Reklama

Uśmiech ulicznika

Uśmiech ulicznika

13.10.2014
Czyta się kilka minut
Kiedyś wysłano mnie na prowincję.
M

Miejscowi obywatele skarżyli się, że po okolicy wałęsają się bezdomne lwy.
Na Nizinie Mazowieckiej (w odróżnieniu od rozległych nizin Serengeti) bezpańskie lwy trafiają się rzadko. Miałem wyjaśnić sprawę. Na miejscu poczułem się nieswojo. Tutejsi wyglądali na przerażonych. Ten lwa widział, ten lwa słyszał, a tamten słyszał, że ów widział. Gdy na sklepie gminnym znalazłem ogłoszenie: „Uwaga lwy! Prosi się obywateli o nie wychodzenie po zmroku”, podpisane przez komendanta policji, zrozumiałem, że rzecz jest poważna. Pobiegłem do komendanta. Zobaczyłem stół, dwa krzesła, maszynę do pisania, a za biurkiem smutnego człowieka o pomiętej twarzy, ledwie widocznej spod pomiętej policyjnej czapki.
Rzuciłem na blat legitymację prasową i ogłoszenie. Popatrzył na mnie z wyrzutem. – Pan przyjechał tu z Warszawy – wycedził. – Pan mnie będzie pytał o to ogłoszenie. Ja, proszę pana, wiem...

4592

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]