Prestiż i styl

Nie podzielam opinii ks. Andrzeja Draguły, który w tekście “Biblia pierwszego kontaktu" (“TP" nr 47/05) polemizuje ze stanowiskiem Komisji Języka Religijnego przy Radzie Języka Polskiego PAN, broniąc slangowego przekładu Ewangelii. Autor proponuje członkom Komisji eksperyment: “Niech staną w niedzielę przed amboną". Proponuję inny, który mógłby mnie, być może, skłonić do przyjęcia jego punktu widzenia: proszę znaleźć osobę, która nie rozumie słowa “nauczyciel" i wymaga slangowego “belfra". Pomijam analfabetów, bo ci nie będą też wiedzieć, kim jest “belfer". Nie wierzę, by Polak, który otarł się o szkołę bodaj przez parę klas, nie słyszał wyrazu “nauczyciel" i nie wiedział, bodaj biernie, kogo oznacza.
Czyta się kilka minut

Potrzeba uwspółcześniania przekazu tekstów sakralnych jest oczywista i tak się postępuje w wielu krajach. W Holandii, gdzie stylistyczne zróżnicowanie przekładów biblijnych jest szczególnie skomplikowane (paradoksalnie najbardziej archaiczne są przekłady protestanckie!), poznałem pozbawione wszelkich archaizacji tłumaczenie Ewangelii na potoczny (!) język holenderski. To był jednak przykład dobrej roboty, a nie slang, który z natury rzeczy jest podsystemem językowym, wyraźnie zabarwionym stylistycznie “in minus". Ludzie niewykształceni mają wyczucie sacrum i świadomość istnienia różnych poziomów stylistycznych języka. Przykładem może być sytuacja językowa w kościołach unickich na Białorusi w latach 90. Kiedy przybywali tam księża katoliccy, m.in. z Polski, obiecywali, że szybko się nauczą języka białoruskiego i w tym języku będą głosili kazania. Jednak wielu Białorusinów (zapewne chodziło tylko o osoby starsze, pamiętające język polski jeszcze z czasów przedwojennych), wręcz zachęcało polskich księży do głoszenia kazań po polsku, ponieważ cieszył się on wśród tych ludzi wysokim prestiżem. Bynajmniej nie jestem zwolennikiem polonizacji języka białoruskich katolików - to już zamknięta przeszłość. Chodzi mi tylko o wskazanie roli prestiżu języka (obcego, lecz bliskiego genetycznie i raczej zrozumiałego) lub poziomu stylistycznego w obrębie tego samego języka.

Odradzam też braciom-Ślązakom zabierania się do tłumaczenia Biblii na swój dialekt. Jest na to za wcześnie. Lepiej tworzyć śląski język literacki na materiale wiadomości politycznych. Ewentualny śmiech nie będzie budził zgorszenia.

ANDRZEJ PISOWICZ (Kraków)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51/2005