Bach jest dobry na wszystko, a jako odskocznia od Konkursu Chopinowskiego – wręcz idealny. Wśród nagrań jego wokalnych arcydzieł, których oczywiście jest bez liku, ostatnio pojawiło się nowe, odświeżające najbardziej klasyczną z klasycznych pozycji: wielką Mszę h-moll.
Raphaël Pichon i jego zespół Pygmalion przyzwyczaili nas do muzyki baroku ukazywanej z jednej strony efektownie – w wartkich tempach, precyzyjnie i dynamicznie, bardzo barwnie (a barokowe orkiestry miały tu zawsze ogromne możliwości, ze swą różnorodnością instrumentów dętych, szarpanych i klawiszowych) – z drugiej natomiast niezwykle przejmująco i retorycznie. Pichon celuje w kluczowej dla baroku kategorii: teatralności.
Połączmy to z Mszą h-moll, utworem w dorobku Bacha wyjątkowym, gdyż jako luterański kantor nie miewał on przecież do czynienia z katolickim cyklem mszalnym. Msza h-moll miała być jednak dziełem, które zdobędzie dla swego twórcy tytuł kompozytora królewskiego (konkretnie: kompozytora króla Polski, Augusta III Sasa), była więc nie tylko mszą katolicką, ale pokazem możliwości twórczych genialnego kompozytora.
Te walory Mszy znalazły w zespole Pichona znakomitych wykonawców. Efektowna wirtuozeria, piękno głosów, bogactwo faktur podporządkowane są celom muzycznym i stylistycznym, a wśród nich specjalne miejsce zajmuje barokowa teatralność, operująca zarówno znaczącym szczegółem, gestem, jak i ogromnym kontrastem.
Przykład? „Crucifixus” i „Et resurrexit” są z założenia zderzającymi się częściami Credo, ale tu pierwsze zamiera na niemal wyszeptanych słowach „et sepultus est”, więc wybuch entuzjazmu zmartwychwstania jest jeszcze bardziej uderzający. Takich zabiegów, wyostrzających znaczenie i ekspresję utworu, jest tu co niemiara. I każdy idealnie na swoim miejscu, podany precyzyjnie, w energicznym tempie. Nie sposób się oderwać.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















