Unde Alex?

To był moment. Dwoje ludzi w demolowanym samochodzie. Coś krzyczą, nie wiadomo co, może "dlaczego?, w sumie to byłoby najbardziej na miejscu, ale w takich chwilach nie krzyczy się nic konkretnego, w takich chwilach po prostu się krzyczy. Więc oni wewnątrz krzyczą, my na zewnątrz ich nie słyszymy, nikt z nas siedzących w kawiarnianych i restauracyjnych ogródkach, nikt z nas spacerujących w ten złoty polski wieczór w mieście Wrocław, nikt.
Czyta się kilka minut

Samochód był osobowy, osoby wracały po koncercie Festiwalu "Wratislavia Cantans". Paul McCreesh - Purcell - Britten. "Oda do św. Cecylii". Rzymski oprawca trzykrotnie uderzał w szyję świętej, oprawcy wrocławscy nawet nie liczyli uderzeń. A po chwili jakby zapadli się pod ziemię, my zaś patrzyliśmy na dwoje ludzi w zdemolowanym samochodzie.

Chcieliśmy to sobie wszyscy jakoś wytłumaczyć. Że następnego dnia mecz, więc zapewne zbydlęceni biało-czerwoni tifosi. Że bezmyślnego aktu zezwierzęconego wandalizmu dokonali jacyś bliżej nieokreśleni przyjezdni, że nikt stąd, z najpiękniejszego, najbardziej kulturalnego, najbardziej europejskiego miasta w Polsce. Że Obcy, po prostu.

Akt był bezinteresowny, w pełni spontaniczny - przed nami stał aktu owoc w postaci kompletnie rozwalonego pojazdu klasy średniej wyższej. Wewnątrz owocu, wciąż jeszcze w szoku, miotali się ludzie, usiłując otworzyć rezolutnie zablokowane uprzednio od wewnątrz zamki. Barbarzyńców już nie było, zniknęli tak samo koszmarnie nagle, jak się pojawili, ale spokojnie - powrócą. Wkrótce wkroczą do kościołów. Bach! Koopmana w trakcie kantaty. Niech się schowają Purcell z Brittenem. Nadchodzi Alex!

W piątkowy wrześniowy wieczór w sercu Wrocławia po raz nieskończony zderzyły się cywilizacje. Naiwne kilkanaście minut wcześniej skończyliśmy grać "Nakręcaną pomarańczę".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2008