Świadkowie poranka

W mediach katolickich pojawia się alternatywa: czy apologetyka działań ludzi Kościoła, czy świadectwo prawdy, która według słów Jezusa niesie wyzwolenie. Tradycja wczesnego Kościoła potrafiła mówić o zdradzie Judasza, słabości Piotra, sprzeczkach między Apostołami o pierwsze miejsca. Informacji tych nie sprowadzono jednak do poziomu sensacyjnych news.

21.03.2004

Czyta się kilka minut

Jak głosić w mediach ewangelię Jezusa Chrystusa uwzględniając realia społeczeństwa pluralistycznego? Pluralizm kulturowy i polityczny niesie wiele wyzwań, które nie występowały w relatywnie bliskiej przeszłości. Zwłaszcza w krajach pokomunistycznych podjęcie przez Kościół misji ewangelizacyjnej w mediach wiąże się z koniecznością przezwyciężenia wielu stereotypów, w których czynnik psychologicznych rozczarowań lub politycznych sympatii może wpływać na zniekształcenie przekazu Ewangelii. Nie wolno zwłaszcza tolerować sytuacji, w których dla mediów katolickich lokalne sympatie polityczne bądź też łatwe narzekania na współczesność stają się ważniejsze od wierności Ewangelii.

Chrześcijaństwo rozczarowań i pesymizmu

Sprzeciw wobec negatywnych zjawisk kulturowych znajduje często wyraz w atmosferze medialnej niechęci wobec wszelkich przemian. Nierzadko idzie ona w parze z nostalgicznym przywoływaniem sytuacji sprzed Vaticanum II. Wynikiem tego jest pojawiający się w publicystyce katolickiej kompleks oblężonej twierdzy lub wprowadzanie sensacyjnej pseudoteologii, w której główną rolę odgrywają międzynarodowe spiski lub tropienie wyimaginowanego wroga. Wrogiem może okazać się globalizacja albo Darwinowska teoria ewolucji, dowolna postać liberalizmu, spisek rotarian, nowe kierunki w sztuce, czasem nawet modlitwa ekumeniczna. Dla zwolenników tego podejścia nie jest istotne, iż w nauczaniu papieskim znajdujemy afirmację ewolucjonizmu i subtelne dystynkcje dotyczące różnych form liberalizmu czy globalizacji. W jednoznacznie negatywnej ocenie współczesności koncentrują uwagę na tych aspektach przemian, które w ich opinii upoważniają wyłącznie do negatywnych ocen.

Kulturowym następstwem podobnej praktyki jest pogłębianie przepaści między Kościołem a współczesną kulturą. Na miejscu ewangelicznej zasady “nie potępiać, ale prowadzić do zbawienia" (por. J 3,17) pojawiają się długie katalogi potępionych. Towarzyszą im publicystyczne jeremiady, w których nie widać żadnych odniesień do ewangelii; dominuje ideologiczna negacja współczesności, rodząca poczucie rozpaczy i bezsiły. Podobne oddziaływania tworzą zarówno w kręgu twórców kultury, jak i w środowisku młodzieży, zniekształcony obraz Kościoła. Zamiast chrześcijańskiej nadziei i wyzwalającej prawdy proponuje się płytką moralistykę i kasandryczne prognozy. Niektórzy z twórców tego stylu kierują się subiektywnie dobrymi intencjami, gdy usiłują wykazywać np., iż rozwój nauki nie osłabia pozycji wiary. Proponowana przez nich krytyka teorii ewolucji czy fizykalnych teorii kreacji łączy jednak antyintelektualizm z fundamentalizmem biblijnym, który jest rażąco niezgodny z nauczaniem wyrażonym ostatnio w dokumentach Stolicy Apostolskiej. Nowe formy oddziaływania przez media prowadzą w tej perspektywie do antyewangelizacji.

W wyniku podobnych działań największe szkody ponosi Kościół. Jego zbawczy przekaz zostaje bowiem zniekształcony i sprowadzony do poziomu zdroworozsądkowych lęków, w których nie widać działania łaski Bożej, ponieważ cała uwaga zostaje skupiona na walce, która całkowicie przesłania horyzont nadziei i miłości.

Dominacja polityki nad Ewangelią

Jest zjawiskiem naturalnym, iż poszczególni członkowie redakcji katolickich mają swe sympatie polityczne oraz nierzadko poszukują współpracowników i sponsorów w kręgu osób o zbliżonych poglądach. Trzeba jednak przeciwdziałać niebezpieczeństwu identyfikowania Kościoła z programem jednej partii. W 1989 r., po odzyskaniu obecności Kościoła w niecenzurowanych mediach, w Polsce sformułowano oddolnie dwie główne propozycje związania misji Kościoła ze środowiskami politycznymi. Kręgi zachowawcze o tradycji narodowej sugerowały, iż Kościół winien związać się z działalnością Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. W kręgach intelektualistów katolickich dominowała natomiast opinia, iż Kościół winien identyfikować się z programem Unii Demokratycznej. Gdyby projekty te zostały zrealizowane, doprowadziłoby to do dramatycznych następstw. Po 15 latach ZChN zniknął praktycznie ze sceny politycznej, natomiast następcy Unii mają wskaźnik poparcia społecznego na poziomie 4-5% i są praktycznie nieobecni w najważniejszych dyskusjach dotyczących kultury i społeczeństwa. Zdumiewający skądinąd pozostaje fakt, iż absurdalna w swej istocie propozycja wiązania misji Kościoła z partią zrodziła się niezależnie od siebie w dwóch środowiskach bardzo odległych pod względem inspiracji intelektualnych czy ujmowania priorytetów duszpasterskich.

Pokusa łączenia misji Kościoła z programem jednej partii jest szczególnie silna w tych mediach katolickich, w których z samej istoty oddziaływania medialnego potrzebny jest codzienny komentarz do zdarzeń politycznych (prasa codzienna, radiostacje z całodobowym programem). Dlatego też warunkiem koniecznym, aby nie szkodzić głoszeniu Ewangelii Chrystusa, jest kategoryczne odrzucenie łączenia tych mediów z działalnością jednej partii. W mediach katolickich nie należy do roli ekspertów politycznych podnosić frustratów, którzy musieli wcześniej zrezygnować z działalności politycznej z powodu braku poparcia społecznego. Nie należy też powierzać tej funkcji dawnym działaczom partyjnym, którzy pełnili funkcje ideologiczne w systemie totalitarnym. Niestety, na przekór etyce i zdrowemu rozsądkowi, takie sytuacje zachodzą. Odbiorcom mediów katolickich proponuje się wówczas polityczny folklor urągający poczuciu elementarnej odpowiedzialności.

Aby przedstawić bogactwo nurtów w Kościele, trzeba w mediach katolickich pozytywnie ukazywać stanowisko różnych partii, które jednoczy szacunek do takich wartości jak: życie ludzkie, godność człowieka, wrażliwość moralna, dialog społeczny wyrażany w parlamentarnej formie. Antyewangelizacyjne działania pojawiają się natomiast wtedy, gdy w ideologicznej wersji zniekształconego chrześcijaństwa usiłuje się w praktyce traktować kogoś z przywódców politycznych ex aequo z Chrystusem. Podobna forma aliansu ołtarza z tronem prowadzi w naturalny sposób do laicyzacji, skutkiem funkcjonowania tych samych mechanizmów, które towarzyszyły ongiś Rewolucji Francuskiej.

Głosić ewangelię błogosławieństw

Ważnym zadaniem dla mediów katolickich jest umacnianie nadziei przez ukazywanie pozytywnych przykładów życia człowieka otwartego na nadprzyrodzone Boże wartości. Nie jest kwestią przypadku, że wszystkie kontynentalne synody biskupów zamykające drugie tysiąclecie przyjęły, jako przewodni temat swych obrad, umacnianie nadziei przez spotkanie z Chrystusem żyjącym w Kościele. Cywilizacja zagrożona brzydotą i rozpaczą poszukuje wartości, które Chrystus ukazał w Kazaniu na Górze. Można wskazać, stwierdzane także przez socjologów, empiryczne przejawy tej tęsknoty. W polskich warunkach godny uwagi fakt kulturowy stanowi to, iż wydania książkowe wierszy ks. Jana Twardowskiego sprzedano w łącznym nakładzie przekraczającym 2 mln egzemplarzy. Siłę oddziaływania tej poezji stanowi jej subtelny optymizm, prostota, ewangeliczna wiara w Boga i człowieka, nie zaś moralistyka inspirowana ideologią polityczną.

Innym znamiennym przykładem oddziaływania medialnego pozostają występy dziecięcego zespołu “Arka Noego". W ciągu kilku miesięcy rozprowadzono ponad pół miliona płyt z piosenkami tego zespołu. Ich teksty mówią o potrzebie świętości w naszym życiu, o zaufaniu Bogu wśród życiowych burz, o wyzwoleniu z lęków dzięki poczuciu wspólnoty. Zasadniczo różny styl muzycznej ekspresji znajdujemy w muzyce Henryka Mikołaja Góreckiego. Jego styl inspirowany motywami religijnymi trafia do muzycznych koneserów, gdy dziecięcy entuzjazm “Arki Noego" trafia do szerokich rzesz. Obydwa style dopełniają się wzajemnie, ukazując piękno ewangelii błogosławieństw zgodnie ze słowami Jezusa “w domu Ojca mego jest mieszkań wiele" (J 14, 2).

Wspierać świadectwo piękna

Medialne ukazanie siły dobra i piękna jest znacznie trudniejsze niż epatowanie agresją i brzydotą. Krzysztof Zanussi wspomina, iż w przygotowywanym ostatnio w Niemczech filmie o świętości w warunkach obozu koncentracyjnego usiłowano mu zmienić scenariusz, przypisując pozytywnej postaci filmu ukryte korzystanie z dodatkowych racji żywności. Kiedy zaprotestował, usłyszał, iż film o bohaterze, który jest postacią jednoznacznie pozytywną, będzie nudny i nieżyciowy. W imię realizmu trzeba wynaleźć wady i słabości. Ostatecznie Zanussi zrezygnował z realizacji scenariusza inspirowanego polityczną poprawnością. Na uwagę zasługuje jednak styl, w którym prawdę o ludzkiej szlachetności i dobroci uważa się za nudną, by ostatecznie przypisywać bohaterom wyimaginowane wady w imię rzekomej prawdy o człowieku.

W takiej sytuacji potrzebna jest odwaga twórców, którzy potrafią podjąć świadectwo dobra i piękna w swych dziełach, unikając z jednej strony kiczu, z drugiej - płytkiej moralistyki. Godne zalecenia jest wspieranie tych środowisk, które potrafią przeciwstawić się dominującej modzie, by skierować refleksję odbiorcy w stronę wyższych, ewangelicznych wartości. Wyrazem tej praktyki jest przyjęty od kilku lat w Kościele w Polsce zwyczaj przyznawania nagród dla dziennikarzy i twórców kultury. Nagroda “Ślad", przyznawana dziennikarzom z inicjatywy Katolickiej Agencji Informacyjnej, przywołuje pamięć zmarłego biskupa Jana Chrapka, który w Konferencji Episkopatu był odpowiedzialny za sprawy mediów. Kandydatami do niej są dziennikarze, którzy kładą nacisk na wartości moralne i ukazują obecność inspiracji ewangelicznych we współczesnym życiu.

Inny zespół nagród - “Totus" - jest przyznawany z racji rocznicy wyboru Jana Pawła II przez Fundację “Dzieło Trzeciego Tysiąclecia". Laureatami są zarówno ludzie mediów, jak i twórcy kultury, ukazujący wartości obecne w nauczaniu Jana Pawła II. W ostatnim okresie nagrody “Totus" otrzymali zarówno Mikołaj Górecki, jak i Piotr Trzaskalski, młody reżyser filmu “Edi" ukazującego, na przekór komercyjnym wzorcom, pełną humanizmu opowieść o niezniszczalnym charakterze ludzkiego dobra i miłości. Specjalne wyróżnienie przyznano także internetowemu portalowi “Mateusz" za jego funkcje ewangelizacyjne. Wyrazem solidarności Koscioła ze środowiskiem twórców kultury będą także doktoraty honoris causa, które podczas II Kongresu Kultury Chrześcijańskiej w KUL, we wrześniu 2004 r., otrzymają Mikołaj Górecki i Krzysztof Zanussi.

Prawda niosąca wyzwolenie

Niejednokrotnie w mediach katolickich pojawia się alternatywa: czy poświęcać główną uwagę apologetyce działań ludzi Kościoła czy też świadectwu prawdy, która według słów Jezusa niesie wyzwolenie (por. J 8,32). Wzór odwagi w podejmowaniu prawd niewygodnych odnajdujemy w Ewangelii. Tradycja wczesnego Kościoła nie ukrywała zdarzeń, lecz potrafiła odważnie mówić o zdradzie Judasza, słabości Szymona Piotra, sprzeczkach między Apostołami o pierwsze miejsca. Informacji tych nie sprowadzono jednak do poziomu sensacyjnych news, lecz ukazywano w perspektywie misji Kościoła głoszącego Ewangelię błogosławieństw, w którym Chrystus przynosi wyzwalającą łaskę. Tej samej odwagi potrzeba nam obecnie, gdy jako alternatywę wobec nauczania Kościoła proponuje się utrzymane w pobożnościowej retoryce komentarze, w których zbawienia świata dokonują działacze folklorystycznych partii, zaś siłę chrześcijaństwa usiłuje się demonstrować ośmieszając teorie naukowe i broniąc pseudonaukowych patologii.

W kulturze, w której miejsce prawdy zajmuje coraz częściej political correctness, potrzebni są świadkowie ukazujący piękno życia inspirowanego ewangelią. Szanse dla ewangelizacji pojawiają się dzięki możliwościom stworzonym przez internet, prasę katolicką, radiostacje diecezjalne, programy telewizyjne. Niosą one szansę dotarcia także do środowisk, które w normalnych warunkach nie mają kontaktu z Kościołem instytucjonalnym. Trzeba wyrazić szacunek dla tych przedstawicieli mediów, którzy przez interesująco prowadzone portale internetowe, żywą publicystykę, dyskusję osadzoną w realiach życiowych docierają do świata z przesłaniem Dobrej Nowiny.

Trzeba też ciągle uczyć się tej postawy, której niedoścignionym mistrzem pozostaje św. Paweł przemawiający na ateńskim Areopagu do greckich słuchaczy (Dz 17,16-31). Zarówno jego umiejętność poszukiwania wspólnoty wartości, jak i język uwzględniający zainteresowania słuchaczy, uczą trudnej sztuki odchodzenia od patosu, ideologicznych uproszczeń, pragmatycznej pogoni za natychmiastowym sukcesem. Znamienne, że w swym wystąpieniu Apostoł Narodów mówił życzliwie o oznakach lokalnej pobożności, cytował miejscowych poetów, szukał wszelkich dostępnych środków, by przybliżyć mieszkańcom Aten światło Damaszku i optymistyczną prawdę o Zmartychwstaniu. Jego przesłanie przyjęto ze sceptycznym dystansem, nawrócenie zaś dwojga osób, Dionizego Areopagity i Damaris, trudno uznać za imponującą statystykę. Boża logika nie stosuje się jednak do ludzkich praw sukcesu. Nie można jej wyrazić w języku rankingowych wskaźników. Trzeba umieć, w stylu Apostoła Narodów, cierpliwie trwać pośród mroku oczekując na brzask, w którym światła Damaszku złączą się ze światłem wielkanocnego poranka. W tym sensie do katolickich mediów należy odnosić papieskie słowa o współczesnych stróżach poranka. Stróżowanie nie jest czynnością atrakcyjną; brzask poranka stanowi jednak naszą wspólną wartość w kulturze znaczonej piętnem współczesnych rozczarowań i podejrzeń.

Tekst wygłoszony 12 marca w Rzymie, na pierwszym plenarnym posiedzeniu nowego składu Papieskiej Rady Kultury.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2004