Aleksander Kowalenko to ukraiński bloger z Odessy, publikujący po rosyjsku i w sieci znany pod pseudonimem „Zły Odesyta”. To na jego kanale w komunikatorze Telegram pojawiła się pierwsza publiczna wzmianka o więźniarkach w szeregach armii rosyjskiej. Miały szturmować ukraińskie pozycje w obwodzie donieckim oraz przedostawać się na ukraińskie tyły w grupach zwiadowczo-dywersyjnych.
Podana przez Kowalenkę, rozeszła się dalej po internecie, ukraińskim i rosyjskim.
PIERWSZY taki przypadek wykorzystania przez Rosję kobiet-więźniarek miał zostać odnotowany w okolicy niewielkiej miejscowości Jasnobrodiwka. To tzw. kierunek pokrowski – jeden z najbardziej dynamicznych odcinków frontu, gdzie rosyjskie wojska konsekwentnie prą w stronę Pokrowska, strategicznego miasta w zachodniej części obwodu donieckiego. Ponoszą przy tym duże straty.
Telegram to narzędzie, do którego lepiej podchodzić ostrożnie. Choć należy do obywatela Rosji i regularnie pojawiają się głosy, że lepiej byłoby zaprzestać korzystania z tej platformy, dla wielu Ukraińców jest ona głównym narzędziem komunikacji – i także źródłem informacji. Te ostatnie pochodzą często od znanych blogerów, którzy mają tu swoje kanały, komentują przebieg wojny. Telegram jest także narzędziem wojny informacyjnej – po obu stronach.
ZEKAMI – od rosyjskiego słowa zakljuczennij, zamknięty (w domyśle: w więzieniu) – nazywa się w żargonie więźniów. Już od 2022 r. powszechnie znany był fakt, że w Rosji znaczna część kontraktowych żołnierzy Grupy Wagnera rekrutowana była w więzieniach. Obiecywano im amnestię po odsłużeniu pół roku na froncie. Jeśli, rzecz jasna, dane im będzie przeżyć – więźniowie najczęściej trafiali na front w charakterze „mięsa armatniego” (inne określenie to „żołnierze jednorazowego użytku”).
Po śmierci szefa wagnerowców Jewgienija Prigożyna i po przejęciu jego firmy wojskowej przez struktury ściślej niż Prigożyn podporządkowane Kremlowi proceder wcielania zeków do armii nie ustał. Teraz najwyraźniej poszedł o krok dalej – rekrutacja objęła także kobiety-więźniarki.
INFORMACJA Kowalenki podana jest typowym językiem wojskowych blogerów: bezpośrednim, mającym nie tylko informować, ale też instruować. „Nie należy lekceważyć zagrożenia! Takie kobiece oddziały, w formacie GDR [skrót od: grupy dywersyjno-rozpoznawcze – red.], mogą przedostać się na nasze tyły i tam udawać miejscowych”.
Dalej bloger pisze: „Zaufanie żołnierzy mogą zdobyć w szczególności przez świadczenie usług seksualnych. Mogą zdobywać ważne informacje o jednostkach, a w nocy po prostu pozbawić życia żołnierzy, którzy nocują u nich lub zapraszają do siebie”.
I ostrzega: „Nie wdawajcie się w jałowe paplaniny, nie nocujcie z obcymi kobietami, a zwłaszcza nie zabierajcie ich do kwater w strefie pozafrontowej”. Dalej jest dobitniej: „W końcu znajdzie się czas na seks, i żeby w cywilu poznać okręgowego wenerologa. Ale śmierć we śnie z rąk rosyjskiej więźniarki, która podrzyna ci gardło, to kolejne osiągnięcie Wielkiej Wojny... Trepak [w żargonie: jedna z chorób wenerycznych – red.] można wyleczyć, ale gardła nie można zaszyć”.
CYTOWANY chętnie na innych kanałach wpis „Złego Odesyty” okraszony jest, jak zwykle w takich przypadkach, całą gamą komentarzy.
„Trzeba będzie zachowywać teraz większą ostrożność z masażystkami w Kramatorsku” – pisze ktoś na kanale Goworit Snajper (prowadzi go Stanisław Bunjatow z batalionu „Ajdar”). Kramatorsk to największe miasto w obwodzie donieckim pozostające pod kontrolą ukraińską i ważny węzeł komunikacyjny. Siłą rzeczy właśnie tu najwięcej jest domów publicznych, których klientelą są ukraińscy żołnierze.
„Brzmi to jak bzdury. Choć znając ludzi Kremla, nie ma co się dziwić” – dodaje ktoś inny.
A więc może bzdury? Dezinformacja?
Wydaje się, że jednak nie – informację, którą podał „Zły Odesyta”, potwierdza wielu znajomych żołnierzy z jednostek frontowych – w tym zwłaszcza ci, którzy służą na odcinkach położonych bliżej Jasnobrodiwki.
Tekst powstał dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















