Przegramy?

Powstają biografie wielkich pisarzy, których nie ma już między nami - od niedawna albo od lat wielu. A ich bliscy protestują, bronią intymności ich życia, cierpień, splątanych losów. Książka Artura Domosławskiego o Ryszardzie Kapuścińskim stała się od razu tematem gorących sporów nie tylko prasowych. Redaktor Grzegorz Jankowicz skomentował w poprzednim "Tygodniku" obawy córki naszego kiedyś niezapomnianego przyjaciela i redaktora Pawła Jasienicy, nazywając podjęte przez jej pełnomocnika zabiegi wołaniem o cenzurę prewencyjną. Teza ta ma po swojej stronie większość uczestników sporu i wiele wskazuje, że tak właśnie zostanie rozstrzygnięta.
Czyta się kilka minut

Czy warto więc, mimo wszystko, bronić czegoś, co zdaje się nie mieć żadnego znaczenia dla obrońców aż dwu wartości brzmiących gromko i dźwięcznie, a nadto bezdyskusyjnie: mianowicie wolności i prawdy? Wolność ma nie cierpieć żadnych ograniczeń, bo w sferze słowa byłaby to właśnie cenzura. Prawda ma mieć wagę nadrzędną zawsze i wszędzie, także wtedy gdy dotyczy wszelkich spraw bliźniego, do najbardziej osobistych włącznie. Z czego ma wynikać, że nigdy i niczego nie może strzec milczenie, że w życiu bliźniego nic nie podlega ochronie, że każdy ma prawo do cudzego wnętrza, a najbardziej nawet beztroskie dywagacje, domysły i dowolności interpretacji winny zostać uświęcone jako docieranie do prawdy (nie istnieje bowiem założenie, że w takich razach ktokolwiek mógłby kierować się intencjami trochę mniej chwalebnymi albo i zgoła niskimi).

Kiedy próbujemy zatem przywołać argument o krzywdzie wyrządzanej pamięci zmarłego, o jego bliskich przeżywających wciąż jego losy, doznane kiedyś zranienia, a choćby i błędy, stajemy się naiwnymi obrońcami wartości rozpadających się na naszych oczach. Chociaż - dodajmy - dla nas pozostają one niezastępowalne. Nasz głos jest zresztą coraz mniej słyszalny. Niewiele wskazuje na to, że waga słowa ważonego po sto razy, rodzącego się z najgłębszego przemyślenia, a nawet takiego, które tylko z rzadka przerywa milczenie, warte więcej niż słowo, że ta waga odzyska tracone teraz miejsce na targowisku jutra.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2010