W epoce mediów społecznościowych przekazywanie informacji poprzez sygnały dymne to duża ekstrawagancja. Może dlatego budzi takie zainteresowanie całego świata? W oczekiwaniu na ogłoszenie nazwiska kardynała (i imienia nowego papieża), zajrzyjmy do Kaplicy Sykstyńskiej, by dowiedzieć się, co dzieje się w ciągu godziny, jaka zwykle upływa od wypuszczenia białego dymu do pokazania się papieża na balkonie Bazyliki św. Piotra.
Kardynał staje się papieżem
Po uzyskaniu przez jednego z kardynałów wymaganej większości 2/3 głosów (podczas obecnego konklawe to minimum 89 wskazań), prowadzący wybory kardynał dziekan (lub osoba go zastępująca – na tym konklawe jest to kard. Pietro Parolin, najstarszy kardynał-biskup, ponieważ zarówno dziekan, kard. Giovanni Battista Re, jak i wice-dziekan, kard. Leonardo Sandri, skończyli 80 lat i nie biorą udziału w wyborach) pyta nowo wybranego papieża, czy przyjmuje decyzję kolegium kardynalskiego jakie imię zamierza obrać.
To właśnie w tym momencie, po akceptacji wyboru i podaniu imienia, papież elekt otrzymuje pełnię władzy i wszelkie prerogatywy następcy św. Piotra. Drzwi Kaplicy Sykstyńskiej zostają otwarte a do kardynałów dołączają sekretarz konklawe, mistrz ceremonii papieskich i dwaj ceremoniarze. Zostaje sporządzony protokół z wyborów, który trafi do tajnego archiwum Watykanu, natomiast karty do głosowania zostają spalone, tak jak poprzednio, tyle że wraz z substancją chemiczną, która nadaje dymowi biały kolor. By nie było żadnej wątpliwości, że wybór został dokonany, uruchomiane są też dzwony bazyliki watykańskiej.
Po oficjalnym zakończeniu wyborów mistrz ceremonii prowadzi papieża do pomieszczenia, zwanego „zakrystią łez”, gdzie czeka na niego przygotowany klęcznik, na którym nowo wybrany Biskup Rzymu może spędzić chwilę na modlitwie, pozbierać myśli, uspokoić emocje. W zakrystii są też przygotowane trzy białe sutanny, w różnych rozmiarach, tak by dało się je dopasować, w mniejszym lub większym stopniu, do każdego kandydata.

Założenie białych szat będzie drugim – po wyborze imienia – momentem, w którym nowy papież podejmie ważną, choć mogłoby się wydawać tylko symboliczną decyzję. Jak pamiętamy, Franciszek odmówił założenia pełnego „papieskiego uniformu” – białych spodni, czerwonych butów i mucetu. Zachowanie nowego papieża w tej kwestii będzie więc od razu oceniane – jako gest kontynuacji Franciszkowego, prostego stylu, albo ukłon wobec bogatej i wielowiekowej tradycji, której wierny był Benedykt XVI.
W nowym stroju papież wróci do Kaplicy Sykstyńskiej, by zasiąść w centralnym miejscu i odebrać hołd (homagium) od kardynałów. Tu znów będzie musiał zmierzyć się ze stylem poprzednika, który wyrazy szacunku przyjmował na stojąco, inaczej niż wcześniejsi papieże.
Papież ogłoszony światu
Po homagium uczestnicy uroczystości odśpiewają hymn „Te Deum laudamus” (Ciebie, Boga, wysławiamy) i w uroczystej procesji odprowadzą następcę św. Piotra do Loży Błogosławieństw (balkon nad głównym wejściem do Bazyliki św. Piotra). Wiadomość o wyborze papieża (słynną łacińską formułę: Habemus papam) i informację o jego imieniu przekaże światu kardynał protodiakon (najstarszy wśród kardynałów-diakonów). Po czym na balkonie pojawi się bohater dnia.
Tak było zawsze. Co nie znaczy, że będzie w tym roku. Tuż przed wejściem kardynałów na konklawe jeden z nich poinformował nas, że istnieje możliwość – przynajmniej teoretycznie – że nowy papież „przedłuży konklawe”, by przedstawić kardynałom swój program i poznać ich zdanie. Taki scenariusz oznaczałby dużo dłuższe oczekiwanie na publiczne pojawienie się nowego biskupa Rzymu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















