Reklama

Tischner wielokrotny

Tischner wielokrotny

07.05.2008
Czyta się kilka minut
Coraz częściej muszę odpowiadać na pytanie: kim był? Ilekroć jadę na spotkanie do którejś ze szkół noszących jego imię albo do biblioteki czy osiedlowego klubu, gdzie czekają ludzie zainteresowani jego myślą i osobą, uchodzę za "znawcę".
N

No bo biografia, no bo kilka lat pracy nad jego tekstami, no bo Dni Tischnerowskie... Przybywa ludzi, którzy nie mieli okazji zetknąć się z nim osobiście, którzy nigdy nie słyszeli jego głosu. "Czy Pan, jako znawca, mógłby nam wyjaśnić, na czym polegał fenomen ks. Józefa Tischnera?"

Coraz częściej mam ochotę odpowiedzieć: nie, nie mógłbym. Bo Tischnera nie da się "znać" i nie da się go "wyjaśnić". Wiedziałem to już, kiedy pisałem biografię. Wtedy chodziło o to, żeby jak najwięcej z niego zatrzymać, żeby złagodzić to bolesne uczucie osierocenia. To przekonanie o "niepoznawalności" Tischnera umocniła ostatnio lektura książki Cezarego Wodzińskiego "Między anegdotą a doświadczeniem". Wodziński, uczestnik seminariów Tischnera przez wiele lat, opowiada tam m.in. o swoich obecnych spotkaniach z uczniami i przyjaciółmi księdza profesora. I mówi: "przekonałem się, jak »wielu« jest Tischnerów. Mimo wspólnoty doświadczenia (...) każdy z nas zachował, bodaj jeno dla siebie, tak cenne cymelia, że są one, by tak rzec, nieintersubiektywne. Co więcej, dyskutując, ale też po prostu wspominając, ustaliliśmy prędko, że nonsensem byłoby dążenie do preparowania jakiegoś intersubiektywnego, jednoznacznego i pomnikowego wizerunku Józka. Ten Byt wielohermeneutyczny wart jest wielu hermeneutyk".

W tym cała rzecz: każdy ma swojego Tischnera (mówiła o tym tuż po jego śmierci również Wanda Czubernatowa). Ile by się świadectw nie zebrało, ile punktów widzenia nie nałożyło na siebie, zawsze coś ważnego ucieknie przez niedomknięte drzwi... Wydobywając na wierzch jedno, ukrywa się drugie. Nie znaczy to jednak, że nie należy mnożyć świadectw. Przeciwnie. I dlatego Wodziński obszernie opowiada o "swoim" Tischnerze, nie tylko go wspominając, ale też interpretując.

Z jego opowieści wyłuskać można wiele pysznych anegdot. Podam dwie. Jak wiadomo, Tischner wspólnie z Krzysztofem Michalskim stworzyli w Wiedniu Instytut Nauk o Człowieku. "On był prawdziwym dobrym duchem - dajmonionem tego miejsca" - powiada Wodziński. "Widziałem, jak rozświetlają się twarze ludzi w jego obecności, niezależnie czy była to twarz profesora, czy portiera". Zdarzyło się, że stypendystką Instytutu została tłumaczka z Sofii imieniem Pravda. "Kiedy przedstawiła się Józkowi, ten zareagował natychmiast: »Krucafuks! To ja już tyle lat uganiam się za tą prawdą po świecie, a pani jest tutaj... Krzyś to ma głowę!«".

Druga anegdota odsłania inną stronę Tischnera, tę, do której dostęp był zawsze najbardziej ograniczony. "Ktoś opowiedział mi taką scenę: świt, klasztor, parking, dama - narratorka - wychodzi na spacer, w klasztorze jakaś konferencja czy coś takiego. I widzi samochód na parkingu, a w nim umęczony nocną jazdą Józek, wycieńczony, jak zwykle, nawałem obowiązków, którym się nie odmawia. Nie śpi, nieobecny inaczej, w absolutnym skupieniu. Modli się". I Wodziński dodaje: "Nie wiem, czy Tischner przystałby na taką formułę. Myślę sobie jednak - tym »moim Tischnerem« - że mógłby spokojnie rzec: Jeśli Bóg jest, to wszystko wolno... Tak sobie wyobrażam źródło jego niespożytej afirmatywnej otwartości".

Przed kilkoma dniami wziąłem do ręki książeczkę Tischnera "Zrozumieć własną wiarę". Nagle, w trakcie lektury, zacząłem płakać. Może tekst dotknął jakiejś rany, która jest we mnie? A może był to po prostu żal - bo jak kogoś nie ma, to nie ma, nawet kiedy robimy wszystko, żeby "był"?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Wojciech Bonowicz / Fot. Grażyna Makara
Poeta, publicysta, stały felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Jako poeta debiutował w 1995 tomem „Wybór większości”. Laureat m.in. nagrody głównej w konkursach poetyckich „Nowego Nurtu” (...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]