Pożegnajcie się z Ameryką

Ameryką rządzi dziś zestaw postaci bardzo osobliwych. Często z szokującą przeszłością, niewierzących w rudymenty mikrobiologii, mających kłopoty z podstawami fizyki, chemii i geografii.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Stwierdzenie, że świat, jaki znamy, się definitywnie skończył, jest solidnie udokumentowane. Nikomu przez kilka ostatnich pokoleń nie trzeba było tłumaczyć roli Ameryki w tutejszym imaginarium. Dziś trzeba by tę rolę na nowo i porządnie objaśnić, wciąż jednak nie bardzo wiadomo, o co chodzi.

Trzeba powiedzieć, że dziwnie, by nie rzec melodramatycznie brzmią stare pytania zadane w nowych czasach. Ot, takie dla przykładu, czy rola Ameryki jako ostoi wszelkiej wolności się skończyła? Czy jej – choćby symboliczna – rola naszej obrończyni jest aktualna? Czy Ameryka jako legendarnie kolorowa kraina z marzeń szarego Polaka wciąż istnieje? Czy Ameryka jako kraj infantylnych wyobrażeń uprawianych przez dorosłych ma jeszcze z owymi wyobrażeniami cokolwiek wspólnego?

Rzecz jasna, spora część ludzi – zwłaszcza w Polsce – widzi rolę USA wciąż tak samo jak wtedy, tzn. za czasów ZOMO, Breżniewa, Andropowa czy Czernienki – ale jest to klasyczna polska projekcja, marzenie, fantazja, coś, co lubimy nazywać myśleniem życzeniowym. Nie ma już żadnych komunistów, Sowietów ani nawet Ronalda Reagana i ówczesnych Amerykanów. Są inni, tu i tam, co powinno być źródłem rozmyślań i komentarzy. Niestety. Wytłumaczeniem – ale nie usprawiedliwieniem – dla sporej części naszej klasy politycznej jest smutna, bolesna prawda, jaką jest zawsze brak inteligencji, międlenie przeszłości, słaby refleks, niewłaściwe skojarzenia i skłonność do łatwizny, która bierze się zawsze z lenistwa i złej diety. 

Prawda o dzisiejszej sytuacji jest taka, że w Polsce – jakkolwiek to zabrzmi szokująco – niepotrzebni są chorobliwie nadpobudliwi ludzie żądni władzy po nic. Na pewno bez nich byłoby łatwiej, a na pewno mniej głupio. Nie da się ukryć, że są to marzenia ściętej głowy, bo czas rządów po wszystkich stronach oceanu nadpobudliwych i przebodźcowanych starszawych mężczyzn dopiero się zaczął.

Musimy tu rzec, że po latach obserwowania polskich polityków, którzy zawsze nam się widzieli jako osobny rodzaj aktywności białka krążącego w obiegu Drogi Mlecznej, spotkała nas przygoda niespodziewana. Oto Ameryką rządzi dziś zestaw postaci przecież jeszcze bardziej osobliwych. Często z szokującą przeszłością, niewierzących w rudymenty mikrobiologii, mających kłopoty z podstawami fizyki, chemii i geografii. Są to w sporej liczbie dziwacy z dziwacznymi pomysłami, dziwacznie widzący rzeczywistość, co często daje dobre efekty w robieniu i liczeniu pieniędzy, ale rzadko poza tym. Ludzie ci, skłonni do szokującego prostactwa, mają jako politycy codzienną skłonność do fragmentaryzowania przeszłości, teraźniejszości i zdaje się takoż przyszłości.

Nie jesteśmy niestety skorzy do żartów. Jedyna, ćwierć-śmieszna myśl kołacząca się nam po głowie dotyczy wypowiedzi Buddy'ego Cartera – amerykańskiego Republikanina, członka Izby Reprezentantów, człowieka pochodzącego ze stanu Georgia, z wykształcenia bodaj farmaceuty. Otóż ten energiczny polityk parę dni temu ogłosił, że Ameryka będzie wielka, gdy doda się do niej „Red, White and Blueland”. 

Jest to jego wkład w najnowsze amerykańskie trendy modyfikowania nazw i dotyczy Grenlandii. Wydaje się więc, że poza wszystkim, przyszłość będzie obfitować w zmiany nazw geograficznych podyktowane przez amerykańskich aptekarzy. Można by już poprosić członków naszego parlamentu, by nie skandowali nazwiska człowieka, który zaproponuje nam zmianę nazwy kraju na „Red and Whiteland”. Nie mamy złudzeń, że mogą te prośbę zignorować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Fragment większej całości