Warto rozmawiać, ale...

Aktualne relacje chrześcijaństwa z islamem mają kilka splątanych warstw. Pierwsza, najgłębsza, to konflikt w sprawie centralnych prawd naszej wiary.
Czyta się kilka minut

W tej płaszczyźnie dla chrześcijanina jest oczywiste, że islam - mówiąc słowami Jana Pawła II z książki "Przekroczyć próg nadziei" - jest jakąś postacią pomniejszenia prawdy o Bogu, wypowiedzianej przez Niego samego w Objawieniu. Czy można powiedzieć bardziej pojednawczo, że jest religią niepełną, ale jednak potencjalnie otwartą na dopełnienie płynące z Nowego Testamentu?

Skłaniałbym się raczej do poglądu - wypowiedzianego kilka lat temu przez zespół teologów dominikańskich z "Revue Thomiste" - że mamy tu do czynienia z religią zawierającą system przeszkód do uwierzenia Chrystusowi, swoistych intelektualnych "struktur blokujących" dostęp do prawdy chrześcijaństwa - a to jest coś więcej niż sam brak pewnych prawd.

Czy jednak sama prawda o Bogu jedynym i Jego stworzeniu nie jest, choćby w abstrakcji, tą sama prawdą, w którą wierzą chrześcijanie? Chciałbym, aby tak było! Jednak wykład Benedykta XVI w Ratyzbonie - i to, co po nim nastąpiło - otworzył nam oczy na pewną trudność, mocno zakorzenioną w strukturze islamu: o ile bowiem w chrześcijaństwie w centrum prawdy o Bogu znajduje się zdanie, iż jest On Logosem, miłującym Słowem-Rozumem, o tyle islam w tym centralnym miejscu stawia rozumienie Boga jako wszechmocnej Siły, transcendentnej także względem dobroci i rozumu. (Można by dodać, że z tego wynika także pewien pociąg do islamu odczuwany przez niektórych fundamentalistów w środowiskach chrześcijańskich). Moim zdaniem tu właśnie jest ta najbardziej radykalna różnica, z której - przynajmniej w planie intelektualno-duchowym - biorą się wszystkie dalsze rozbieżności teologiczno-egzystencjalne. Mam nadzieję, że o tej kwestii będzie można rozmawiać.

Pozostaje jeszcze niebagatelna kwestia możliwości wspólnego odporu względem cywilizacji śmierci: pamiętamy dobrze, że w Kairze Stolica Apostolska działała w tej sprawie ramię w ramię z krajami arabskimi, naprzeciw aborcjonistom dobrze umocowanym w establishmencie Ameryki i Europy. Czy na dłuższą metę możliwy jest taki "ekumeniczny dżihad" w obronie prawa do życia czy praw rodziny? Przyznam, że tu byłbym największym optymistą - a jednak pilnie przyglądałbym się temu, w jakim stopniu swe zaangażowanie strona islamska pojmuje uniwersalistycznie, a w jakim stopniu chce tylko obronić swoją własną tożsamość i prężność - patrząc na to, co wyrabia (post)chrześcijański Zachód, i z osłupieniem, i z pewną satysfakcją, a może i w oczekiwaniu na samowyniszczenie giaurów. Tak czy siak, przynajmniej sytuacyjny sojusz chrześcijańsko-islamski w oporze względem cywilizacji śmierci wydaje się potrzebny i możliwy. Najpierw jednak należałoby doprowadzić do zahamowania dyskryminacji chrześcijan w krajach arabskich, skąd pochodzi najwięcej współczesnych męczenników chrześcijaństwa.

Paweł Milcarek jest redaktorem naczelnym dwumiesięcznika "Christianitas"

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2008