Reklama

Rozkaz: "Nie komentować!"

Rozkaz: "Nie komentować!"

03.07.2005
Czyta się kilka minut
Cenzurę panującą na Ukrainie przed Pomarańczową Rewolucją można porównać do tej w ZSRR, zanim pod koniec lat 80. zaczęła się Gorbaczowowska pierestrojka: sposobów kontroli było wiele, od łagodnej prośby po zabójstwa dziennikarzy.
U

Ukraina ochłonęła po Pomarańczowej Rewolucji. Ludzie przyzwyczaili się, że państwem rządzą prezydent Juszczenko i piękna premier Tymoszenko. Były prezydent Kuczma usunął się w cień. Od czasu do czasu przypomina o nim minister spraw wewnętrznych przy okazji kolejnej sprawy kryminalnej lub politycznej.

Podczas rewolucji dziennikarze (nie tylko na zachodniej i centralnej Ukrainie, ale także w Donbasie) popierali Juszczenkę i poparcie to przyniosło korzyści: po epoce cenzury i bezprawia nastał “złoty wiek" dla prasy i telewizji. Jednym z osiągnięć Juszczenki jest zniesienie cenzury, w tym systemu “temników". Termin ten pochodzi od rosyjskiego słowa tema, temat. “Temniki" były sporządzanymi przez administrację Kuczmy instrukcjami, dotyczącymi sposobu, jak komentować wydarzenia w kraju i na świecie. Na początku “temniki" przychodziły do redakcji raz w tygodniu. Z czasem codziennie. A niekiedy faks wypuszczał je co godzinę...

“Temniki" nie były jedynym instrumentem. Za Kuczmy na Ukrainie istniały cztery rodzaje cenzury. Przyznał to pośrednio w wypowiedzi dla “Nowej Gaziety" [rosyjska opozycyjna gazeta, ukazuje się w niskim nakładzie - red.] Marat Gelman, tzw. polityczny technolog, pracujący kiedyś dla Wiktora Medwedczuka [ukraińskiego milionera i polityka, szefa administracji Kuczmy - red.]. Gelman użył tu terminu “polityka redakcyjna" - chodziło mu właśnie o cenzurę.

Sposób pierwszy to zwalnianie z pracy niepokornych dziennikarzy, którzy mimo nakazów kierownictwa wciąż mieli ochotę publikować na zakazane tematy. Drugi to zdejmowanie niewygodnych tekstów tuż przed posłaniem gazety do drukarni. Trzecim były zebrania kolegium redakcyjnego, podczas których wydawano polecenia dotyczące “słusznego" informowania opinii publicznej. Czwartą formą cenzury były właśnie “temniki".

W celu kontrolowania informacji ludzie Kuczmy stworzyli Główny Zarząd Polityki Informacyjnej. Przyjęto do pracy sztab ludzi, którego zadaniem było opracowywanie wiadomości pochodzących z agencji informacyjnych (odpowiednie, to znaczy zgodne z interesami “obozu władzy") i rozsyłanie ich już w gotowej, poprawnej politycznie formie do mediów.

Po raz pierwszy ze zjawiskiem “temników" dziennikarze spotkali się jesienią 2001 r. Zauważyliśmy, że polecenia, które otrzymujemy od redaktorów naczelnych - obojętne, czy było się dziennikarzem radiowym, telewizyjnym czy prasowym - są dokładnie takie same. Na konferencjach prasowych w parlamencie wystarczyło, by jeden z dziennikarzy poprosił o głos. Reszta mogła już opuścić ręce i odejść, bo znała odpowiedź na wszystkie pytania, które kolegium redakcyjne poleciło mu zadać.

“Temniki" zawierały dokładne instrukcje, jak należy zareagować na konkretne wydarzenie. Elegancka adnotacja “prośba: ignorować" była w rzeczywistości bezwzględnym zakazem poruszania danego tematu. Gdy zaś wydarzenie było dla władzy ważne z powodów propagandowych, w instrukcji znajdował się dokładny opis, jak należy je komentować. Zakazywano nieprzychylnego mówienia o ludziach władzy, robiąc im zamiast tego słodkie public relations. “Temniki" otrzymywali redaktorzy naczelni i kierownicy działów. Trzy czwarte z nich dotyczyło polityki wewnętrznej, reszta międzynarodowej, głównie Rosji, USA i Polski.

Przykładowo, gdy we wrześniu 2001 r. Socjaldemokratyczna Partia Ukrainy [wtedy partia Kuczmy - red.] zarządziła powtórkę wyborów do parlamentu, Ukrainę zalała natrętna propaganda, mówiąca, że cała Europa jest socjaldemokratyczna. Mechanizm wyglądał następująco (za “temnikiem" z 7.10.-10.10.2001 r.): “Tematy dnia: zwycięstwo SLD w wyborach parlamentarnych w Polsce. Interpretacja: Socjaldemokratów Polski i Ukrainy należy porównywać. W naszych mediach powinien pojawić się taki wniosek: w Polsce i na Ukrainie są socjaldemokraci, w Rosji nie ma socjaldemokratów. Dlatego Ukraina należy do Europy, a Rosja do Euroazji. Trzeba przypomnieć, że w Polsce mianowano premierem socjaldemokratę i w parlamencie europejskim również dominują socjaldemokraci".

W 2004 r. prośby o ignorowanie niektórych tematów zamieniły się w kategoryczne żądania, kierowane do redaktorów naczelnych. Wraz z prezydencką kampanią wyborczą liczba ludzi, których nie można było pokazywać w telewizji, stale rosła. Na czarnej liście znaleźli się liderzy opozycji: Juszczenko, Tymoszenko, Aleksandr Moroz [socjalista, w 2004 r. kandydat na prezydenta - red.]. Z czasem na czarną listę trafił także Aleksander Kwaśniewski. Gdy 31 marca 2004 r. ówczesny poseł Wiktor Juszczenko spotkał się z Kwaśniewskim, dziennikarze otrzymali instrukcję: “nie komentować". Oczywiście nie zawsze Kwaśniewski był niemile widziany w mediach: gdy wcześniej spotykał się z Kuczmą, telewizja pokazywała go chętnie. “Temnik" z 30 marca 2004 r. brzmiał: “Temat: otwarcie przez prezydenta Polski i prezydenta Ukrainy Roku Polskiego na Ukrainie. Komentarz: temat ważny i aktualny. Informować o przyjaźni polsko-ukraińskiej".

Zasada była prosta: jeśli jesteś z Kuczmą, media dostają na ciebie zielone światło: “temat ważny i aktualny". Klasyfikacja “temat ważny i aktualny" oznaczała, że wszystkie stacje radiowe, telewizyjne i każda gazeta zaczną wiadomości od pokazywania np. kwitnącej przyjaźni polsko--ukraińskiej. Oczywiście, słowa polskiego prezydenta media musiały przefiltrować. Jeśli Kwaśniewski mówił, że Ukraina jest ważnym sąsiadem Polski, można to było usłyszeć i zobaczyć na wizji. Jeśli wspomniał o problemach Ukrainy z zapewnieniem swobód obywatelskich, w tym wolności słowa, żaden Ukrainiec nie dowiedział się o tym z państwowych mediów. Obserwując wypowiedzi prezydenta Polski z perspektywy kijowskiej, można było wówczas odnieść wrażenie, że Kwaśniewski jest wielkim zwolennikiem Kuczmy. Taka była oficjalna wersja, której media musiały się trzymać.

Inny rozkaz, który wypełniły państwowe media, dotyczył publikacji przez polski tygodnik “Wprost" listy najbogatszych z Europy Wschodniej i Środkowej. Gazety otrzymały instrukcje: nie komentować. Powód był oczywisty. Na liście znalazły się nazwiska trzech Ukraińców: donieckiego miliardera Renata Achmetowa, Wiktora Pińczuka (zięcia Kuczmy) i Wiktora Medwedczuka (właśnie tego, który wprowadził na Ukrainie system manipulacji opinią publiczną).

Redaktor naczelna czasopisma “Telekritika" Natalia Ligaczewa przed 2004 r. walczyła z cenzurą na stronach swego czasopisma. Dziś pisze: “Na Ukrainie nie ma już grup specjalnych, które dniami i nocami fabrykowały setki instrukcji dla mediów, aby później wysłać je do gazet i stacji radiowych w całym kraju w imię »bezpieczeństwa informacyjnego Ukrainy«". To prawda: dziś media ukraińskie są wolne.

Przełożyła Małgorzata Nocuń

WACHTANG KIPIANI jest dziennikarzem Kanału 1+1, telewizji państwowej, której dziennikarze w 2004 r. zapoczątkowali rewolucję w mediach: w wystąpieniu na wizji przeprosili, że do tej pory kłamali. Kipiani współpracuje też z prasą i prowadzi stronę internetową kipiani.org.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]