Reklama

Świadectwo ostańca

Świadectwo ostańca

22.10.2018
Czyta się kilka minut
„Polityka historyczna” jest dla autora przeciwieństwem pojęcia „prawdy historycznej”, a świadomość niebezpieczeństwa zafałszowywania obrazu przeszłości znajduje się cały czas w tle jego wspomnień.
Z

Zacząłem osiemdziesiąty trzeci rok życia. Strefa wdów, strefa wymierania. Niewielu moich równolatków jest zdrowych i gotowych do kontaktów, do wymiany myśli. Niezbyt wielu zaś młodszych o dwa, trzy pokolenia pojmuje dokładniej świat moich myśli, odczuć i wspomnień. A więc na wszelki wypadek je spisałem”. Przebija z tych słów autoironiczny dystans, dalej jeszcze wzmocniony: „Zasłużę może na klepsydrę w wejściu do Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk na Rynku Starego Miasta w Warszawie. Nie stworzyłem żadnego przełomowego dzieła... Miałem chyba sporo dobrych pomysłów i dobre pióro. Niespełniony pisarz, który został historykiem”...

Powściągliwość chwalebna, ale domagająca się korekty. Dobre pióro? Oczywiście, wiedzą o tym starsi czytelnicy „TP”, na którego łamach ukazywały się w latach 80. eseje włączone potem do tomu „Piękny wiek XIX”. Ale dorobek? Prof. Jerzy W. Borejsza należy przecież do najważniejszych postaci w gronie współczesnych badaczy dziejów dwóch ostatnich stuleci!

Znawca naszej XIX-wiecznej emigracji, biograf Armanda Lévy’ego, sekretarza Mickiewicza, oraz powstańca styczniowego i komunarda Walerego Wróblewskiego, autor serii książek o XX-wiecznych faszyzmach, ze szczególnym uwzględnieniem włoskiego, i o antyslawizmie Hitlera, trafiał przy tym swoimi pracami we właściwy czas. Rozprawa habilitacyjna o Lévym – czołowym europejskim masonie, mającym w dodatku żydowskie pochodzenie – ukazała się niedługo po Marcu ’68 (nb. filosemityzm Mickiewicza stanowił tabu już wcześniej – z francuskiego pamfletu na masonerię przechowywanego w Bibliotece Jagiellońskiej któryś z profesorów literatury polskiej wyrwał strony o sekretarzu wieszcza...). Studia nad faszyzmami europejskimi odsłaniały wspólne cechy totalitaryzmów z prawa i z lewa, a dziś czyta się je jako proroczą przestrogę przed powrotem reżimów autorytarnych. Książka o Wróblewskim zaś może być antidotum na „politykę historyczną” polegającą na rugowaniu pamięci o polskiej lewicy.

„Polityka historyczna” jest dla autora przeciwieństwem pojęcia „prawdy historycznej” i to właśnie świadomość niebezpieczeństwa zafałszowywania, a przynajmniej znacznego upraszczania obrazu przeszłości znajduje się cały czas w tle jego wspomnieniowego świadectwa. Zawodną pamięć wspiera zawsze dokumentami, zresztą jego prywatne archiwum musi być imponujące. A pozycja, z jakiej spisuje swoje wspomnienia, jest wyjątkowa.

Potomek dwóch rozgałęzionych niegdyś żydowskich rodzin, niemal w całości wymordowanych podczas Zagłady. Syn Jerzego Borejszy – najpierw anarchisty, potem przekonanego komunisty, uczestnika wojny hiszpańskiej, w 1945 r. architekta imperium wydawniczego Czytelnika i zwolennika pozyskania dla nowej władzy intelektualistów rozmaitych przekonań, odsuniętego na boczny tor w ramach „zaostrzania kursu” i przedwcześnie zmarłego dwa lata po tajemniczym wypadku samochodowym. W latach 50. student historii w Kazaniu i w Moskwie, potem wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, przeniesiony w 1975 r. do Instytutu Historii PAN, gdzie jest profesorem. Z racji swoich zainteresowań posiadający liczne grono przyjaciół w wielu krajach, zwłaszcza we Włoszech, Francji i Niemczech.

Czegóż więc nie ma w tym okazałym tomie! Portrety bliskich i nieznane fakty z czasu pobytu Borejszy-seniora w wojennej Moskwie, jego przyjaźń z odsuniętą na margines religijną poetką Marią Szkapską, a poprzez nią – spotkanie z Mariną Cwietajewą niedługo przed jej samobójstwem czy z wielką i niepokorną pianistką Marią Judiną (skądinąd ulubienicą Stalina). Życie codzienne studentów- -obcokrajowców w Związku Radzieckim (włącznie ze studium wojskowym!) i cała galeria kolegów, w tym przyjaciel z Chin, z którym kontakt, przerwany na wiele lat przez rewolucję kulturalną, udało się potem odnowić. Stopniowe odchodzenie od wiary w komunizm. Mistrzowie z Polski (Henryk Wereszycki, Aleksander Gieysztor, Stefan Kieniewicz) i z zagranicy (badacz włoskiego faszyzmu Renzo De Felice). Opowieść o pozyskaniu dla Polski archiwum wielkiego francuskiego polonofila Paula Cazina z rąk jego niezbyt zrównoważonych córek („zagubione rzekomo dzienniki Cazina znalazłem w zwałach brudnej bielizny damskiej na dnie ogromnej szafy”). Smutne dzieje polskich Białorusinów i mazurskich autochtonów. Anegdoty o gościach Stacji Naukowej PAN w Paryżu, którą autor poznał w latach 60. i którą kierował w latach 90. Oto pewna koleżanka – rzecz dzieje się za PRL-u – po trzymiesięcznym pobycie popadła w niezrozumiałą prostrację. Okazało się, że nie wypełniła zadania zleconego przez oficera, który wydawał jej w Warszawie paszport: miała opisać mosty wokół Paryża. „Posłaliśmy ją do księgarni. We Francji mostów nie chroniła tajemnica państwowa”...

Wyławiam te wątki właściwie na chybił trafił, bo książka, obficie zilustrowana, jest niesłychanie gęsta, roi się od postaci pierwszo-, drugo- i trzecioplanowych, a niektóre tematy mogłyby zostać potraktowane znacznie szerzej. „Może uda mi się przygotować jeszcze wersję bardziej kompletną” – pisze prof. Borejsza. Czekam niecierpliwie! ©℗

Jerzy W. Borejsza, OSTANIEC CZYLI OSTATNI ŚWIADEK, Wielka Litera, Warszawa 2018

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]