Zaledwie wczoraj Eliasz święcił spektakularne zwycięstwo nad kapłanami Baala, wykazując bałwochwalczy charakter ich kultu. Dziś, rozgoryczony, utrudzony i samotny, ucieka przez pustynię, by uniknąć gniewu pogańskiej królowej Izabel. Samotność pustyni, zmęczenie kolejną dawką stresów, niepewność jutra sprawiają, że niedawny triumfator ma już dość życia i prosi Boga o śmierć. Bóg nie spełni jego desperackiej prośby, ześle jednak anioła z pomocą. Umocniony duchowo Eliasz dotrze do Bożej góry Horeb, gdzie nie będzie już zagrożeń ani ze strony królowej, ani czcicieli Baala.
Nastrój Eliaszowego zniechęcenia może pojawić się w każdym życiu, bez względu na to, jakie sukcesy odnosiliśmy wcześniej w życiowych zmaganiach. Chorobliwie ambitna Izabel może przyprawić o najczarniejsze myśli wybitnych proroków. Ważne, by nie czuć się wtedy samotnym wśród piasków pustyni. Nie trzeba tracić czasu na refleksję nad cechami osobowości Izabel. Trzeba pamiętać o życiowej górze Horeb, gdzie jesteśmy potrzebni Bogu. Trzeba ufać, że On sam nie zostawi samotnie wśród wędrujących piasków tych, którym dał wrażliwe i wielkie serce proroka.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















