Szkoły branżowe miały dawać zawód. Zbyt często skutkują bezczynnością i bezrobociem

Główny zarzut, jaki NIK stawia PiS-owskiej korekcie szkolnictwa zawodowego, jest powtórką refrenu granego przy okazji każdej reformy – chętnie system zmieniamy, niechętnie sprawdzamy rezultaty.
Czyta się kilka minut
Prezentacja umiejętności uczniów podczas "dni otwartych" w Zespole Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Gdańsku, luty 2017 r. // Fot. Łukasz Dejnarowicz / Forum
Prezentacja umiejętności uczniów podczas "dni otwartych" w Zespole Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Gdańsku, luty 2017 r. // Fot. Łukasz Dejnarowicz / Forum

Miało być lepiej, skuteczniej i bliżej życia. Rozpoczęta przez PiS sześć lat temu reforma szkolnictwa zawodowego, wprowadzająca – w miejsce popularnych „zawodówek” – szkoły branżowe dwóch stopni, miała przybliżyć placówki do realiów nowoczesnego rynku pracy. Ale niespecjalnie się powiodła – taką przynajmniej tezę stawia w ogłoszonym dopiero co raporcie Najwyższa Izba Kontroli.

Szkoły zawodowe w Polsce

O tym sektorze edukacji mało się mówi: szkoły ponadpodstawowe to w potocznym rozumieniu głównie licea, podczas gdy te – z nieco ponad 800 tysiącami uczniów w roku szkolnym 2023/24 – stanowiły w tej kategorii placówek mniejszość. Do szkół zawodowych uczęszczała armia niemal miliona uczniów, z czego 755 tys. to chodzący do techników, 217 tys. to liczba uczniów placówek branżowych I stopnia, a 12 tys. – „branżówek” II stopnia. To właśnie te ostatnie miały zmienić oblicze polskiego szkolnictwa zawodowego. Wprowadzono w nich nowe podstawy programowe, zaplanowano zwiększenie udziału biznesu w kształceniu. Ale – wedle NIK – niewiele z tego wyszło.

Główny zarzut, jaki stawia NIK, jest powtórką refrenu granego przy okazji każdej reformy – chętnie system zmieniamy, niechętnie sprawdzamy rezultaty zmian.

„Pomimo kompleksowego przygotowania reformy, Minister nie przeprowadził ewaluacji kształcenia w szkołach branżowych I stopnia pozwalającej na ocenę efektów kształcenia w tych szkołach” – ocenia Izba, przypominając, że taka ewaluacja była możliwa, bo pierwsi absolwenci „branżówek” opuścili te szkoły już w 2020 r.

Poza tym resort edukacji dysponował danymi Instytutu Badań Edukacyjnych. Wynika z nich, że znacząca część absolwentów szkół branżowych I stopnia (ponad 40 proc. we wrześniu, czyli po zakończeniu szkoły, a około 30 proc. w maju następnego roku) ani nie pracowała, ani nie kontynuowała nauki. 

NIK krytycznie oceniła również powołanie 120 branżowych centrów umiejętności, kosztujących aż 1,4 mld złotych, a także realizację praktycznej nauki zawodu przez szkoły (nieprawidłowości dotyczyły m.in. braku programów praktyk).

Nowa szefowa MEN Barbara Nowacka powtarza, że szkolnictwo zawodowe jest dla jej resortu „absolutnym priorytetem”. Ale na razie nie wiadomo, jak nowa ekipa chce wyciągnąć ten sektor z kryzysu, z którego nie wyprowadziła go poprzednia oświatowa władza. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Duży zawód