Reklama

Poznańczyk, nowy Polak

Poznańczyk, nowy Polak

16.12.2008
Czyta się kilka minut
Wielkopolska pod pruskim zaborem stała się "drugą Japonią": tu i tam awangardą nowoczesności były tradycyjne warstwy społeczne - ziemiaństwo i duchowieństwo. Owocem ich pracy organicznej było też zwycięstwo Powstania. Bo choć wybuchło spontanicznie, w Wielkopolsce nawet spontaniczność jest zorganizowana.
Żołnierze 1. Wielkopolskiego Pułku Ułanów z rodzinami. Poznań, 1919 r. / fot. nn, zbiory Ośrodka KAR TA
W

W 1903 r. Roman Dmowski opublikował "Myśli nowoczesnego Polaka" - manifest polskiego nacjonalizmu. W większości zresztą poświęcony piętnowaniu niedobrych cech narodowego charakteru Polaków, które były skutkami fatalnego, zdaniem autora, dziedzictwa kultury szlacheckiej i politycznego romantyzmu. Polska gnuśność, polityczny kwietyzm lub samobójcza zasada walki o "wolność naszą i waszą" tam właśnie miały swe źródło i na początku XX w. ciągle jeszcze dominowały w mentalności Polaków. Prawie wszystkich.

Był bowiem jeden wyjątek - nad Wartą.

I modernizacja, i tradycja

W Wielkopolsce zaistniał "nowy gatunek Polaka": Polak nowoczesny, którego domagał się przywódca narodowych demokratów. Poznańczyk, czytamy w "Myślach" Dmowskiego, "nie mógł przyjąć wykołysanego przez poezję, wyidealizowanego w długim cierpieniu pojęcia ojczyzny (...) On sobie powiedział: ojczyzna to my (...) Praca dla ojczyzny to nie kapłaństwo, ale dzieło samozachowania, to gromadzenie zasobów dla swej zbiorowości, a więc i dla siebie; walka za nią - to nie poświęcenie bezinteresowne, ale zwykły obowiązek tego, kto ma ochotę do życia. Tak pojąwszy ojczyznę, nie mógł on widzieć patriotyzmu w płaczu i załamywaniu rąk nad nią, bo byłby to płacz i załamywanie rąk nad sobą samym, czyli wstrętne niedołęstwo".

Będąc w Japonii w 1905 r., Dmowski fascynuje się znakomitymi efektami połączenia tam modernizacji z tradycją. W tym sensie Wielkopolska pod pruskim zaborem była drugą Japonią, w której awangardą nowoczesności stały się tzw. tradycyjne warstwy społeczne - szlachta (ziemiaństwo) i duchowieństwo. Właśnie tak wyglądała praca organiczna nad Wartą, gdzie charakterystycznym zjawiskiem na przełomie XIX i XX w. byli księża-społecznicy (słynny ks. Piotr Wawrzyniak nie był wyjątkiem) czy szlacheccy patronowie powstających w całej Wielkopolsce kółek rolniczych (dość wspomnieć Maksymiliana Jackowskiego).

Głoszony przez Dmowskiego i Popławskiego na łamach "Przeglądu Wszechpolskiego" program "obrony czynnej" - jako drogi pośredniej między lojalizmem (zwalczanych przez nich w tamtym czasie konserwatystów) a nierozważnymi działaniami insurekcyjnymi czy rewolucyjnymi (o co oskarżali głównie socjalistów) - od lat był realizowany w Wielkopolsce. "Poznańczycy" wreszcie służyli jako wzór dla modelu życia narodowego, który Dmowski formułował po swej "formacyjnej" podróży do Japonii w 1905 r., a który zamykał się w formule, że "naród nie składa się z równowartościowych pod względem narodowo-etycznym jednostek". Potrzebna była więc wewnętrzna hierarchia - tak jak w Wielkopolsce, gdzie solidaryzm narodowy nie wykluczał przywództwa szlachty i duchowieństwa (a nawet je zakładał).

Pozostawał wreszcie kontekst zewnętrzny. W ostatnich latach przed wybuchem I wojny światowej, gdy Dmowski formułował założenia orientacji politycznej swej formacji (za Ententą i przeciw Niemcom), niejednokrotnie powtarzał on, że "ziemie zaboru pruskiego stanowią najważniejsze terytorium narodowe, bez którego niemożliwe byłoby w przyszłości samoistne państwo polskie". Nad Wartą bowiem "rozstrzygnie się, czy niemczyzna zdoła zdobyć ostateczną przewagę nad nami".

Endecja nad Wartą

Te poglądy przywódców "obozu wszechpolskiego" były znane w Wielkopolsce i, rzecz jasna, przyjmowano je nader pozytywnie. Początek wieku XX to przecież intensyfikacja nacisku germanizacyjnego. W 1901 r. dzieci z miasteczka Września i ich rodzice walczyli o prawo do modlitwy po polsku; w 1908 r. pruski parlament uchwalił prawo o przymusowym wywłaszczeniu własności polskiej. Germanizuje się nawet przestrzeń publiczną: w 1910 r. cesarz Wilhelm II z pompą otwierał tzw. zamek cesarski w Poznaniu, widomy znak dominacji Niemiec w "Marchii Wschodniej".

W tym czasie funkcjonowała już w Wielkopolsce i rosła w siłę Narodowa Demokracja (od 1904 r. jako tajne Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe).

Najostrzejsze polemiki z kolejnymi falami polityki germanizacyjnej Berlina toczyła prasa związana właśnie z ND: dzienniki "Orędownik" i "Kurier Poznański" (jego redaktorem był jeden z najwybitniejszych przedstawicieli tego obozu w Wielkopolsce Marian Seyda). Z endecją związany był też dynamicznie rozwijający się w Wielkopolsce na początku XX w. ruch "Sokołów". Również wielu księży-społeczników jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio było powiązanych z obozem narodowodemokratycznym. A w ostatnich latach przed wybuchem wojny doszło do politycznego zbliżenia wielkopolskich narodowych demokratów z miejscowymi środowiskami zachowawczymi (ziemiańskimi), co nie było regułą w pozostałych zaborach (jeszcze w 1914 r. Dmowski napisze książkę o "Upadku myśli konserwatywnej w Polsce").

Najbardziej spektakularnym przejawem systematycznie rosnących wpływów narodowych demokratów nad Wartą były ich sukcesy w wyborach parlamentarnych do niemieckiego Reichstagu [parlamentu ogólnoniemieckiego - red.] i pruskiego Landtagu [parlamentu lokalnego Prus - red.] w ostatnim dziesięcioleciu przed wybuchem Wielkiej Wojny. W 1914 r. narodowi demokraci wraz z konserwatystami będą dominować w Kołach Polskich w Reichstagu i Landtagu. Takie postacie jak Bernard Chrzanowski, Alfred Chłapowski, Maciej Mielżyński, Władysław Seyda, ks. Antoni Stychel czy Wojciech Trąmpczyński - zaangażowane w krytykę na forum parlamentarnym polityki germanizacyjnej - to przykłady osób związanych z działalnością obozu narodowodemokratycznego nad Wartą.

Sformułowana przez Dmowskiego w 1908 r. na kartach "Niemiec, Rosji i kwestii polskiej" orientacja antyniemiecka tylko wzmacniała wpływy endeckie w Wielkopolsce. W Europie Środkowej Ententa oznaczała zaś Rosję. Jak wspominał już po 1918 r. Marian Seyda, jeden z przywódców endecji w zaborze pruskim: "wśród narodowych demokratów [w Wielkopolsce] wytworzyła się świadomość, że naród polski zasłania Rosję przed niemieckim podbojem politycznym i ekonomicznym i dlatego winien doznać od strony Rosji poparcia i pomocy".

Piłsudski i "czerwone galicjoki"

W momencie wybuchu wojny Narodowa Demokracja (w sojuszu ze środowiskami zachowawczymi) dominowała już na wielkopolskiej scenie politycznej. Polska Partia Socjalistyczna nie miała tu istotnych wpływów. O Piłsudskim mało wiedziano, a powstanie w Galicji w 1913 r. Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych (roztaczającej polityczny patronat nad ruchem strzeleckim) komentowano na łamach prasy endeckiej jako gremium, do którego "zapisały się różne zapalone i niezrównoważone głowy, bardzo wielu dobrych patriotów polskich, lecz głównie rej w niej wodzili socjaliści i żydzi" ("Orędownik"), względnie jako narzędzie w ręku masonerii, która "za pośrednictwem tych osobników, zarówno wykolejeńców życiowych, jak politycznie skompromitowanych" chce "zapanować nad całym ruchem socjalistycznym w Europie" ("Kurier Poznański"). Związki Strzeleckie oskarżano natomiast o "wysługiwanie się" Austro-Węgrom (i pośrednio Niemcom).

To wtedy rodzi się niechęć Wielkopolan do "czerwonych galicjoków z Kongresówy". Okres I wojny światowej tylko ją wzmocni.

W politycznych rachubach Piłsudskiego w latach 1914-18 Wielkopolska (czy szerzej: ziemie zaboru pruskiego) właściwie nie istniała. W 1922 r. na Zjeździe Legionistów Piłsudski przyznawał: "Braciom Wielkopolanom z otwartością mówiłem, że w moim rachunku oni w danej chwili nie odgrywali absolutnie żadnej roli". Z kolei Wielkopolanie swoje nadzieje wiązali przede wszystkim ze zwycięstwem Ententy i z działalnością paryskiego Komitetu Narodowego Polskiego pod prezesurą Dmowskiego. Tylko nieliczne w Wielkopolsce tytuły socjalistyczne krytykowały politykę "Romana bez ziemi" (tj. Dmowskiego) i "księcia lozańskiego Mariana I" (tj. Seydy, członka KNP, działającego początkowo w Lozannie).

Podczas rozmowy z wysłannikiem rządu Rzeszy Harrym Kesslerem - przeprowadzonej 31 października 1918 r. w twierdzy w Magdeburgu - Piłsudski oświadczył, że "obecna generacja Polaków nie będzie prowadziła wojny o Poznańskie i Pomorze". O tej rozmowie nic oczywiście nie wiedziano w Wielkopolsce. Ale przybycie Piłsudskiego do Warszawy 10 listopada i przejęcie przez niego od Rady Regencyjnej (powołanej niegdyś przez Niemców) dowództwa nad polskimi wojskami nie było nad Wartą powodem do święta. Na początku grudnia Władysław Seyda mówił w Poznaniu: "Rada Regencyjna swój początek wzięła od państw centralnych, była wytworem państw centralnych bez woli narodu polskiego. Rada Regencyjna oddała władzę komendantowi Piłsudskiemu, a więc i jego władza nie pochodzi z woli narodu".

Powołane w listopadzie i grudniu 1918 r. Naczelna Rada Ludowa i Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu przekazały natomiast "obronę swoich spraw Polskiemu Komitetowi Narodowemu w Paryżu", wzywając jednocześnie "komendanta Piłsudskiego" do utworzenia rządu mającego "bezwzględny za sobą posłuch całego narodu". Tego kryterium w oczach Wielkopolan nie spełniał powołany przez Piłsudskiego rząd Jędrzeja Moraczewskiego, zdominowany przez lewicowe stronnictwa (PPS i PSL "Wyzwolenie").

"Co Polskę okrada..."

Nieprzypadkowo więc tak entuzjastycznie witano przybyłego 26 grudnia do Poznania Ignacego Jana Paderewskiego - członka Komitetu Narodowego Polskiego, jadącego do Warszawy, gdzie miał utworzyć nowy rząd, uznawany i przez Dmowskiego, i Piłsudskiego. A dzień później wybuchło Powstanie Wielkopolskie - całkiem spontanicznie (Naczelna Rada Ludowa nie była zwolenniczką powstania).

Ale w Wielkopolsce nawet spontaniczność jest zorganizowana i skuteczna. Powstanie wygrało i w czerwcu 1919 r. konferencja wersalska zatwierdziła fakt już dokonany: powrót Wielkopolski do niepodległej Rzeczypospolitej.

O jej powstanie walczyli też Wielkopolanie - nie tylko u siebie, także na froncie wschodnim 1919-20 czy w powstaniach śląskich. Niemały wkład mieli również w tworzeniu podstaw ustrojowych kraju. Pierwszy parlament, Sejm Ustawodawczy w 1919 r., otwierał jako marszałek-senior Ferdynand Radziwiłł, a jego marszałkiem został Wojciech Trąmpczyński - dwaj Wielkopolanie z dawnego parlamentu pruskiego (wybory do Sejmu nie mogły być przeprowadzone w Wielkopolsce z powodu walk powstańczych).

W międzywojennej Wielkopolsce kochano Marszałka - ale Ferdynanda Focha, marszałka Francji, Polski i Wielkiej Brytanii, głównodowodzącego wojsk Ententy, który wymusił na Niemcach w lutym 1919 r. zatrzymanie kontrofensywy w Wielkopolsce. Jedna z głównych ulic w przedwojennym Poznaniu (obecnie ul. Głogowska) nosiła jego imię. A Piłsudskiemu ciągle wypominano "wysługiwanie się" Niemcom. Po zamachu majowym w 1926 r. jednostki wojskowe z Wielkopolski - zatrzymane przez strajk kolejarzy (głównie z PPS) w drodze do Warszawy, gdzie miały poskromić "bunt Piłsudskiego" - przedefilowały na poznańskim placu Wolności przybrane w krepę. Na znak żałoby po udanym zamachu na legalne władze państwa.

I nawet "Pierwsza Brygada" była nad Wartą inaczej śpiewana:

My, Pierwsza Brygada,

Piłsudskiego Dziada,

Co Polskę okrada...

Prof. GRZEGORZ KUCHARCZYK (ur. 1969) jest historykiem myśli politycznej XIX i XX wieku, pracuje w Instytucie Historii PAN. Autor szeregu książek, m.in. "Cenzura pruska w Wielkopolsce w czasach zaborów 1815-1914" (2002), "Mała historia wielkiej Polski" (2007). Publikuje m.in. w "Christianitas". Mieszka w Poznaniu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]