Śledzenie wystąpień J. Kaczyńskiego przed komisjami śledczymi jest męczące. Ostatnio, by się do tego spektaklu przygotować, zjedliśmy pierogi z kebabem. To nowość na rynku tradycyjnej kuchni polskiej. Niestety, nawet ten nieskomplikowany eksperyment na sobie i na żywym ciele polskiej kultury, mający dać nam energetycznego kopa, nie był w stanie pomóc w – pardon – rozumieniu i przyswajaniu wypowiedzi byłego Gospodarza.
Kłopoty ze zrozumieniem zniechęcają nas do śledzenia, w jakim stanie emocjonalnym i umysłowym znajduje się przywódca PiS, z drugiej zaś strony musimy mieć oczy szeroko otwarte. Słuchanie, obserwowanie, podejmowanie prób zrozumienia, co ten człowiek wymyśla, co mówi i gdzie, jest oczywistą powinnością, by nie rzec – egzystencjalnym obowiązkiem każdego próbującego choćby troszkę trzeźwo myśleć o przyszłości. Powody są oczywiste: to jednoznaczne zapowiedzi i snucie wizji na temat zmiany władzy. Przyjdzie czas odpłaty – powiada b. Gospodarz i niewątpliwie należy przyjąć, że jego powrót jest realny, a na pewno niewykluczony. Złudzenia, że byłby to powrót w wyniku jakichś drastycznych działań, należy raczej włożyć pomiędzy baśnie, bowiem zapewne odbyłoby się to i legalnie, i ku radości większości obywateli.
Idźmyż dalej. Sami się sobie dziwimy, że J. Kaczyński nas męczy. Wiele lat słuchania różnych funkcjonariuszy, urzędników, analityków i specjalistów uodporniło nas – tak nam się zdawało – na najszerzej i najdowolniej pojętą specyfikę wyrazu czy też na brak kultury języka polskiego. Jednakowoż nigdy nie zdobyliśmy odporności na ową, na każdym kroku i w co drugim zdaniu uprawianą przez J. Kaczyńskiego „naszość i „waszość” – my mamy rację zawsze, wy nigdy – by wyrazić jaśniej, o co nam chodzi. Otóż ten rodzaj opowiadania o świecie jest bardzo męczący. By użyć paraboli, słuchanie „naszości” splecionej z „waszością” przypomina przeżycia związane z wsłuchiwaniem się w odgłosy dobywające się z kuźni. Człowiek się od tego mądrzejszy nie robi.
W wypowiedziach J. Kaczyńskiego uderza takoż infantylna interpretacja prawa, które zawsze działa na jego korzyść i zawsze na niekorzyść przeciwników. To charakterystyczne dla interpretacji kodeksu karnego przez ludzi półświatka, co nas też nieustająco wycieńcza i nudzi. Nie można też zapomnieć o elemencie istotnym dla dopełnienia tej postaci, czyli łomoczących refleksjach pana prezesa na temat zasad dobrego wychowania. Są to – rzec trzeba – uwagi tak dalece sprzeczne z tymi zasadami, że zaiste męczące. Chciałoby się, by to było groteskowe, ale nie jest. Cały savoir-vivre J. Kaczyńskiego mieści się – co wiadomo od dziesiątków lat – w całowaniu kobiet po rękach.
Jest coś jeszcze – i jest to osobliwość. Otóż przesłuchaliśmy sobie kilka przemówień b. Gospodarza w sali parlamentu, na wiecach oraz w studiach telewizyjnych. Zauważyliśmy znaczący detal zmieniający aurę. Oto występy przed komisjami śledczymi różnią się od przemówień publicznych zasadniczo – w roli świadka p. Kaczyński musi słuchać, co mówią inni. To go niemiłosiernie wkurza. Na nic udawanie luzu i ciężkie bon moty. Widać, że nie jest przyzwyczajony, by ktoś siedział, jak on mówi. I to takoż jest dość męczące. Najmniej w tym wszystkim męczą nas oczywiście jego podwładni w owych komisjach zasiadający. Są to ludzie wypełniający rolę paziów w sposób szalenie teatralny. Jest to jednak estetyka i klasyka teatru politycznego Europy Wschodniej.
Ponieważ jesteśmy bardzo zmęczeni i rozsierdzeni, postanowiliśmy się zrelaksować i przeczytaliśmy najnowsze ustalenia Rady Języka Polskiego. Z nowinkami się zgadzamy. Jesteśmy jednak zawiedzeni brakiem rekomendacji, której nam zresztą brakuje od bardzo dawna. Oto bardzo byśmy chcieli, by wszem wobec ustanowiono zakaz używania angielskiego słowa „hejt”, które zaiste w polszczyźnie nie ma żadnego ładunku, i by przypomniano, że mamy w polszczyźnie ciężkie i mocne słowo „nienawiść”. Jego znaczenie zna każdy. Słowo „hejt” – to nasza opinia – zubaża polską nienawiść i utrudnia nazywanie jej po imieniu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















