg.

"po niezmiernie długim czasie ogień usunie z natury zło, sam zaś wynalazca zła dołączy swój głos do chóru śpiewającego hymn dziękczynny Bogu” też Grzegorz z Nyssy

że sam 'zły' stanie się jak Bóg? Ponoć w ogniu hartuje się stal, zaś w ogniu Tego, który sam się spala a spalić nie może Jego dzieła pozostają bez skazy. Czysta Boża chwała w nas, owa pieśń pochwalna, którą dusza wielbi Boga nie ustaje... tylko jak to w życiu bywa, czasem, nie miewamy dobrego słuchu

Zło spala się własnym ogniem, a "jego wynalazcy" dołączają do grona tych którym dane jest chwalić Pana, dziwne skomplikowane figury retoryczne są tu niepotrzebne, interpretacja tekstu jest jasna jak słońce. Idąc głębiej w nauczanie Grzegorza z Nyssy, zło nieistnieje jako coś stałego, jest wyłącznie niedostatkiem dobra, jako takie podlega samowypaleniu, a wszystko co Bóg stworzył, wszelkie jego stworzenie do Niego wróci. Jeśli interpretujemy czyjeś czyny jako czyjeś jestestwo to nie będziemy w stanie strawić spotkania w hipotetycznym nowym bożym świecie tych których mamy za złych. Mamy w sobie wymóg ukarania ich, ten wymóg czyni z nas potencjalnych przeciwników Boga (o ile ktoś taki istnieje, nomen omen to taki jakby remake buntu upadłych sprzeciwiających się wybraństwu złego/słabego człowieka). Bóg wie (bo wie wszystko) do jakiego stopnia nasze czyny wynikają z naszego jestestwa a do jakiego są spowodowane uwikłaniem, uwikłanie jest cierpieniem samym w sobie i pokutą samą w sobie. Trudno wyobrazić sobie by boża sprawiedliwość wyglądała tak: "to jeszcze tylko przysmażymy ci stópki i do raju, i chwal Nas". Co to oznacza w praktyce? Hmmm mniej więcej tak: Idzie pani do Raju i tam spotyka Putina pijącego herbatkę z Bogiem, co gorsza Putin wygląda na szczęśliwego i nie ma nawet przysmażonych stóp, Bóg panią zaprasza by się przysiadła i co dalej? wychodzi pani? Dokąd?

do Niego wróci" powróci. O niczym innym nie mówimy. Ten, który idzie z człowiekiem przez życie jest Tym, co ową 'muzykę' podtrzymuje, w człowieczej duszy. i o to chodzi, aby niewidomi wzrok odzyskali, głusi usłyszeli, a umarli zmartwychwstali. Nie zmartwychwstaną tak długo, dopóki nie będziemy solidarni z cierpiącymi, z tymi którym zadaje się cios śmierci...bo nie chodzi tylko o życie po życiu, chodzi o całe człowieczeństwo...z martwych powstanie już tu i teraz. Ludzie dobrej woli muszą stać razem, pokazać jak wielu nas jest, bo nie idzie tylko o to, czy człowiek może swą nadzieję złożyć w Bogu/Bożym Synu, lecz także o to, czy Syn Boży moze swą nadzieję złożyć w człowieku...stąd posłanie...Nie wolno złu się przyglądać, czekać aż zetną głowę jak uczynili to z Janem...Trzeba pytać, jaki ma być ów taniec i czy to będzie taniec życia...Powinni zobaczyć! na własne uczy, a wtedy, daj Boże, uwierzą

"Nie wolno złu się przyglądać, czekać aż zetną głowę jak uczynili to z Janem." - ten cytat mi się bardzo podoba zwłaszcza spod pani klawiatury, zapewne jednak różnimy się w interpretacji.

Spotyka się z człowiekiem w śmierci, żyje z nim i z nim umiera, aby narodzić się do nowego życia- to tyle z wiary. Nie w tym rzecz, co zrobi Jezus, lecz co my uczynimy.

Wobec zła są tylko dwie drogi, uległość lub odpowiedzenie pięknym za nadobne. Pierwsze to akceptacja porażki (w sensie tego świata), drugie to akceptacja brutalnych reguł tego świata koniecznych do przetrwania, ale nie należy z tego czynić jakiejś szczególnej "szlachetności".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]