Dla mnie, jako wieloletniego czytelnika "Tygodnika Powszechnego", zaistniała sytuacja to połączenie hipokryzji i absurdu. Ta "niefortunna decyzja" jest jedną z oznak niepokojącej tendencyjności, która przybliża Kościół do wiary opartej na jednej i bardzo bezrefleksyjnej racji. Nie trzeba chyba mówić dokąd ta droga może zaprowadzić... Hipokryzją jest to, że w ciągu kilku dni ks. Adam, który od ponad 40 lat na łamach "TP" publicznie i niezmiennie pisze o katolicyzmie, staje się "narzędziem" w doraźnej walce politycznej i wymierną wartością w szumie medialnym. Ks. Adam z dezaprobatą wyrażał się o krzyżu w Sejmie jako elemencie gry politycznej, by za chwilę, wbrew temu, przed czym przestrzegał, samemu stać się przedmiotem jałowych sporów polityczno-społecznych. Przez lata, poprzez swoją publicystykę, a później także przez kierowanie "Tygodnikiem Powszechnym" pokazywał piękno wiary i to piękno wyrażało się w głębokiej refleksyjności, w wielu wątpliwościach, ale także w podejmowaniu trudnych tematów. Jak widać, nie dla każdego piękno jest wartością.
Absurdem jest to, że musiało dojść do takiej sytuacji, po której dopiero teraz część Polaków mogła usłyszeć głos inny niż ten donośnie płynący z toruńskich stron... Z pewnością wiary, w ramach której można szerzyć o wiele bardziej oderwane od rzeczywistości opinie, jestem przekonany, że ks. Adam z niezmiennym sobie wdziękiem, zdystansuje się do szumu, który wokół niego zapanował, a i pewnie za jakiś czas, z nutą ironii, pokusi się o celny komentarz. Dziękuję ks. Adamowi za konsekwencję, której dziełem jest "Tygodnik Powszechny", a który w moim przekonaniu jest jedną z niewielu ostoi rzetelnego dziennikarstwa. Jak się okazuję, dobre dziennikarstwo i rozsądna wiara, to rzeczy, które nie mają dzisiaj prawa bytu w polskiej przestrzeni publicznej (czy o taki stan rzeczy chodzi również hierarchom Kościoła?), dlatego tym bardziej chylę czoła przed ks. Adamem i całą redakcją "Tygodnika Powszechnego".
Z wyrazami szacunku,
Krzysztof Samulewicz
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













