Był kwadrans po trzeciej nad ranem, w piątek 10 lipca, gdy ciężarówka z bezcennym ładunkiem dotarła do British Museum. Transport odbył się w tajemnicy, a całą operację starannie zaplanowano. Prowadzono nawet próby, sprawdzając np. poziom drgań w aucie, by upewnić się, że nie zaszkodzą ładunkowi.
Zagrożeń dla tego delikatnego haftowanego płótna, długości 68 metrów, jest zresztą więcej: wilgotność, światło, dotyk. Wszystko to szacowano, by zabezpieczyć jego podróż.
Na co dzień Tkanina z Bayeux, przedstawiająca historię podboju Anglii przez Wilhelma Zdobywcę w 1066 r., przechowywana jest, jak wskazuje jej nazwa, w Bayeux, miasteczku w Normandii. Na Wyspy Brytyjskie trafiła po raz pierwszy od momentu, gdy ją wykonano, a miało to miejsce pod koniec XI stulecia.
Kto stworzył Tkaninę z Bayeux?
O tym, gdzie wyhaftowano tę sagę o Normanach i ich zwycięskiej inwazji, czy we Francji, czy w Anglii, naukowcy dyskutują do dziś. Na Anglię (ściślej: na okolice Canterbury) wskazuje podobieństwo do ilustracji z manuskryptów z tutejszych klasztorów. Nie wiadomo, kto ją zamówił; wiele wskazuje na Odona, biskupa Bayeux i przyrodniego brata Wilhelma.
Hafty, wykonane kolorową wełnianą nicią, przedstawiają 58 scen: wydarzenia, które doprowadziły do bitwy pod Hastings, kładącej w 1066 r. kres rządom Anglosasów na Wyspach. Opowieść zaczyna się od wyprawy Harolda Godwinsona (angielskiego earla, później ostatniego anglosaskiego króla) do Francji, a kończy ucieczką Anglosasów z pola bitwy i wiktorią Normanów. Brakuje końcówki – prawdopodobnie ostatnią sceną była koronacja Wilhelma w opactwie Westminster.
Na 68 metrach uwieczniono nie tylko bohaterów tamtych wydarzeń – realistycznie przedstawiono też grozę wojny. Mamy tu także smoki, jak również kometę, dziś znaną jako kometa Halleya, która istotnie zjawiła się na niebie w 1066 r.
Sześć kobiet na 68 metrach
Na Tkaninie można doliczyć się aż 626 postaci, ale tylko sześć z nich to kobiety. Trzy widnieją w głównej opowieści, a trzy na obramowaniu płótna (ta część odgrywa rolę swego rodzaju symbolicznego komentarza).
Tylko jedną podpisano z imienia: to Aelfgyva. Kim była? Pewności nie ma. Ostatnie badania sugerują, że to królowa Emma z Normandii, matka króla Edwarda Wyznawcy – miała przyjąć anglosaskie imię Aelfgyva, wychodząc za mąż za króla Ethelreda II. Na Tkaninie ukazano ją razem z duchownym, który dotyka jej twarzy. W pasie obramowania poniżej widnieje zaś nagi mężczyzna, co może sugerować, że scena dotyczy jakiegoś skandalu, wówczas znanego.
Kolejna z kobiet stoi przy łożu umierającego króla Edwarda Wyznawcy – to może być Edyta, jego żona. Jeszcze kolejna wyprowadza dziecko z płonącego budynku, o niej nic nie wiadomo. Podobnie jak nie wiadomo nic o kobietach, które haftowały Tkaninę. Tylko tyle, że zapewne były to zakonnice.
Wstydliwy sekret średniowiecznego haftu
Wiele emocji – więcej niż tożsamość Aelfgyvy – budzi za to... liczba penisów wyhaftowanych na Tkaninie. W sumie jest ich ponad 90. Niemal wszystkie należą do koni, ale to przyrodzenie mężczyzn zaprząta uwagę historyków.
Według profesora George’a Garnetta jest ich pięć, choć doktor Christopher Monk doliczył się jeszcze jednego. Czy to jednak na pewno fallus, czy pochwa sztyletu? Debata trwa, podobnie jak o tym, dlaczego ten szczegół męskiego ciała został w ogóle wyeksponowany. Jest tu kilka teorii: że miał to być żart albo że to swoisty komentarz na temat charakteru niektórych postaci.
Co ciekawe, kopia Tkaniny – sporządzona w 1885 r., w pruderyjnej Anglii – została ocenzurowana: penisów próżno tam szukać, a jednemu z nagich mężczyzn „założono” bieliznę. Tak zmieniała się mentalność: co dozwolone w średniowieczu, było źle widziane za panowania królowej Wiktorii.
British Museum: bilety zniknęły w ciągu doby
Jak to się stało, że Francuzi zgodzili się wypożyczyć Tkaninę? Bo dotąd prośby Londynu, np. przed koronacją Elżbiety II w 1953 r., odrzucali. Tym razem inicjatywa miała wyjść od prezydenta Emmanuela Macrona, jeszcze w 2018 r. Negocjacje trwały dłużej niż brexit, jak żartował Macron, ale się udało.
Średniowieczny artefakt ubezpieczono na sumę 800 mln funtów, a w zamian Brytyjczycy pożyczyli Francuzom anglosaski skarb z Sutton Hoo i słynne średniowieczne szachy z Lewis. Choć nie obyło się bez protestów: 70 tys. Francuzów podpisało petycję, by wstrzymać tę wymianę; protestowali też niektórzy muzealnicy, obawiający się uszkodzenia artefaktu.
Tkaninę z Bayeux będzie można oglądać w British Museum od 10 września br. do 11 lipca 2027 r. Lecz zdobycie biletów nie jest łatwe: pulę na ten rok wyprzedano w 24 godziny.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











