Raz Dwa Trzy „Raz. Dwa. Trzy. – Młynarski"

Czyta się kilka minut

Podobno Wojciech Młynarski, jeden z najważniejszych twórców powojennej kultury masowej, odchodzi powoli w zapomnienie. Trudno uwierzyć, że wykształcony przez niego sposób mówienia o PRL-u i Polakach w ogóle (pamiętne "Kto powiedział: kasjer dupa?"), podszyta smutkiem ironia oraz specyficzny szorstki liryzm mogą zniknąć z przestrzeni publicznej i stać się kolejną narracją dla wtajemniczonych. Ale jeśli nie mylą się specjaliści od kultury, najnowsza płyta "Raz Dwa Trzy" z interpretacjami piosenek napisanych bądź przetłumaczonych przez Młynarskiego przychodzi w dobrym momencie.

Tu uwaga: płyta nie jest wiernym odbiciem wykonań sprzed lat, akcenty są wyraźnie przesunięte. "Raz Dwa Trzy" stworzyło osobną całość, przesiąkniętą innym duchem, w niewielkim stopniu zależnym od oryginału. Młynarski swobodnie przemieszczał się pomiędzy drapieżnością, kabaretem, dynamiką cwaniaka z Dworca Głównego, a głębokim smutkiem. Raz Dwa Trzy wybrało strategię odmienną: Nowak wraz z kolegami odcina to, co felietonowe, satyryczne, nie próbuje po cwaniacku szeleścić, poszukując tego, co w Młynarskim ponadczasowe i najgłębsze. Sam dobór utworów świadczy, że gra toczy się o smutniejszą stronę Młynarskiego. Pozostaje artysta melancholijny, zbudowany ze smutku i nostalgii, na tych elementach muzycy budują interpretację, przez co fragmenty płyty brzmią - słowo mocne, ale uzasadnione - rozdzierająco. Znamiennie brzmi niezwykłe zamknięcie całości - jeśli dobrze pamiętam, pierwowzór "Jeszcze w zielone gramy" niósł nadzieję, w wykonaniu Adama Nowaka i kompanii zmienia się natomiast w elegię.

Jako całość brzmi ta płyta pięknie, poprowadzona jest konsekwentnie i równo, słuchacz wchodzi w zwolniony, melancholijny świat. Trochę brakuje tylko próby interpretacji tego, co w Młynarskim dzikie, chrapliwe, brakuje pomieszanego z sarkazmem gniewu z "Jesteśmy na wczasach", które w wykonaniu Raz Dwa Trzy zmienia się w wartki utwór. Podobnie słynna "Moskwa - Odessa", w wykonaniu Nowaka nieco zbyt gładka, wyczyszczona z agresji Wysockiego i Młynarskiego. Szczypta pieprzu w tym smutku jeszcze wzmocniłaby jego smak.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2007