Ukraine Communications Group (UCG) z siedzibą w polskim MSZ ma identyfikować rosyjską dezinformację, analizować, co jest jej celem, i dawać jej odpór.
– Jednym z naszych celów jest naświetlanie dezinformacji przed jej szerokim rozpowszechnieniem. To działa jak szczepionka – twierdzi James Rubin, koordynator Global Engagement Center, jednej z agencji wchodzących w skład Biura Globalnych Spraw Publicznych amerykańskiego Departamentu Stanu.
Inicjatorami powstania UCG są Polska i Stany Zjednoczone, ale do tej inicjatywy już dołączyło 12 państw, m.in. Francja, Niemcy, Włochy, Kanada, Finlandia. W pracach udział mają brać także eksperci NATO i unijnej służby zagranicznej. – Chcemy koordynować działania komunikacyjne dokładnie tak samo, jak działania wojskowe, gospodarcze i dyplomatyczne – podkreśla Rubin.
Rosyjska dezinformacja jest wymierzona w cały Zachód
Rosja od przeszło pół wieku udoskonala metody prowadzenia operacji psychologicznych, które mają wpływać na całe społeczeństwa. To nie tylko rozpowszechnianie kłamstw, ale również tak zmanipulowanych informacji, by odbiorcy doszli do wniosków, których oczekuje narzucający narrację. W rosyjskiej nomenklaturze nazywa się to „zarządzaniem refleksyjnym” i jest ono wymierzone nie tylko w Ukraińców, ale w zasadzie w mieszkańców wszystkich państw Europy i Stanów Zjednoczonych.
Waszyngtoński think tank Instytut Studiów nad Wojną w opublikowanym niedawno raporcie „Zaprzeczanie jedynej strategii sukcesu Rosji” przeprowadził wiwisekcję narzucanej przez Kreml narracji dotyczącej rzekomej bezsensowności pomagania Ukrainie. Rosyjskie komunikaty skierowane do mieszkańców Zachodu mają nas doprowadzić do wniosku, że Kijów nie może wygrać wojny, a pomoc Ukraińcom oznacza nie tylko ugrzęźnięcie w kolejnej „wiecznej wojnie”, dużo bardziej ryzykownej niż zwycięstwo Moskwy, ale przede wszystkim odwraca uwagę od prawdziwych problemów społecznych czy gospodarczych.
Dokładnie tak jak Sowieci rozwijali tego typu metody, tak pracowali nad nimi Amerykanie i teraz, gdy w Ukrainie trwa wojna, wiedzą, jak się przed takimi atakami bronić. – Stany Zjednoczone nie zawsze są jednak najlepszym posłańcem. W przeszłości popełniliśmy wiele błędów, więc wielu ludzi na świecie nie wierzy w to, co mówimy mówimy – przyznaje w rozmowie z „Tygodnikiem” proszący o zachowanie anonimowości urzędnik Departamentu Stanu, dodając: – Jeśli jednak my coś mówimy i dokładnie to samo mówią to nasi partnerzy z Polski czy Łotwy, wzmacniamy wiarygodność naszego przekazu i docieramy z nim do większej liczby ludzi.
Moskwa szybko się zorientowała, jak wykorzystać media społecznościowe do swoich celów
Podczas zimnej wojny, USA i jego sojusznicy dysponowali całą strukturą, której celem było odpowiadanie na radziecką wojnę informacyjną. – Gdy zimna wojna się skończyła, wielu ludzi uwierzyło, że cudowne technologie z Doliny Krzemowej, takie jak media społecznościowe, w naturalny sposób będą rozprzestrzeniać prawdę i demokrację. Naszym przywódcom i szefom tych firm sporo czasu zajęło dostrzeżenie mrocznej strony tej technologii. Rosjanie zorientowali się w tym bardzo szybko i zaczęli ją skutecznie wykorzystywać na całym świecie – uważa James Rubin.
Działające od 2011 r. Global Engagement Center ma już na koncie udane kontroperacje wymierzone w dezinformacje z Rosji, Chin czy Iranu. Amerykanie zdołali m.in. zawczasu uprzedzić rządy i media Ameryki Łacińskiej o tym, że działająca w Chile grupa dziennikarzy miała rozprowadzać po regionie informacje płynące z rosyjskiego wywiadu. Z kolei w Afryce Rosjanie mieli dyskredytować działania zachodnich organizacji medycznych, Fundacji Gatesa i amerykańskiego programu zapobiegania AIDS, zarzucając im, że pod przykrywką działalności humanitarnej prowadzą na Afrykanach testy broni biologicznej.

Dezinformacje to nie problem komunikacji, lecz bezpieczeństwa narodowego
Warszawski ośrodek to tylko jeden z elementów zachodnich wysiłków na rzecz walki z dezinformacją. Waszyngton podpisał w ostatnim czasie z 18 rządami, w tym polskim, ramową umowę dotyczącą wspólnej walki z dezinformacją. Umowa podkreśla, że to nie problem komunikacji, ale bezpieczeństwa narodowego, wymagający metodycznej współpracy między rządami, społeczeństwem obywatelskim, naukowcami i dziennikarzami.
– Memorandum ma stworzyć koalicję krajów, które zgadzają się, że przestrzeń informacyjna jest suwerenna, i jeśli ktoś chce do niej wejść, musi się przedstawić – podkreśla Rubin. – Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której wszyscy będziemy mieli taki sam obraz sytuacyjny, korzystali z tej samej technologii i oprogramowania, tak żeby szybko identyfikować, kiedy do obiegu wchodzą nieoznakowane rosyjskie czy chińskie narracje.
Ukraine Communications Group został oficjalnie otwarty w Warszawie 10 czerwca przez Jamesa Rubina oraz pełnomocnika ministra spraw zagranicznych Polski ds. przeciwdziałania dezinformacji Tomasza Chłonia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















