Reklama

Wałbrzych, moja miłość

Wałbrzych, moja miłość

23.01.2007
Czyta się kilka minut
Jestem czytelnikiem "Tygodnika" od 20 lat i z niekłamanym wzruszeniem przeczytałem tekst Jędrzeja Morawieckiego dotyczący mojego rodzinnego miasta - ("TP" nr 2/07). Cieszę się, że "TP" zauważył w tym mieście nie tylko rudery i śmietniki, patologię i alkohol, bałagan i bezwolność, ale też nadzieję na przyszłość.
N

Nie jestem typowym wałbrzyszaninem. Pochodzę z tzw. porządnej rodziny: mama - prawnik, dyrektor Izby Skarbowej; ojciec - 20 lat w MO/Policji (opisywany w tekście Stary Zdrój to była "jego" dzielnica na przełomie lat 70. i 80., do dziś witają go tam z szacunkiem); był "gliniarzem", który zakładał w MO "Solidarność". Sam skończyłem prawo na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, od 10 lat jestem wykładowcą akademickim, mieszkam z żoną i córką pod Poznaniem. Taki model powieliło wielu moich kolegów ze znakomitego I LO w Wałbrzychu, którzy zostali lekarzami, adwokatami, sędziami czy wykładowcami we Wrocławiu, Poznaniu czy Warszawie. Jednocześnie jednak wszyscy zawsze wracają do Wałbrzycha, chcąc naładować akumulatory. To miasto ma w sobie nieprzeparty urok i kiedy tam jestem, a nadal mam tam rodzinę, zawsze pokazuję żonie i córce miejsca mojego dzieciństwa i zabaw. To miasto, ów niemiecki Waldenburg/Walbritz (do 1742 r.), to niesamowite połączenie terenów postindustrialnych ze wspaniałą przyrodą, architekturą (trzeba umieć ją odkryć), przepięknymi widokami. To moje miejsce na ziemi, gdzie czuję się bezpiecznie, choć wiem, że poziom przestępczości jest nie mniejszy niż gdzie indziej. Mój Heimat, lepszy czy gorszy, ale mój i wcale nie taki, jak go przedstawiono w telewizji czy filmie "Komornik" Feliksa Falka. To miasto może biedne i zapomniane, ale godne lepszej przyszłości. Wierzę, że będzie mu ona dana.

MAX STANULEWICZ (Poznań)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]