Szczyt smutnego absurdu

Czyta się kilka minut

Obraz Jezusa miłosiernego, namalowany w 1934 r. według wskazówek siostry Faustyny, ukrywany w latach komunizmu, został w roku 1986 przez polskich księży umieszczony w bocznym ołtarzu polskiego kościoła Świętego Ducha w Wilnie. Aby kult Bożego Miłosierdzia szerzył się i poza polskim środowiskiem, metropolita wileński, kard. Audrys Bačkis, przeznaczył na sanktuarium Miłosierdzia Bożego odrestaurowany w tym celu kościółek Świętej Trójcy. Tam też, według dekretu arcybiskupa z 22 marca 2004 r., miał być przeniesiony obraz. Przeniesienie uniemożliwili miejscowi Polacy. W odpowiedzi na petycję z dwudziestoma tysiącami podpisów kardynał oświadczył, że nie będzie tego robił siłą. Tymczasem 28 września rano, gdy w kościele Świętego Ducha znajdowały się tylko trzy kobiety, do świątyni weszło dziewięciu mężczyzn, w tym administrator tego kościoła Wiktor Bogdziewicz oraz rektor nowego sanktuarium, ks. Vaidas Vaišvila. Mężczyźni siłą uniemożliwili kobietom użycie telefonów komórkowych i wynieśli obraz z kościoła. W miejscu po obrazie umieszczono kartkę z napisem: "Tu wisiał obraz »Jezu ufam Tobie« skradziony przez kurię". Potem umieszczono tam kopię obrazu. Mówi się, że i w sanktuarium umieszczono kopię. Rada parafialna Świętego Ducha - podejrzewając, że oryginał będzie wywieziony za granicę - złożyła doniesienie do prokuratury.

Wojna o obraz doszła do szczytu smutnego absurdu. Trudno pochwalać dość awanturniczą postawę Polaków, trudno też się nie zdumiewać metodami działania władz kościelnych. Żeby chociaż wojnę toczono o jakiś inny obraz, ale o głoszący miłosierdzie?!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2005