Psie sprawy

Historia 10-tygodniowego szczeniaka wysłanego w 30-stopniowym upale pocztą w kartonowej paczce na drugi koniec Polski obiegła czołowe media. Tak posiadacze zwierzęcia, którzy zapragnęli zwrócić je hodowcy, jak pocztowcy, którzy przyjęli przesyłkę, choć nie spełniała ona wymaganych przy transporcie zwierząt wymogów, wykazali się okrucieństwem i nieodpowiedzialnością - czy też niezwykłą tępotą.
Czyta się kilka minut

Przy okazji jednak laicy mogli zauważyć, że hodowla psów także w Polsce stała się dla niektórych normalnym biznesem, a w efekcie pojawiły się rozmaite patologie. W środowisku właścicieli psów (a pewnie i innych popularnych zwierząt) tajemnicą Poliszynela jest, że w wielu hodowlach ideał zachowania cech rasy coraz częściej ustępuje praktyce jak najszybszego, niemal na skalę przemysłową, mnożenia kolejnych miotów. Dochodzić ma nawet do manipulacji w rodowodach (mających teoretycznie gwarantować pochodzenie szczeniąt od rodziców spełniających stosowne wymogi). W rezultacie na rynek trafiają zwierzęta jedynie formalnie rasowe. Krążą też opowieści o wystawach z wynikami z góry ustalonymi przez powiązanych z hodowcami sędziów - wszak od uzyskanych tam ocen zależy sama możliwość reprodukcji rasowego psa, zaś zdobyte miejsce ma wpływ na cenę potomstwa (stąd m.in. za uczciwsze uchodzą w Polsce wystawy międzynarodowe, na których jurorami mogą być niezależni od krajowych układów cudzoziemcy).

Równocześnie na rynku pojawia się coraz więcej chętnych do założenia hodowli, także nastawionych jedynie na szybki zarobek, a nie mających nawet elementarnej wiedzy kynologicznej. Są nimi też prawdopodobnie pseudobohaterowie ostatniego skandalu: ich teza, że zgrubienie na końcu ogona psa będzie przeszkodą w wystawianiu zwierzęcia, jest absurdalna. Nie trzeba być sędzią kynologicznym, by dowiedzieć się, że idealne psy się nie rodzą: każdy ma jakieś wady. Więcej: jurorom zaleca się unikania tzw. sędziowania na błędy, czyli takiego, które rozpoczyna się od szukania u psa wad.

Autor jest członkiem Związku Kynologicznego, Oddział w Krakowie

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2004