Reklama

Kreml nie zna słowa „pokój”

Kreml nie zna słowa „pokój”

04.09.2016
Czyta się kilka minut
Jolanta Darczewska, ekspertka ośrodka Studiów Wschodnich: Rosyjska wojna informacyjna przeciw Zachodowi trwa nieprzerwanie i jest podporządkowana niezmiennym geopolitycznym celom Moskwy.
Angela Merkel i Władimir Putin na szczycie G20 w Petersburgu, wrzesień 2013 r. Fot. Sasha Mordovets / GETTY IMAGES
W

WOJCIECH PIĘCIAK: W USA wykryto właśnie cyberataki na systemy wyborcze. FBI podejrzewa Rosję. Wcześniej Rosjanie mieli wykraść maile Demokratów kompromitujące Hillary Clinton. Czy Kreml chce wpłynąć na wynik wyborów w USA na rzecz Trumpa?

JOLANTA DARCZEWSKA: Wszystko wskazuje, że te cyberataki są częścią szerszej operacji w przestrzeni komunikacyjnej USA. Kolejnej zresztą. Podczas kampanii wyborczych w 2008 i 2012 r. hakerzy też włamali się do systemów komputerowych amerykańskich partii. Ale wtedy uznano to za przejaw cyberszpiegostwa Rosji i Chin, które były zainteresowane programami polityki zagranicznej kandydatów. Natomiast dziś skala tych „incydentów” jest nieporównywalna: zaatakowano oba sztaby wyborcze, think tanki i ekspertów zajmujących się Rosją. Wykradzione informacje wykorzystano do dyskredytacji Clinton.

Amerykanie...

24090

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czyli tak: bezkrytycznie kochajmy i wielbmy Merkel i Clinton, bo inaczej jesteśmy Rusofilami? Doprawdy tak bezczelnej propagandy nawet sowieci w latach swej świetności by się nie powstydzili.

Jeśli zamierzamy oceniać sytuację nie emocjonalnie, ale jak politycy, nie powinnismy zalecać "miłości" do kogokolwiek, ale rozpatrzyć z wcześniej zdobytą dozą wiedzy geopolitycznej, co lezy w polskim interesie. Ja osobiście już dawno doszłam do wniosku, ze podstawowe zgrozenie dla Polski stanowi Rosja, która nie pogodziła się z nowym rozdaniem w Europie i zmierza do odbudowy Imperium. Aby ten cel osiągnąć, Rosja musi doprowadzić do dezintegracji Unii Europejskiej i NATO, co czyni rozmaitymi sposobami. Przede wszystkim stara się zapobiec dalszej dezintegracji Imperium - vide: wojna o Ukrainę. Nastepnie: popiera w państwach członkowskich dochodzenie do władzy ekip o nastawieniu antyunijnym, i nastawionym na współprace z Moskwa. Wazną rolę, jak zawsze się działo w dziejach Rosji, odgrywa wywiad, dziś - hakerzy internetowi na usługach służb specjalnych, a także sieć agenturalna, siegajaca bardzo wysoko. Może kiedyś, jak wcześniej w sprawie premiera WB Harolda Wilsona, dowiemy się, kto był na garnuszku rosyjskiego wywiadu. Zapewne Donald Trump, a w Polsce....? Co do tego, ze PiS jest partia obcego wpływu, nie mam najmniejszych wątpliwości. Zapewne ktoś kiedyś zbada także powiazania z rosyjskim wywiadem panów, którym W. Brytania zawdzięcza Brexit. Najwyzszy czas, aby przestać postrzegać związek z Europą i USA w kategoriach "miłości", a odpór dawany Rosji w kategoriach "nienawiści".

USA to nie Polska. USA to największe i najwspanialsze imperium jakie istniało w czasach historycznych. USA ma niewyobrażalny budżet wojskowy, niewyobrażalną technologię i pomimo przejściowych trudności jest najpotężniejszą gospodarką świata. Trump gdyby siedział u Ruskich w kieszeni nie pożyłby długo. Biorąc pod uwagę logikę i środki to prędzej Putin siedzi w kieszeni któregoś z amerykańskich lobbingów niż Ruskie byłby w stanie zmanipulować kogoś z elit USA, a gdyby coś takiego by się jednak stało Imperium zlikwidowałoby go jak tylko stałby się szkodliwy dla Imperium. Zatem totalną niedorzecznością jest teza, że Trump siedzi w kieszeni u Ruskich. W czyiś siedzi, ale lokalnych, własnego imperium, a nie obcych (stawiam na wojskowych). No i Rosjanie to nie idioci, to mistrzowie intryg. Stawiam, że wolą Clinton i dlatego sprawiają wrażenie, że wolą Trumpa na zasadzie pocałunku Judasza. Clinton dla nich jest przewidywalna, Trump nie. Zresztą tu oczywiście analogia do Polski byłaby szczególnie właściwa. Przecież PiS ma najsilniejszą antyrosyjska retorykę, zatem co? w Polsce taki system, że ten z antyrosyjską retoryką są na garnuszku Rosji, a w USA odwrotnie? Właśnie podejrzewam, że pani nie stosuje się do własnych zaleceń i nienawiść przesłania pani trzeźwość umysłu.

Jak wiemy, retoryka prokremlowska w Polsce raczej nie przejdzie. No i jak tu jednego dnia narzekać, ze Ruskie wraz z Tuskiem zamordowały Lecha Kaczyńskiego, a drugiego chwalić Putina...Natomiast zgodnie z Ewangelią należy patrzeć na owoce. A owoce sa takie: zmiana na stanowisku prezesa Orlenu, który natychmiast podwyższył pulę gazu sprowadzanego przez Gazprom, planowana przez min Morawieckiego (czy już jest po ptakach) fuzja wszystkich polskich spółek naftowych, co spowoduje, ze państwo straci pakiet kontrolny, paraliż zakupów wyposażenia dla polskiej armii, osłabianie tej armii przez nieodpowiedzialne decyzje kadrowe i prowokowanie sojuszników z NATO, polityka zagraniczna zmierzajaca do osłabienia Unii Europejskiej, a wzmocnienia antyunijnej, a prokremlowskiej V kolumny, której przewodzą Węgry.

Nie jestem w stanie ocenić tego co przedstawiłaś, za mało mam danych, ale pójdźmy tym tropem za Ocean. Kto ma tam silniejszą retorykę antyrosyjską? Oczywiście Demokraci. A zadajmy pytanie kolejne za czyich rządów upadł ZSRR i ponosił swe największe porażki? Oczywiście za rządów Republikanów. Za czyich rządów Rosja odrodziła się jako mocarstwo? Oczywiście za rządów Demokratów, prezydenta Obamy, kto był wtedy Sekretarzem Stanu? Kto wspierał sławetny reset? kto nakłaniał amerykańskich biznesmenów do inwestycji w rosyjskie firmy które miały powiązania z przemysłem zbrojeniowym? Kto? Za czyich rządów Rosja wkracza na Krym jak do swego? Kuma się z krajem NATO i według uznania dzieli Bliskim Wschodem jak urodzinowym tortem? Za czyjej prezydentury w Europie prorosyjskie sympatie odradzają się jak feniks z popiołu? Jeszcze trochę i nawet w Polsce odrodzą się resentymenty prosowieckie (ups, według mnie już się odrodziły) I dalej twierdzisz, że to Trump jest w ruskiej kieszeni? A Merkel i Clinton cokolwiek gwarantują? Nic nie gwarantują, no może poza tym, że istniejące trendy dalej będą się rozwijać, aż po katastrofę. ps. Już raz Demokraci swą nieudolność z ZSRR próbowali odkręcić po swojemu, czyli po partacku, skończyło się prawie wojną światową. Imperium musiało zaryzykować własny autorytet by ten bajzel potem odkręcić, tym razem możemy nie mieć tyle szczęścia. Dalsza władza Demokratów to według mnie albo dalsze umacnianie Rosji wobec ich partactwa, albo wojna światowa. Należy pozwolić rozegrać sprawę Republikanom, niech oni po swojemu zamkną Rosję w jej własnym kurniku i niech się sama wypali. Dalszy "mesjanizm" Demokratów skończy się tragicznie, bo mimo wszystko nie podejrzewam ich o zdradę, są po prostu partaczami w polityce zagranicznej (oczywiście jak na Imperium, bo u nas i tak lepiej by rządzili niż jakiekolwiek podobno nasze elity).

Z pewnoscią Republikanie zawsze byli bardziej pożyteczni dla Polski i Polaków ze względu na bardziej sztywne stanowisko wobec Rosji. Co nie znaczy, ze zawsze Demokraci postępowali odwrotnie. Obama jednak szczęśliwie trzyma antyrosyjski kurs podtrzymując sankcje. Co nie znaczy, ze nie widzi konieczności dogadania się w sprawie Syrii i ISIS. I zapewne taka politykę kontynuowałaby Hillary. Pytanie - czy Trump byłby drugim Reaganem...Sądzę, że to marzenie sciętej głowy. Facet nie jest politykiem z długoletnim stażem. To awanturnik, cholera wie, przez kogo nasłany i manipulowany, który porwał amerykańska ciemnotę, stad jego nominacja na kandydata na prezydenta.

Jeśli twierdzisz, że Obama trzyma kurs antyrosyjski i jest gwarantem powstrzymania Rosji to ja stosując podobną logikę co Twoja napiszę: Pan prezes Kaczyński szczęśliwie trzyma kurs antyrosyjski i jako jedyny w Polsce gwarantuje powstrzymanie ekspansji Rosji na Polskę, marzenie by jakiś polityk w Polsce potrafił równie skutecznie się przeciwstawić Rosji jest nierealne, bo niewiadomo w czyich kieszeniach siedzą i czyje interesy reprezentują. ps. mam nadzieję, że ironia jest uchwytna? nooo ale to po to byś w tej sprawie wreszcie ujrzała własną pokrętną logikę !!! Czy Ty naprawdę, nie dostrzegasz, że to działania Obamy wbrew temu co głosił umożliwiły Rosji odbicie się od dna i powrót do roli mocarstwa? To się stało za Obamy! za jego prezydentury, a Rosję miał jak na tacy, ale zaprzepaścił szansę. ps2. takie pytanie na logikę jak wygrać z Rosją? militarnie? to oznacza raczej koniec świata, ideologicznie? raczej sama ideologia nic nie da, oni notorycznie tworzą własne szalone ideologie. Moim zdaniem jest tylko jeden sposób, należy ograniczyć ich siłę oddziaływania na zewnątrz, a potem uczynić tak, by każdy Rosjanin chciał mieszkać na Zachodzie, a nie u siebie, by bardziej szanował przywódców Zachodu niż własnych, to już się stało, to już było, ale pazerność i głupota elity Zachodu sprawiły, że zostało to zaprzepaszczone. Choć kto wie? może celowo to zrobili? potrzebowali wroga to go z powrotem podtuczyli?

Żeby każdy Rosjanin chciał mieszkać na Zachodzie? To by dopiero było:))) A skąd rosyjska mierzwa ma wiedzieć, ze na Zachodzie jest OK? Przecież tam obszary absolutnej ciemnoty są niewyobrażalne! Tam króluje jedynie barbarzyński nacjonalizm połączony z wielka chucią, aby Rodina była wielka, potęzna i trzymała wszystkich za mordę, Doskonale wie o tym obecna ekipa, która dla utrzymania władzy i niewyobrażalnego majątku będzie robiła mierzwie dobrze. Stąd neoimperialna polityka Rosji. Na razie wobec krajów bez zadnej politycznej osłony i bez politycznych sojuszy, jak Gruzja i Ukraina. Kiedy Polska zostanie sama skłóciwszy się z UE i NATO, przyjdzie i nia nia czas.

Zacytuję "Żeby każdy Rosjanin chciał mieszkać na Zachodzie? To by dopiero było:)))" - a od siebie powtórzę, tak już było, może nie każdy, ale niemal każdy lub było to wystarczająco powszechne by raz na zawsze zlikwidować rosyjski imperializm, i nie zostało to wykorzystane, ale, ale, czy to tylko wrażenie? Mam nieodparte wrażenie, że sama też wolisz by Rosja była dzika i zła i by można ją nienawidzić, niż żeby miała być normalna i taka jak Zachód, mylę się?

Mylisz się głęboko. Był czas, ze miałam w Rosji wielu kolegów i znajomych, bardzo serdecznych, jak mi się wydawało. Im imponowała PRL, bo było u nas jednak lepiej niż tam, narzekali na rozprzężenie, brud i zacofanie rosyjskie. Wspolnie śmialiśmy się z prób zrobienia z nas komunistów i tu, i tam. Chetnie jeździłam do Moskwy, gdzie podśmiewaliśmy się z tych z Leningradu, którzy uważali się za lepszych od tych z Moskwy. I rzeczywiście byli zarozumiali i niesympatyczni. Wszystko zmienilo się po 89 roku. Moi mili koledzy uznali, ze Polacy "zdradzili". Nagle uznali, ze sa osaczeni przez wrogow i wszyscy na nich dybią. Kiedy był jubileusz mojego muzeum, na który zostali zaproszeni wszyscy muzealnicy, z którymi były wcześniej kontakty, moi koledzy moskiewscy udali, ze mnie nie znają. Nie chciałam uwierzyć w te paranoje, ale była faktem. Rosyjscy koledzy w ten sposób "podnosili się z kolan". Ta czynność naprawdę jest odrazajaca wszystko jedno, w czyim wykonaniu.

W ZSRR olbrzymia większość, a być może nawet wszystkie osoby publiczne były pod stałym nadzorem i starannie selekcjonowane ideologiczne. Rzecz szczególnie dotyczyła osób mających styczność z zza granicą. Co prawda według ich przysłowia "kurica nie ptica, Polsza nie zagranica", ale byliśmy zawsze uważani za "podejrzanych" zatem Twoi koledzy na 90% mieli różne relacje, baaa najpewniej wręcz byli na garnuszku sowieckich służb specjalnych (porównać proszę z udokumentowaną skalą w NRD, Rosja nigdy nie ujawniła skali inwigilacji w ZSRR a podejrzewam, że mniejsza nie była), zatem oczekiwanie innej reakcji ze strony takich ludzi jest chyba jednak naiwnością? Niemniej Rosja to coś więcej. Oprócz elit, które chyba już wystarczająco wyłuszczyłem, że była w większości "sowieckimi agentami" jest tam też pospólstwo, plebs i "mierzwa". Mierzwy rosyjskiej nie znam, ale co do pospólstwa i plebsu już się kontaktowałem i znałem (jak to plebs z plebsem). Osobiście znałem sporo Rosjan czy to z wakacyjnych pobytów w Bułgarii, Niemczech, naszych bazarów, i samej hmmm ? nie wiem co wpisać bo o Krymie mowa, ale byli to Rosjanie, tak się deklarowali. To wszystko były lata 90-te i wiem jakie nastroje mieli. Co do wstawania z kolan, to owszem byli na kolanach gdy ich żony, dziewczyny, córki, matki, by przeżyć musiały się prostytuować u siebie i za granicą, gdy zakłady pracy nie wypłacały pensji, a ich oligarchowie tuczyli się ponad miarę z błogosławieństwem Zachodu. Medale z ich tzw. "Wielkiej Wojny Ojczyźnianej" sprzedawali na targach za bezcen. Wyobraź sobie, że większość z nich nie winiła Zachodu, winili własne "elyty" (i słusznie), ale, ale, Zachód wielbił te "elyty" (bo podobno były demokratyczne), które nie zawaham się użyć tego słowa, które własny naród dobijały i mordowały, a wszelkie organizacje praw człowieka wtedy milczały i miały ich los w głębokich dolomitach. Wystarczyło się schylić, pomóc, wymóc presję na ich elity, ale nie, nikt tego nie zrobił, nie zrobił do czasu. Przyszedł "diabeł" i się pochylił. Dziś rosyjskie kobiety jak się prostytuują to nie za chleb, ale już za konkretną kasę i wygodę. Wypłaty się pojawiły, jest ciężko, ale da się żyć. Diabeł jednak to diabeł, swoje zrobił, haracz pobrał, dziś już nie jestem w stanie tak porozmawiać otwarcie z rosyjskim plebsem jak kiedyś, dziś już czuć dystans. Atmosfera zgęstniała, wina diabła? Niestety nie tylko jego, nasza też.

Bardzo przewrotny tytuł wskazujący jednoznacznie na niegodziwość planów i czynów Rosji i wspaniałość akcji USA. A fe! Trochę więcej obiektywizmu proszę. To samo przecież robi, tak samo zachowuje się też USA w stosunku do Rosji (i innych krajów). W czym więc rzecz? To jest normalna gra sił. Nie bądźmy obłudni.

Trudno być "obiektywnym", Drogi Panie, kiedy w gre wchodzi polska racja stanu. A tu nie ma miejsca na określenia "niegodziwy" i "wspaniały", ale "propolski" i "antypolski". Otóż, póki co, polityka amerykańska jest antyrosyjska, a więc siłą rzeczy propolska, a rosyjska - zdecydowanie antypolska. I tylko takie aspekty sa ważne i należy je rozpatrywać.

Dyskutant ma rację, USA robią prawie to samo, zatem co stoi na przeszkodzie by stwierdzić, że USA prowadzą też wojnę propagandową a słowo "pokój" znają tak samo jak Rosjanie? Przy czym USA to nasz interes, nasi sojusznicy i my z nimi trzymamy a nie z Rosją? Nie wiem jak inni, ale ja wtedy poczułbym, że jestem szanowany, że poważnie mnie jako obywatela się traktuje i uznałbym taką rację, ale nie, nami szaraczkami się pogardza i karmi się nas propagandą z obu stron, bo ma się nas za "plebs" który niegodny jest prawdy. Efekt jest taki, że ten "plebs" potraktowany poważnie walczyłby w obronie Polski do upadłego, ale pomiatany ma całe te "elyty" ni to patriotyczne ni to niewiadomo jakie dokładnie tam gdzie te elyty mają plebs. Reguła wzajemności obowiązuje.

Albo rozmawiamy o polskiej racji stanu i odpowiadamy na pytanie: z kim nam po drodze, a przed kim powinnismy się zabezpieczyć, albo pochylamy się nad kompleksami społecznej mierzwy, która - nic nie wiedząc i o niczym nie majac pojęcia - nie chce słuchać elit, które jej się nie podobają. To nie jest, rzecz jasna, do ciebie, niemniej sam dobrze wiesz, ze mierzwa tak właśnie funkcjonuje.

Pozwolę sobie przedefiniować po swojemu: mierzwa- to powiedzmy społeczność niedouczona ale rzucająca się wesz w klatce o trudnej do oszacowania liczbie, raczej nieliczna, ale za to ruchliwa i głośna, głównie dzięki temu, że nie ma zupełnie nic innego do roboty. plebs- ogół ludu, na ogół wycofany, o różnym stopniu inteligencji, harujący w pocie czoła na utrzymanie i na ogół wielkie "g" z tego mający, bo brak im cwaniactwa, widzący że władza nie reprezentuje jego interesów, a w stosunku do plebsu władza działa bardziej jak okupant niż przedstawiciel, czy jakaś elita/światłość/cokolwiek sensownego. Reasumując, jestem z plebsu. Nie wiem jak funkcjonuje mierzwa. I nie mam nadmiernie serca podobnie jak reszta plebsu by nadmiernie nadstawiać karku dla kłamców i "okupantów".

Trudno być "obiektywnym", Drogi Panie, kiedy w gre wchodzi polska racja stanu. A tu nie ma miejsca na określenia "niegodziwy" i "wspaniały", ale "propolski" i "antypolski". Otóż, póki co, polityka amerykańska jest antyrosyjska, a więc siłą rzeczy propolska, a rosyjska - zdecydowanie antypolska. I tylko takie aspekty sa ważne i należy je rozpatrywać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]