Pytania o „Pegasusa”

Nic nadzwyczajnego nie ma w tym, że służby specjalne korzystają z programów do penetrowania telefonów komórkowych – od śledzenia kontaktów aż po zdalne włączanie mikrofonu. Brak takich narzędzi świadczyłby o nieprzygotowaniu do działań we współczesnym świecie.
Czyta się kilka minut
Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska podczas sejmowego spotkania dotyczącego systemu Pegasus, Warszawa, 3 września 2019 r. / Fot. Tomasz Jastrzębowski / Reporter / East News /
Posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska podczas sejmowego spotkania dotyczącego systemu Pegasus, Warszawa, 3 września 2019 r. / Fot. Tomasz Jastrzębowski / Reporter / East News /

Służby, które nie mają własnych programów, mogą je kupić. Jest w czym wybierać. W samym Izraelu organizacja Privacy International zidentyfikowała 27 firm sprzedających „licencjonowane produkty służące tylko rządom i wymiarowi sprawiedliwości w prowadzeniu zgodnej z prawem walki z terroryzmem i przestępczością”. Światowy rynek takich programów jest wyceniany na 12 mld dolarów. 

Nowością nie jest też to, że któraś z polskich służb ma program „Pegasus”, produkcji izraelskiej firmy NSO. O operatorze pod kryptonimem „orzełbiały” pisała w 2018 r. organizacja Citizen Lab (działająca przy uniwersytecie w Toronto). Odnotowały to u nas portale specjalizujące się w cyberbezpieczeństwie.

Dziwić może natomiast sposób, w jaki polskie służby tłumaczą się z posiadania „Pegasusa”. Pytane o to Centralne Biuro Antykorupcyjne – wskazała na nie w swoim śledztwie TVN24 – zaprzeczyło, że kupiło „system masowego szpiegowania Polaków”. Jednak „Pegasus” nie służy do monitoringu masowego, lecz do śledzenia konkretnych osób. Wedle Citizen Lab operatorzy zwykle wykupują licencje umożliwiające jednoczesne monitorowanie od 15 do 30 urządzeń.

Co powinno budzić obawy? Sprawa „Pegasusa” pokazuje, że brakuje mechanizmu systematycznej kontroli działalności inwigilacyjnej służb oraz wiarygodnej i niezależnej od polityków instytucji, która mogłaby stwierdzić, czy taki program jest używany zgodnie z prawem.

Czytaj także: Agata Kaźmierska, Wojciech Brzeziński: Śmiertelne fake newsy

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2019